Czas na kwas! (Łk 13,18-21)

Jezus mówił: «Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki podniebne zagnieździły się na jego gałęziach».

I mówił dalej: «Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło». (Łk 13,18-21)

Prawdopodobnie znamy wiele przypowieści lub obrazów Jezusa, przy pomocy których porównuje On Królestwo niebieskie do różnych sytuacji lub przedmiotów. Skąd pochodziły te skojarzenia? Prawdopodobnie z życia codziennego: Jezus musiał wielokrotnie widzieć swoją Matkę przygotowującą ciasto na chleb. Możliwe też, że sadził z ojcem drzewa i krzewy na skrawku ich ziemi.

Zwłaszcza drugi obraz z dzisiejszej Ewangelii jest dość nietypowy. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, bo tak należy postępować przy produkcji chleba, ale w świecie biblijnym, zwłaszcza w literaturze chrześcijańskiej, kwas jest generalnie symbolem czegoś, czego należy się wyzbyć. To podejście wynika z jednego z przepisów dotyczących oprawy Paschy w Księdze Wyjścia:

„Przez siedem dni spożywać będziecie chleb niekwaszony. Już w pierwszym dniu usuniecie wszelki kwas z domów waszych, bo kto by jadł kwaszone potrawy od dnia pierwszego do siódmego, wyłączony będzie z Izraela. W pierwszym dniu będziecie mieli zwołanie święte, tak samo w dniu siódmym. Nie będziecie wtedy wykonywać żadnej pracy. Będzie wam tylko wolno przygotować pożywienie. Przestrzegać będziecie Święta Przaśników, gdyż w tym dniu wyprowadziłem wasze zastępy z ziemi egipskiej. Przestrzegajcie tego dnia jako ustanowionego na zawsze we wszystkich waszych pokoleniach. Czternastego dnia miesiąca pierwszego od wieczora winniście spożywać chleb niekwaszony aż do wieczora dwudziestego pierwszego dnia tego miesiąca. Przez siedem dni nie znajdzie się w domach waszych żaden kwas, bo kto by spożył coś kwaszonego, winien być wyłączony ze zgromadzenia Izraela, tak przybysz, jak i urodzony w kraju. Nie wolno wam jeść nic kwaszonego; we wszystkich domach waszych winniście jeść chleb niekwaszony.” (Wj 12,15-20)

Do tej tematyki nawiązuje Jezus pouczając swoich słuchaczy, by zerwali ze „starym” życiem:

„Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach.” (Łk 12,1-3)

Obraz ten podejmuje także święty Paweł, pisząc wprost:

„Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz – przaśnego chleba czystości i prawdy.” (1 Kor 5,6-8; zob. Ga 5,9)

Dlaczego kwas był symbolem czegoś złego? Bo wiązał się z osiadłym trybem życia, gdzie można było pozwolić sobie na wygospodarowanie miejsca oraz czasu na fermentację ziaren. Ale przebywanie w Egipcie pod jarzmem niewoli nie było zamierzonym przez Boga stanem. Dlatego też wyprowadzając z Egiptu lud Izraela, Bóg nakazuje swoim wiernym wyzbyć się wszystkiego, co wiązało ich z tą krainą. Innymi słowami, nakazuje im zerwanie ze wszystkim, co przypomina im o trwaniu w upodleniu i wyzysku, o trwaniu w beznadziei. Z tego też powodu nakazuje wyjście do krainy mlekiem i miodem płynącej, do krainy dostatku i błogosławieństwa.

Ale dlaczego w tym jednym fragmencie w Biblii kwas jest przedstawiony jako przedmiot, który należy medytować? Ponieważ ma on jedną ważną cechę, która dla nas jest wręcz godna naśladowania – kwas oddziałuje na swoje otoczenie. I – jak pisał święty Paweł – niewielka ilość zaczynu może zakwasić dużą ilość ciasta, tak samo ja powinienem walczyć o to, by zmieniać swoje otoczenia na takie, które stanie się Królestwem Bożym.

Tylko nie mogę zapomnieć, że nie „zakwaszę” całego mojego otoczenia, jeżeli nie będę miał w sobie tego zaczynu, czyli łaski Bożej. W przeciwnym wypadku wymieszam się razem z resztą ciasta i z mojego chrześcijaństwa nic nie pozostanie.

Konkret na dziś: pomódl się o to, by zobaczyć w swoim życiu obszar, który najbardziej wymaga „zakwaszenia” Królestwem Bożym. Powtarzaj w wolnej jako akt strzelisty: „Jezu, uczyń mnie swoim zaczynem!”

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Podobne wpisy:

  • R TK

    Jeżu, uczyń mnie swoim zaczynam.

  • Genowefa

    W jakim znaczeniu rozumiem słowo „kwas”.

    Czy „zakwasek” spowoduje dobry czy zły rozrost zależy od zastosowania zaczynu.
    Wygramoliłam się z grzechu, jestem ozdrowieńcem. Pytając radzę się księdza czy słuszne będą moje następne kroki,
    czy mogę tak zrobić? Bo moje dobro może mieć kwaśne” odbicie w rzeczywistej sytuacji.
    Pozytywna odpowiedź ma bardzo duże , budujące mnie znaczenie. I mimo moich obaw bez ujemnych skutków.
    Mały dystans do siebie mocno podparty „duszpasterskim podejściem”.
    Trzeźwe spojrzenie drugiej osoby na szczerze przedstawiony mój problem zabudowuje wolną przestrzeń rozterek.

    Z raczkującego niemowlaka podnoszę się i staję przy kolanach Taty.

    Muszę mieć pomoc, żeby się przytrzymać i nie upaść.

    Odwaga i chęć pomocy przyczyniają się do budowy dobra czasami traktując potrzebującego jakby na wyrost

    w celu podciągnięcia go do góry aby był przaśny, aby był gotowy do drogi.