By światło nie zagasło (Mk 4,21-25)

Jezus mówił ludowi: „Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.

I mówił im: „Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma”. (Mk 4,21-25)

Pamiętam, gdy jako uczeń klasy maturalnej pożyczyłem od mojego katechety książkę Bruno Ferrero „Dzika róża”. Zapadła mi ona w pamięć m.in. przez jedno opowiadanie, którego zakończeniem była modlitwa: „Panie, uczyń mnie lampą, sam się spalę lecz dam światło innym.”

Przywołuję te słowa w kontekście dzisiejszej Ewangelii, która mówi o świetle. Światło jest po to, by rozjaśniać mroki. Jeśli zabraknie światła, łatwo jest upaść, tracąc bezpieczny grunt pod nogami.

Myślę, że każdy z nas ma takie doświadczenie, związane z brakiem światła. Ciemność budzi lęk, strach i obawy. Światło przeciwnie, rodzi nadzieję i poczucie bezpieczeństwa, dlatego nie można światła zakrywać, przykrywać, chować… Światło ma świecić. Ale zaraz, zaraz. Jak to się ma do naszego życia?

Przypomnę Ci siostro i bracie jeden fakt, bardzo konkretny. Kilka tygodni temu radowaliśmy się z narodzin Pana Jezusa. On jest Tym Światłem, danym przez Ojca tobie i mnie. Nie możemy zachować dla siebie Jego obecności w naszym osobistym życiu. Nie możemy Światła ukryć przed innymi.

Światło ma w sobie coś jeszcze: jest podzielne. Światłem, którym jest Chrystus, trzeba się dzielić. W tym wszystkim chodzi o świadectwo, jakie składamy wszędzie tam, gdzie Boża Opatrzność stawia nasze kroki. Popatrz, mamy tyle okazji, by pomóc innym, by powiedzieć im, jak cudownie jest być chrześcijaninem. Piękna jest ta nasza godność ale my jednak boimy się o niej świadczyć. Przykrywamy światło naszej wiary korcem lęku, strachu i obawy przed tym, że wezmą nas za dziwaków.

I tu właśnie rodzi się zadanie do wypełnienia: mam być lampą, która może się wypalić, ale da światło innym, zwłaszcza tym, którzy znajdują się daleko od Chrystusa, błądzą na peryferiach wiary. Nie chowaj się, nie bój się. Chrystus cię potrzebuję.

I dalej. Oto Pan nas dziś ostrzega: Uważajcie na to, czego słuchacie. Jak wiele dziś słuchamy słów, niekoniecznie Bożych. Na co dzień płyną potoki słów, kształtujących nasz pogląd, naszą osobowość a nawet naszą wiarę. W tym wszystkim gubi się najważniejsze słowo: słowo Boże. Gdybyśmy wszyscy żyli według programu, który daje słowo Boże, bylibyśmy o wiele szczęśliwsi. A my słuchamy słów, które prowadzą do zatracenia, zamieszania w sercu, zagubienia…

Warto dziś sobie wziąć do serca słowa Pana. On nigdy nikogo nie zawiódł i nie zawiedzie. Świat zawodzi, Bóg zostaje wierny. Wciąż ten sam: czuły i kochający. Dlatego nie pozwólmy by światło Bożego słowa i Miłości Bożej zgasło przykryte korcem zwątpienia. Odwagi! Bóg nas posyła z konkretnym zadaniem: złożyć świadectwo i pomóc innym wrócić na drogę wiary.

Konkret na dziś: Poproszę Boga, by światło mojej wiary nigdy nie zagasło. Postaram się również, by moje życie, moja wiara i moje świadectwo było światłem dla innych.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

ks. Krzysztof Hawro

Podobne wpisy: