Chcę być taki jak TY (J 8,31-42)

Jezus powiedział do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli trwacie w nauce mojej, jesteście prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».

Odpowiedzieli Mu: «Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakże Ty możesz mówić: „Wolni będziecie?”»

Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz Syn pozostaje na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie ma w was miejsca dla mojej nauki. Co Ja widziałem u mego Ojca, to głoszę; wy czynicie to, co usłyszeliście od waszego ojca».

W odpowiedzi rzekli do niego: «Ojcem naszym jest Abraham».

Rzekł do nich Jezus: «Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to dokonywalibyście czynów Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. Wy dokonujecie czynów ojca waszego».

Rzekli do Niego: «My nie urodziliśmy się z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga».

Rzekł do nich Jezus: «Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem sam od siebie, lecz On Mnie posłał». (J 8,31-42)

Kilkukrotnie pisałem w komentarzach o swoich dzieciach. Mam ich dwoje: czteroletniego syna, Karola, i sześcioletnią córkę, Oliwię. Wielu ludzi powtarza, że Oliwka podobna jest do mojej żony, natomiast Karol – do mnie. Sprawa ma się natomiast odwrotnie, jeżeli chodzi o charaktery, Oliwce bliżej w tej kwestii do mnie, natomiast Karol odziedziczył charakter po mamie.

Dlaczego o tym piszę?

Już od samego momentu poczęcia, każdy z nas ma w sobie obraz Boży, tę boską iskrę, przez którą możemy jako dziecko Boże być zdolni do przyjęcia usprawiedliwienia oraz wielu łask, które nasz Ojciec ma dla nas każdego dnia. A największym darem, jaki możemy przyjąć, jest stawanie się podobnym do Niego – stawanie się świętymi.

Jesteśmy tacy jak nasz Ojciec. I mamy każdego dnia stawać się coraz bardziej do Niego podobni.

Czy tak patrzysz na świętość? Czy jest ona dla Ciebie stawaniem się podobnym do Boga? A może dla Ciebie to tylko podejmowanie coraz większej ilości praktyk religijnych? Albo branie na siebie coraz liczniejszych wyrzeczeń? A może oddalanie się od „zepsutego świata”?

Świętość to nic innego jak bycie takim jak Bóg, stawanie się miłością i rozdzielanie tej miłości na innych. Przybliżanie się do Niego to właśnie nasz cel! Nie znaczy to, że praktyki religijne czy umartwienia nic nam nie dadzą, ale nie mogę ich traktować jako środka zastępczego za autentyczne pogłębianie więzi z Bogiem. Jeżeli nie będę stawać się Jego przyjacielem, jeżeli nie będę z Nim spędzać czasu i nie będę z Nim rozmawiać o wszystkim, co się dzieje w moim życiu, Bóg będzie dla mnie tylko kontrahentem.

Wyjdź do Niego i otwórz swoje serce! Przyjdź jak do Taty.

Konkret na dziś: Opowiedz Bogu o swoim dniu: o swoich porażkach, trudnościach, a przede wszystkim o sukcesach. Porozmawiaj z Nim o wszystkim.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: