Błogosławię mojej matce? (Łk 11, 27-28)

Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: «Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś».
Lecz On rzekł: «Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je». (Łk 11,27-28)

Kobieta, która błogosławi Matkę Jezusa jest w kontraście do tych wszystkich osób, które idą za Jezusem. Jest ona zachwycona pełnymi mocy słowami Mistrza. To błogosławieństwo zawstydzało faryzeuszów i innych słuchaczy, bo mimo swojej mądrości nie chcieli zdobyć się na jedynie słuszną postawę wobec Boga. Jeśli słuchali owej wypowiedzi z uwagą, to zrozumieli, że dla nich błogosławieństwo stawało się upokarzającym pouczeniem.

W tym fragmencie Ewangelii możemy dostrzec elementy antycznej retoryki albo bardziej antycznego spojrzenia na rzeczywistość, że zacny syn jest szczęściem dla swojej matki. Kobieta jest gotowa wypowiedzieć to błogosławieństwo, bo w jej uszach brzmi już ono kiedy słuchała słów z Księgi Rodzaju, które przypominają: od Boga ojców twoich, który cię będzie wspomagał, […]błogosławieństwa piersi i łona (Rdz 49,25).

Wypowiadająca się, bliżej nie znana nam kobieta, mówi wobec tłumów to, co Maryja już usłyszała w domu swojej krewnej Elżbiety: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana (Łk 1,45). Podkreśla, że Maryja jest wzorem dla tych wszystkich, którzy słuchają słowa Bożego i je zachowują. Jednocześnie błogosławieństwo ukazuje, że urzeczywistniają się to, co Maryja po raz pierwszy wypowiedziała w Magnificat: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia (Łk 1,48).

W przemowie kobiety wybrzmiewa chwała i godność jaką posiada macierzyństwo. Jest to przywilej – nosić dziecko pod sercem i karmić go piersią. Jest to powód do dumy i radości, jeśli dziecko osiągnie wiele w życiu. Błogosławieństwo jest skierowane wprawdzie do Matki, ale w nim wychwalany jest także Syn, który jest przyczyną jej dumy. Bycie Matką Jezusa jest dla Niej najwyższym zaszczytem, ponieważ On jest Synem godnym największej czci.

Jezus nie neguje słów kobiety, ale pokazuje głębszy wymiar szczęścia zarówno uczniów, jak i każdego kto słucha słowa Bożego. Ono jest źródłem prawdziwego błogosławieństwa dla każdego. To nie jest li-tylko dźwięk, który wywołuje jakieś myśli, skojarzenia czy uczucia. To słowo ma moc tworzenia nowej rzeczywistości. Ono jest zdolne kierować życiem i postępowaniem wierzącego i udzielić mu daru życia wiecznego.

Chrystus odwodzi myślenie kobiety i wszystkich słuchaczy od swojej Matki i wszelkich konotacji rodzinnych. Wyjaśnia, że szczęście prawdziwe to nie fizyczna bliskość czy przynależność rodzinna, ale trwanie w wierze, która jest skierowana na słuchanie słowa Bożego. Dlatego po swoim zmartwychwstaniu Jezus powie do Tomasza: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20,29). Wierzący każdego, aby być prawdziwie błogosławiony, ma się otwierać na świadectwo o Bogu, świadectwo, które pochodzi od samego Boga.

Każdy wsłuchujący się w Ewangelię jest wezwany do podjęcia konkretnej decyzji za przyjęciem lub nieprzyjęciem nauki Mistrza z Nazaretu. Jednocześnie ukazana są konsekwencje każdej z decyzji. Ciągle są aktualne słowa, które Bóg wypowiedział do Mojżesza: Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście (…) Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi (Pwt 30,15.9-20).

Maryja miała to szczęście nosić Jezusa pod swoim sercem i karmić go swoją piersią. Jednakże każdy, kto słucha słowa Bożego i zachowuje je jest do Niej podobny, gdyż nosi w swoim sercu Chrystusa. Ci właśnie ludzie mają już powód do szczęścia, bo odbierają błogosławieństwo, które Bóg zostawia i proponuje swoim dzieciom. Uczeń Jezusa, słuchając Jego nauki, pozwala się całkowicie przeniknąć Jego orędziu. A ono właśnie ma moc przemieniać słuchacza wewnętrznie i obdarzać zbawieniem. Jednocześnie już tu na ziemi napełnia go niezmąconym szczęściem.

Konkret na dziś: Podziękuję mojej mamie za trud macierzyństwa, a dla zmarłych poproszę o radość życia wiecznego.

Niech Was błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen. +

 

 

 

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Kiedyś Matka goszcząc na weselu w Kanie zauważyła, że „nie mają już wina” i powiedziała:
    „zróbcie wszystko cokolwiek mój Syn wam powie”.

    Wskazując na Syna pomogła uratować honor pana młodego przez Swoje wstawiennictwo.
    Natomiast na ikonie Matki Bożej Syn wskazuje na Matkę a Ona na Niego.
    Mogę „korzystać” z Ich niesłychanej bliskości i wzajemności.

    A gdy rozważam życie Maryi i Jezusa w tajemnicach różańcowych zastanawiam się nad swoim
    i proszę Maryję o wstawiennictwo do naszego Zbawiciela.
    Słowo, które słucham, przyjmuję i zachowuję rodzi we mnie dobro.
    I błogosławię swojej matce będącej dla mnie wzorem życia z Bogiem i Jego świętymi.