Bóg zawsze szuka dobra w człowieku. My też powinniśmy tak postępować (Łk 4,31-37)

Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jego było pełne mocy.

A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: «Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boga». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego, nie wyrządzając mu żadnej szkody.

Wprawiło to wszystkich w zdumienie, i mówili między sobą: «Cóż to za słowo, że z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą».

I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy. (Łk 4,31-37)

Oglądasz programy informacyjne? Co przewija się przez podawane w nich wiadomości? Szokujące wydarzenia i gorszące zło? Skłamałbym, gdybym napisał, że jest to cecha naszych czasów. Od zawsze wśród ludzi krążyły pogłoski o różnych wydarzeniach, które zdarzyły się dalej lub bliżej. Pamiętasz, gdy do Jezusa przyszli ludzie:

„i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie»(Łk 13,1-5)

Jezus przechodzi od szokującego wymiaru przekazu plotek, by skupić się na życiu wiecznym człowieka. Czy nie jest też tak w dzisiejszym tekście Ewangelii? Popatrz: gdy Jezus egzorcyzmuje opętanego, zły duch rzuca go na środek, przed wszystkich, ale dzięki słowu Jezusa w centrum optyki człowieka wierzącego znajduje się nie krzywda i cierpienie, ale – zwycięstwo nad złem i powrót do bliskiej relacji z Bogiem.

Czy potrafię tak spojrzeć na drugiego człowieka? Czy umiem zobaczyć w cierpiącym zmaganie z trudnościami? Czy jestem w stanie zobaczyć przejście od grzechu do świętości w życiu ludzi w moim otoczeniu?

Właściwie można na tym skończyć rozważanie, bo każdy z nas musi się tego uczyć codziennie. Piszę tak, bo ja na pewno mam z tym problemy. Jeżeli już to potrafisz, to, proszę, módl się za nas wszystkich, którzy ciągle się z tym zmagamy. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która mnie uderza we wszystkich ewangelicznych opisach egzorcyzmów: szatan wie doskonale, kim jest Chrystus! I co najciekawsze, od razu wszystkich o tym informuje.

A dla mnie kim jest Chrystus? Czy jest czystą świętością, ponieważ jest Bogiem? A może jest tylko trenerem osobistym, od którego potrzebuję jedynie poklepania po ramieniu? A może to ciekawa osoba z historii ludzkości, która swoim autorytetem wpisała się na stałe w dzieje świata? A może to tylko jeden z bohaterów starożytnych opowieści?

Wczoraj pisałem o tym, bym nie bał się rozmawiać z ludźmi o swojej wierze i o Chrystusie. Pamiętaj, jeżeli Chrystus będzie tylko kimś ciekawym lub interesującym, albo będzie takim „pocieszaczem”, to będziemy tylko pływać po mieliźnie. Bo właściwie, skoro Jezus jest tylko autorytetem, to dlaczego nie będzie nim Mahomet, Budda lub ktokolwiek inny?

Konkret na dziś: odpowiedz sobie na pytanie, czy Chrystus jest dla ciebie Bogiem, który zbawia, którego kochasz i z którym chcesz nawiązywać coraz bliższą więź? A jeżeli tak, to czy to robisz?

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    „Słowo Jezusa w centrum optyki człowieka” tj. w moim sercu.
    Kiedy Słowo Boże, Jezus jest w moim środku, pierwszy i najważniejszy,
    wówczas nie mają miejsca żadne wątpliwości czy podejrzenia.
    A może być inaczej, kiedy poddam się złemu myśleniu.
    Będę kogoś oceniać, obmawiać i roztrząsać pamiętając kim był kiedyś i niemożliwe jest żeby, aż tak się zmienił.
    Bardzo szybko zaczną się wpychać następne „złośliwości” zanim się opamiętam, że dałam się temu ponieść.
    Jeżeli nie odkładam na bok Jego słowa, żyjąc nim codziennie, wtedy Pan Jezus wygania i trzyma na uwięzi złe duchy.

  • Elżbieta

    Jeśli Boga postawimy w naszym życiu na pierwszym miejscu,to wszystko inne będzie na swoim miejscu.Ja staram się,aby Bóg w Trójcy Jedyny był w moim życiu zawsze na pierwszym miejscu najważniejszy,przed rodziną: mężem,dziećmi.Tak Chrystus jest dla mnie Bogiem,który zbawia,którego kocham i z którym pragnę nawiązywać coraz bliższą więż.Bóg jest Największy.Bóg jest Święty.Bóg jest Najwyższy.Imię Jezus dla mnie to najpiekniejsze Imię świata.