Bóg chce mnie całego, łącznie z moją seksualnością i moją czystością (Mt 5,27-37)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.

Powiedziano też: „Jeśli ktoś chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa». (Mt 5,27-32)

Czytamy dzisiaj kolejny z fragmentów, po lekturze których można zadać sobie pytanie: „czy właściwie trzeba coś jeszcze komentować? Wystarczy dokładnie przeczytać i wcielić w życie, bez żadnych przenośni, alegorii i obrazów”. Czego tu się doszukiwać więcej, skoro Jezus mówi: „zachowajcie czystość, byście byli święci”?

W Kościele, wśród głoszących Ewangelię ścierają się różne opinie na temat tego, co głosić. Jedni są zdania, że trzeba ludziom powtarzać: „nie współżyjcie przed ślubem, bo Kościół tego zakazuje!” albo „nie doprowadzajcie do rozwodu, bo jest to złamanie węzła małżeńskiego” albo „obcowanie cielesne poza związkiem małżeńskim jest zakazane przez Pismo Święte”.

Uważam, że głoszenie Słowa Bożego nie powinno się ograniczać tylko do „to rób, a tego nie rób”, bo prędzej czy później każdy człowiek stanie w takiej sytuacji, której nie został „nauczony”. Zresztą, według mnie taki a nie inny czyn to jest wynik całego ukształtowania człowieka: jego historii życia, wykształcenia, duchowości i zażyłości z Bogiem. A zatem jeżeli nie dowiemy się, dlaczego różne rzeczy są pochwalane przez Chrystusa i Kościół, a inne – są zabronione, to postępujemy tylko na zasadzie „leczenia objawowego”.

Jeżeli zdam sobie sprawę, że relacja z Chrystusem obejmuje moje całe życie – dosłownie całe, łącznie z tym, co robię z moim ciałem – to sfera czystości nie będzie dla mnie tylko przestrzenią zakazów i przyzwoleń, ale stanie się przestrzenią, w której i poprzez którą też ma następować zjednoczenie z Bogiem.

Bóg chce mnie całego, łącznie z moją seksualnością i moją czystością. Zachowanie czystości ma być nie tylko spełnieniem nakazów lub wypełnieniem Prawa, ale wyrazem poświęcenia się Bogu. Jeżeli Bóg mnie nie łączy z konkretną osobą w węźle małżeńskim, całe swoje życie oddaję Jemu, łącznie z moim zmaganiem o zachowanie czystości. A jeżeli zjednoczył mnie z mężem lub żoną, to współżycie jest wyrazem sakramentalnej jedności z tym człowiekiem.

Jak patrzę na czystość? Czy patrzę na relację z Chrystusem jako oddanie się Chrystusowi całym sobą? Czy patrzę na walkę o zachowanie czystości jako walkę o zachowanie relacji z Bogiem?

Konkret na dziś: niezależnie czy jesteś księdzem, zakonnicą, zakonnikiem, małżonkiem, wdowcem, wdową lub „singielką”, oddaj Bogu całe swoje życie, łącznie ze swym ciałem.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: