„Będziesz (w) dzień święty kochać!” (Mk 2,23-28)

 

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?»

On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom».

I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu». (Mk 2,23-28)

Jakiś czas temu ksiądz Krystian w bardzo ciekawy sposób tłumaczył, dlaczego powstało całe zamieszanie wokół kwestii zrywania kłosów i jedzenia ziarna przez uczniów. Zachęcam do lektury tego wpisu (http://slowodaje.net/robic-zeby-wiara-polegala-wypelnianiu-przepisow-lk-61-5/), ale streszczając, powiem, że wiązało się to z czterokrotnym złamaniem Prawa dotyczącego szabatu. Religia nie może stać się tylko wypełnianiem określonych praw i staraniem się, by nie złamać przykazań, jednak kiedy czytam ten tekst dzisiaj, zaczynam dostrzegać jeszcze jedną prawdę stojącą za tym tekstem.

Po co powstała instytucja szabatu? W jednym z wpisów rysowałem, że jest to upamiętnienie odpoczynku Boga po dokonaniu całego aktu stworzenia, ale Bóg wskazuje nam na jeszcze jeden cel tego dnia. W Księdze Wyjścia mówi On do Mojżesza w ten sposób:

„Przestrzegajcie pilnie moich szabatów, gdyż to jest znak między Mną a wami dla wszystkich waszych pokoleń, by po tym można było poznać, że Ja jestem Pan, który was uświęcam” (Wj 31,13)

Dzięki szabatowi, dniu świętemu, Bóg mnie uświęca. Ale nie mogę tego uświęcenia traktować jako okazji lub – co gorsza – wymówki lub pretekstu do niszczenia innych. Czy myślisz, że faryzeusze zbliżyli się do Boga dlatego, że wypomnieli apostołom złamanie szabatu? Tym, co naprawdę uczyniłoby z nich realizatorów woli Bożej, byłoby takie przestrzeganie szabatu z miłością, by inni sami chcieli ich naśladować. Ale wytykanie błędów to nie jest właściwa droga. Owszem, do moich obowiązków należy pouczenie błądzących lub wątpiących, ale nie mogę się do tego ograniczyć. Słowa pouczają, przykłady pociągają.

W jaki sposób będę czcić świętość Boga i mieć w niej coraz większy udział, jeżeli będę traktował bliźniego z pogardą? W jaki sposób bawienie się w policjanta i prokuratora uczyni ze mnie świętego? Ile we mnie jeszcze jest takiego faryzeusza z dzisiejszej Ewangelii? Jak patrzę na swój dzień święty? Jak zachęcę innych do celebrowania Bożej świętości?

Konkret na dziś: Zacznę pracować nad tym, by z delikatnością i miłością pouczać innych.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: