Bierzmy słowo Boże na poważnie (Łk 12,49-53)


Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”. (Łk 12,49-53)

Są takie fragmenty w Biblii, które sprawiają nam wiele problemów i kłócą się z tym, co słyszymy o Bogu. Są takie fragmenty, które my księża mijamy szerokim łukiem, bo czujemy, że możemy się na nich „wyłożyć”. Niewątpliwie dzisiejsza Ewangelia, a zwłaszcza jej druga część, w której Jezus mówi, że nie przyszedł przynieść ziemi pokoju, do nich należy.

Ale ta strona powstała także po to, żebyśmy takim biblijnym trudnościom stawiali czoła, a nie uciekali przed nimi z podkulonym ogonem. Tak jak pisałem wczoraj, nie chodzi o to, żeby wybierać sobie z Biblii to, co nam odpowiada, a to, co zmusza do wytężonej pracy (moralnej albo intelektualnej) odrzucać. Skoro jakiś passus znalazł się w Piśmie Świętym, to on ma tam być, bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie.

Dlaczego Jezus mówi o tym, że nie przyszedł dać ziemi pokoju? Czy nie znał starotestamentalnych zapowiedzi dotyczących Mesjasza? Czy nie czytał Iz 9,5-6, w którym Mesjasz został wprost nazwany Księciem Pokoju? Czy zapomniał o tym, co zapisał prorok Zachariasz:

„On zniszczy rydwany w Efraimie

i konie w Jeruzalem,

łuk wojenny strzaska w kawałki,

pokój ludom obwieści”. (Za 9,10a)

Czy zapomniał, co wyśpiewywali aniołowie, gdy przyszedł na świat?

«Chwała Bogu na wysokościach,

a na ziemi pokój

ludziom Jego upodobania» (Łk 2,14)

Rzecz jasna nie są to wszystkie teksty mesjańskie, w których mowa jest o tym, że Boży Pomazaniec przyniesie umęczonej ludzkości pokój. Jak zatem interpretować dzisiejsze słowa naszego Zbawiciela?

Jak niemal zawsze, zachęcam do spojrzenia na każdy fragment w szerszym kontekście, a nie tylko na kilka wersetów, ponieważ Ewangelie są całościowym opisem życia i działalności Jezusa. Jeśli nie patrzymy w ten sposób na to, co zostawili nam ewangeliści, łatwo możemy pobłądzić i głosić (nawet ładną i wpadającą w ucho) nieprawdę.

Gdy przeanalizujemy dokładniej pierwszy tom dzieła św. Łukasza, zobaczymy, że istotnie w Jezusie spełniają się starotestamentalne proroctwa (zob. Łk 7,50; 8,48; 10,5). Ale… pamiętajmy również, że słowo, które głosił Rabbi, było kierowane do ludzi obdarzonych wolnością. Zatem jedni przyjęli je z ochotą, ale byli też i tacy (i to całkiem sporo), którzy powiedzieli Mu „nie”. Co więcej, ci drudzy posądzali Go nawet o bluźnierstwa, konszachty z diabłem, i w końcu usunęli niewygodnego Nauczyciela z tego świata (ale tylko na trzy dni).

Musimy – i piszę to z pełną premedytacją – traktować słowo Boże poważnie. Co to znaczy? Do Nieba nie pójdziemy „za darmo”, bo Bóg jest dobry i wszystko samo się zrobi albo On za nas się namęczy. Nie! Ewangelie nie są pobożnymi bajkami, które mają za cel sprawić, żeby robiło się nam miło na serduszku. One są najczystszą prawdą i dowodami tego, że Jezus kocha każdego i walczy o zbawienie swoich braci, ale mówią także, że stawia nam konkretne wymagania. To właśnie one stawały się powodem podziałów, bo jedni przyjmowali je sobie do serca, a inni z pełną świadomością odrzucali. Jezus nie przyszedł na ten świat z tanimi hasłami o pokoju, miłości, miłosierdziu etc. Od samego początku kierując się miłością stawiał swoim uczniom i każdemu napotkanemu człowiekowi radykalne wymagania. TAK MÓWI PISMO ŚWIĘTE! Wzywał do nawrócenia, piętnował grzech i JEDNOCZEŚNIE głosił prawo miłości bez której nie ma mowy o sprawiedliwości i pokoju. Jezus nie bujał w obłokach, nie patrzył na świat przez różowe okulary. Wiedział doskonale, że Jego sposób życia i stawiane wymagania wielu nie przekonają, ale nie zraził się tym, tylko „robił swoje” Dla Niego najważniejsza była prawda o Bogu i o człowieku oraz danie możliwości wejścia do Nieba tym, którzy przyjmą warunki stawiane przez Niego. On przynosi pokój, ale jako dar, który można przyjąć albo odrzucić.

Co jeszcze powinniśmy zapamiętać z dzisiejszego słowa?

W pierwszym zdaniu Jezus mówi, że przyszedł, żeby rzucić na ziemię ogień i bardzo chce, żeby on już zapłonął. W ST ogień ma podwójną symbolikę. Po pierwsze mówi o obecności Boga między ludźmi, np. objawia się Mojżeszowi w płonącym krzaku (Wj 3,2) albo później towarzyszy Izraelitom w czasie wędrówki przez pustynię, w ciągu dnia jako słup obłoku, a w nocy jako słup ognia. Ale są też w ST teksty mówiące o tym, że ogień wyobraża oczyszczenie. To jest drugie symboliczne znaczenie tego żywiołu. Oto dwa przykłady. Księga Kapłańska 13,52 mówi o tym, że należy spalić ubrania należące do trędowatego, aby nie były przyczyną zarażenia zdrowej osoby. W Pwt 7,5.25 Mojżesz nakazuje spalić pogańskie ołtarze. Po co? Żeby nie skaziły one kultu w Jedynego Boga Jahwe.

Przywołując obraz ognia, Jezus mówi o sądzie, któremu będzie poddany cały świat. Dla tych, którzy przyjmą orędzie zbawienia i zaczną żyć według Jego słów, ogień będzie ‒ jak dla Mojżesza – znakiem niezwykłej bliskości Boga, który JEST. Ale będą też tacy, którzy na własnej skórze doświadczą drugiego wymiaru działania ognia, tzn. będą przechodzić oczyszczenie. Tak naprawdę to od nas zależy, która z opcji sprawdzi się w naszym życiu. Jezus mówi, że chciałby, żeby Jego ogień już zapłonął, ale tak się nie dzieje. Oznacza to, że ciągle mamy czas na to, żeby wybrać drogę, którą będziemy podążać. Nie da się iść środkiem. Musimy się zdecydować. Wiara polega na podejmowaniu decyzji. Więc… co wybierasz?

„Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.” (Pwt 30,15-20)

Konkret na dzisiaj: uświadom sobie, że wymagania stawiane przez Boga są integralną częścią wiary.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec, Syn i Duch Święty +

 

 

Photo, Flickr, Common Creative, https://www.flickr.com/photos/wolfverine001/

Podobne wpisy: