Bez Biblii umieram… (J 5,36-40)

Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. (J 5,36-40)

Gdyby nie Ona, nie byłbym już księdzem…

W tej Ewangelii najbardziej dotykają mnie te słowa Jezusa: „Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo.”

Ten komentarz będzie bardziej osobisty niż egzegetyczny, ale oczywiście o Biblii.

Wiem, że nie byłbym już księdzem gdyby nie Biblia. Przez Pismo Święte Bóg uratował moje powołanie, gdy oczekiwania młodego księdza zderzyły się z rzeczywistością. I wtedy ciągle miałem przed oczami i w sercu słowa, które zapisałem na obrazku prymicyjnym z Psalmu 37,5 „Powierz Panu swoją drogę, zaufaj Mu, a On sam będzie działał.”

Ufałem jak tylko mogłem, choć niejednokrotnie zdarzyło się płakać, bo życie dawało srogą lekcję. Ale tej jednej sprawy nie zostawiłem – spotkań z Bogiem w Jego Słowie. Wielu spraw nie rozumiałem, ale za każdym razem, gdy sam czytałem Biblię albo słuchałem konferencji czy rekolekcji, to przychodziło ukojenie i Bóg pokazał mi, że czuwa nade mną.

Gdy pracowałem w mojej drugiej parafii, czyli u św. Jerzego w Biłgoraju moją największą radością były cotygodniowe spotkania Kręgów Biblijnych dla młodzieży i dorosłych. Nie mogłem się doczekać poniedziałkowego poranka, gdy siadałem obłożony komentarzami, modliłem się i próbowałem zrozumieć, co Bóg do mnie mówi i co mam powiedzieć tym, którzy przyjdą, a potem wieczorem dzieliłem się tym.

Dzisiaj jestem studentem Instytutu Nauk Biblijnych na KUL, co jest spełnieniem moich marzeń, ale widzę w tym też pewne zagrożenie. Mianowicie, że będę traktował Biblię tylko jako „miejsce pracy”, a nie spotkania z żywym Bogiem. Chcę badać Pisma, bo w nich jest życie. Dlatego poszedłem na studia, a nie żeby dodać przed nazwiskiem dwie literki.

Bez Biblii umieram, nie mam nadziei, nie mam nowych pomysłów, zamykam się na ludzi, boję się cokolwiek powiedzieć.

Ks. Krzysztof Wons SDS mawia: „Biblia dobrze robi na oczy, na uszy, na serce”.

Jeśli przeżywasz trudne chwile w swoim życiu, to weź Jego Słowo do ręki i czytaj. Otwórz serce, poproś Ducha Świętego żeby Cię prowadził i czytaj… Po prostu bądź z Nim w Jego Słowie, a zobaczysz, że On zacznie Ci czytać Twoje życie i wytłumaczy, to co niezrozumiałe.

Wielu nie czyta Słowa, bo mówią, że nic nie rozumieją. Ja też niewiele rozumiem, chociaż studiuję Biblię, ale biorę ją do ręki, bo wiem, że w tej księdze jest Życie! Ufam, że to, co dzisiaj jest dla mnie zakryte, kiedyś będzie jasne. Może dopiero po śmierci. Niech i tak będzie. Jego wola.

O. Pelanowski powiedział kiedyś tak: „Bóg zanim stał się człowiekiem, był Słowem.”

Chcesz Go spotykać? Chcesz Go poznawać? Chcesz Nim żyć? Weź Biblię do ręki. Jeśli Biblia w Twoim domu stoi zamknięta na półce, to Bóg ma zamknięte usta w Twoim domu. Pozwól Mu mówić do siebie, a zobaczysz, że życie zacznie się zmieniać.

Albo tak Księga będzie Cię trzymała z dala od grzechu, albo grzech będzie Cię trzymał z dala od tej Księgi.

Niech Bóg Ci błogosławi 🙂 +

Podobne wpisy: