Co byśmy poczęli bez miłosierdzia? (Mt 18,12-14)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę powiadam wam : cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały.
Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych”. (Mt 18,12-14)

Zagubienie się owcy było rzeczą banalnie prostą. W przeciwieństwie do naszych pastwisk, które w większości są otoczone choćby prowizorycznym płotem, w Palestynie czasów Jezusa stada wypasano zazwyczaj w górskich terenach, ponieważ tam było najłatwiej o trawę. Jak pisze jeden z komentatorów: „Pastwiska ciągną się wzdłuż wąskiego na kilka mil płaskowyżu, stanowiącego grzbiet górzystego terenu. Nie okalają go żadne wznoszące się zbocza. Ponieważ nie ma tam zbyt wiele trawy, owce muszą być w ciągłym ruchu. Szukając pożywienia, łatwo mogą zejść do wąwozów i jarów, których jest dużo po obu stronach. Poszukiwania te kończą się nieraz na jakimś występie skalnym, z którego owce nie potrafią ani zejść niżej ani wrócić na poprzednią pozycję. Giną tam odcięte od świata i pożywienia”.

Palestyński pasterz niejednokrotnie musiał ryzykować własne życie, żeby uratować niesforne zwierzę. Ale gdy spojrzymy na tę przypowieść z perspektywy, że to ja jestem taką nieposłuszną owcą, a Jezus pasterzem, zrozumiem, jak bardzo Jemu zależy na mnie.

Kiedyś słyszałem, że owce to niezbyt rozgarnięte stworzenia. Jednego dnia może zgubić się i zostać odnaleziona, ale następnego dnia może zrobić dokładnie to samo. Czy nie jest to także scenariusz bliski naszemu życiu? Ileż to już razy obiecywaliśmy poprawę w sakramencie spowiedzi i otrzymywaliśmy rozgrzeszenie, żeby za jakiś czas (krótszy lub dłuższy) wrócić z niemal tymi samymi grzechami. Możemy z uśmiechem czytać o głupich owieczkach, które nie uczą się na własnych błędach, ale myślę, że uśmiech ginie nam z twarzy, gdy z zażenowaniem musimy po raz kolejny wymieniać niemal niezmienioną litanię grzechów.

Jemu nie nudzi się nam przebaczać! Co byśmy poczęli bez Jego miłosierdzia?  Nie pozostałoby nam nic poza rozpaczą. Jak to dobrze, że mamy takiego Pasterza, który jest niezmordowany w poszukiwaniu nawet najbardziej upartej i niepokornej owcy. Jak to dobrze, że nie mamy licznika spowiedzi w życiu. Jak to dobrze, że żyjemy w kraju, w którym nie brakuje księży, którzy w imieniu Boga odpuszczają nam grzechy.

Konkret na dzisiaj: Podziękuj za sakrament spowiedzi i spowiedników.

Niech Cię Bóg błogosławi +

 

 

Podobne wpisy: