Buszując przez ruchome piaski (Łk 6,1-5)

W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami.

Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?»

Wtedy Jezus, odpowiadając im, rzekł: «Nawet tego nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać». I dodał: «Syn Człowieczy jest Panem także szabatu». (Łk 6,1-5)

W 1992 roku w Izraelu doszło do pewnego zdarzenia. W jednym z mieszkań bloku usytuowanego w dzielnicy ortodoksyjnych Żydów wybuchł pożar. Mieszkańcy pospieszyli do rabina z pytaniem, czy w szabat wolno wykonać telefon do straży pożarnej. Ten odparł, że wykonanie telefonu powoduje zamknięcie obwodu elektrycznego w urządzeniach, a ta czynność została w judaizmie uznana za łamiąca spoczynek szabatu. Innymi słowy, jest to zakazane postępowanie. Dopiero po trzydziestu minutach, rabin wyraził zgodę, żeby wezwać pomoc. W tym czasie niemal doszczętnie spłonęły trzy mieszkania.

Jednak taka mentalność to nie tylko cecha faryzeuszy z czasów Jezusa. To nawet nie tylko cecha współczesnych Żydów mieszkających cztery tysiące kilometrów stąd, w Izraelu. To jest także niebezpieczeństwo czające się w każdym z nas. To gnieździ się także we mnie…

„Czy to jeszcze nie jest grzech?” albo „czy to już grzech?”. Zastanawiałeś się kiedyś w ten sposób? Ziarno formalizmu już gdzieś kiełkuje.

Tymczasem święty Paweł pisze wyraźnie: „unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5,22), dlatego jeżeli muszę się zastanawiać, czy coś jest już złe czy jeszcze dobre, to znaczy, że wpływam na niebezpieczne wody, spaceruję przez ruchome piaski, wlatuję w strefę turbulencji, a stąd upadek jest bardzo niebezpieczny.

W postawie faryzeuszy i w naszym codziennym formalizmie niebezpieczne jest to, że przekonanie o umiejętności rozumowego rozgryzienia oceny mojego czynu daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Ale racjonalne rozważania, choć są bardzo potrzebne i nie można ich odrzucić, to tylko jedna część procesu oceny czynu. Ważniejszym czynnikiem jest pytanie o to, czy mój czyn pogłębia relację z Bogiem czy mnie od Niego odciąga.

Dla ratowaniu życia, w sytuacji głodu jesteśmy w stanie poświęcić wiele, możemy spiąć się i zrobić to, co niezbędne. Ale czy przy ratowaniu życia duchowego i wiecznego jestem zdolny do takich samych poświęceń? Czy relacja z Bogiem jest dla mnie ważniejsza niż posiłek po całym dniu ciężkiej pracy?

Boże, niech Twa łaska prowadzi mnie do odkrycia tego, co w życiu zbliża mnie do Ciebie i unikania tego, co mnie od Ciebie oddala! Amen.

Konkret na dziś: W ciągu dnia zwróć uwagę, ile razy usprawiedliwiasz się racjonalnym rozważaniem zamiast zwrócić się o światło łaski do Boga.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec, i Syn, i Duch Święty +

Podobne wpisy: