Ale jak to, nie na cmentarz? (J 14, 1-6)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przybędę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę».
Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»
Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie».

Trzy Ewangelie, spośród których wybrałem właśnie tę o Jezusie, Który jest Drogą, Prawdą i Życiem, choć tak różne, jednak łączy jedna myśl, że mimo iż „wszelkie ciało starzeje się jak odzienie i to jest odwieczne prawo: na pewno umrzesz” (Syr 14, 17), to jednak „życie Twoich wiernych o Panie zmienia się, ale się nie kończy” (prefacja za zmarłych). Prawdziwym miejscem naszego spoczynku nie jest cmentarz, bo przecież „jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15,22), „nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,20-21).

Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych bez choćby spojrzenia na cmentarz? Z jednej strony jest to nie do pomyślenia. Tak jak żywi potrzebują miejsc, tak samo po śmierci potrzebujemy miejsca pobytu. Kościół postrzega pogrzeb jako sposób, w jaki żywi towarzyszą zmarłym, a droga ta prowadzi do miejsca, które jest dość konkretne.

Wewnątrz murów cmentarza wytycza się miejsce dla świata umarłych, poza nim jest sfera żywych. Jednakże żywi mogą przekroczyć jako goście rzeczywistość cmentarza. Nie mniej jednak rzeczywistą granicę pomiędzy cmentarzem a światem zewnętrznym wyznacza śmierć, tak jak ją rozumiemy powszechnie – naturalny koniec każdego człowieka. Jednak wiara pozwala nam sprzeciwić się takiemu myśleniu, bo wiara chrześcijańska jest przeciwna śmierci w tym sensie, że ona ma ostatni, decydujący głos. Wiara pozwala dostrzec, że dopiero ona otwiera przed człowiekiem nowe obszary życia w pełni. Cmentarz jawi się zatem jako miejsce nie żałoby, ale przede wszystkim nadziei.

Dopiero przez śmierć stajemy się świadomi, jak cenny jest dar życia i jak cenny jest czas, w którym możemy uczynić dobro. W pierwszych dekadach życia jesteśmy zajęci odkrywaniem – tajemnic stworzenia i oglądaniem relacji jakie tworzy i jakich doświadcza. Wraz z wiekiem zaczynamy kształtować je, nadając mu treść i formę. Czujemy, że jesteśmy tylko czasem, który jest dla nas dostępny. Ponieważ nasze życie jest ograniczone, staje się cenne.

Pomocą jest wiara, że Chrystus powstał z martwych. Przez Niego możemy uczestniczyć zmartwychwstaniu, które On przynosi. Cały Nowy Testament świadczy o tym przekonaniu jako centralnym doświadczeniu Jego uczniów i pierwszego Kościoła. Jezus Chrystus nie może stać się dodatkiem, ale centralną postacią życia, śmierci i zmartwychwstania. Dzisiejszy człowiek chce sam decydować, indywidualność i autentyczność są dla nich ważne, a zatem zajmują się śmiercią. Ludzie tworzą własne miejsca pochówku, a także miejsca ich pamięci, a te znów mogą się bardzo różnić od siebie.

Obietnica zmartwychwstania odnosi się do całej osoby. W rzeczywistości Boga będziemy żyć całkiem inaczej, a jednak całkowicie sami – to znaczy „zmartwychwstanie ciała”. Nie zostanie wskrzeszona pojedyncza iskra duszy, ale my w naszej tożsamości. W Bożej rzeczywistości „w niebie” poznamy siebie i innych. To jest nasza pełnia życia, gdzie zostanie odmienione to wszystko co nas boli i wydaje się niedoskonałe dzięki uzdrawiającej i uświęcającej mocy miłości Boga. Zaś ta miłość jest centrum nadziei na zmartwychwstanie. Wszystkie obrazy, których Jezus używa, gdy mówią o Królestwie Bożym, są obrazami komunii, uczty i domu Boga.

Dzisiaj konieczne jest, abyśmy sobie uświadomili, że dla naszych bliskich zmarłych nie jest obojętne, jak żyjemy naszą wiarą. Żywa wiara, która przynosi owoc w miłości aktywnej, zawsze jest wzmocnieniem i radością dla tych, którzy jeszcze pielgrzymują drogami czyśćca, jednak razem z nami. Nikt nie żyje samotnie, nikt nie wierzy w samego siebie. Jesteśmy dla siebie darem – my tu na ziemi i dusze w czyśćcu cierpiące – i powierzeni sobie nawzajem.

 

Konkret na dziś: Uzyskaj odpust zupełny za zmarłego i wspomnij kogoś zmarłego, kto tylko w modlitwie Kościoła odnajduje pomoc.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: