Będę kochać Kościół! (Mk 3,31-35)

 

Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie».

Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką». (Mk 3,31-35)

To dość szokujący fragment, bo powiedzieć swojej matce, że ważniejsi od niej są ci, którzy mnie słuchają, to rzecz niewyobrażalna. A jeżeli czyni to Chrystus, to już całkiem jest to szok i ogromne zaskoczenie. Ale…

Popatrz, jak Jezus odnosił się do swojej rodziny w trakcie ziemskiego życia: często wracał do Nazaretu, gdzie się wychowywał; gdy kobieta z tłumu mówiła o błogosławionym łonie i piersiach, Jezus przytaknął jej (zob. Łk 11,28); gdy Maryja wskazała na problem w czasie wesela w Kanie Galilejskiej, Jezus uratował sytuację (J 2,3-6); w czasie konania na krzyżu oddaje Matkę pod opiekę umiłowanego ucznia (J 19,26-27). Co ciekawe, Ewangelie pokazują kilkukrotnie, że braciom Jezusa trudno przychodzi wiara w Jego boską misję (zob. Mk 3,20-21; a zwłaszcza J 7,1-9). Z drugiej jednak strony w poranek wielkanocny Jakub, brat Pański, jest jednym z pierwszych, którzy ujrzeli Zmartwychwstałego (zob. 1 Kor 15,7), a bezpośrednio po wniebowstąpieniu bracia Jezusa wraz z Maryją trwają na modlitwie z Apostołami (zob. Dz 1,14).

Czy tekst ten mówi świadczyć o pogardzie Jezusa wobec swojej rodziny? Biorąc pod uwagę wszystkie przytoczone powyżej teksty, można śmiało powiedzieć, że nie. Jezus zawsze troszczył się o swoją rodzinę i jej nie deprecjonował. Jak zatem rozumieć ten fragment?

Chrystus wskazuje na tych, którzy siedzą wokół Niego i słuchają Go, nazywając ich swoją rodziną. Co więcej, na ten szlachetny tytuł zasługuje każdy, kto wypełnia wolę Bożą. Nauczyciel pokazuje, że w perspektywie zbawienia oraz nowego życia, Kościół jest dużo ważniejszy niż rodzina ziemska. Oczywiście, nie można popaść w skrajność i pogardzić rodziną tłumacząc się dobrami niebieskimi. Chrystus pokazuje, że kocha wszystkich, którzy razem z Nim wypełniają wolę Bożą, tak samo jak kocha On swoją rodzinę.

Ale teraz odwróćmy kota ogonem: mimo że są to różne rodzaje miłości, czy kocham rodzinę niewspółmiernie bardziej niż Kościół? Czy staram się pogłębiać swoją miłość do wspólnoty uczniów Chrystusa? Czy doceniam swoje wszczepienie w ciało Chrystusa?

A na koniec ciekawostka: czy wiesz, że na żadnym miejscu Biblia nie nakazuje kochać swoją rodzinę? A czy zwróciłeś/zwróciłaś kiedyś uwagę, że Dekalog nakazuje „czcić” rodziców, a nie ich kochać? Dlaczego tak jest?

Jeden z uczonych żydowskich twierdzi, że właściwie miłość do rodziny jest naturalnym stanem rzeczy dla człowieka. Będąc wychowywanym przez ojca i matkę, jest to niemal normalny wynik życia z nimi, a zatem jeżeli tej miłości nie ma, to nie da się jej nakazać.

Konkret na dziś: Pomodlę się o pogłębienie mojej relacji z Chrystusem i miłości do Kościoła, Jego Oblubienicy. Pomocą może być pieśń kościelna „Com przyrzekł Bogu”.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: