Człowieku, słuchaj (Łk 10,38-42)

 

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». (Łk 10,38-42)

Może nam to umknąć, gdy słyszymy pojedyncze fragmenty Ewangelii Łukasza czytane w czasie liturgii, ale trzeci ewangelista chętnie pokazuje, że Jezus obraca się wśród kobiet. One mu towarzyszą a nawet usługują z własnego mienia. Jedna z nich jest nawet żoną ważnego urzędnika na dworze Heroda. Niedawno ks. Krystian pisał o tej kobiecie a także innych niewiastach wspaniały komentarz – polecam go twojej uwadze (http://slowodaje.net/rozne-a-jednak-podobne-lk-81-3/).

Ale Chrystus robi coś więcej, niż tylko toleruje ich obecność w swoim otoczeniu. Na tle innych nauczycieli tego okresu wyróżnia się tym, że szanuje je na równi z mężczyznami i bardzo często bierze w obronę! Przypomnij sobie sytuację, gdy do Jezusa przyprowadzona zostaje kobieta pochwycona na cudzołóstwie. Jezus broni ją i rozgrzesza!

W dzisiejszej Ewangelii Jezus robi chwali Marię. Dlaczego? Bo potrafiła coś, czego my bardzo często nie chcemy robić. Ta kobieta siadła przy Chrystusie i Go słuchała. To jest coś tak prostego, że aż jest piękne!

Pamiętam dokładnie, gdy kilkanaście lat temu czytałem ten fragment Pisma Świętego i trochę zazdrościłem Marii, że miała tak wspaniałą możliwość: siąść przy stopach Jezusa i Go słuchać. Ale później zrozumiałem, jak bardzo infantylnie myślałem: przecież my mamy taką samą możliwość, a nawet lepszą! Możemy spotkać Chrystusa kiedy tylko chcemy w Eucharystii, a jej początek to nic innego jak… Słuchanie Słowa Bożego!

Czy kiedykolwiek patrzyłem tak na liturgię Słowa? Czy nie była to tylko chwila na „słuchowisko” w przerwie różnymi modlitwami? Czy ta scena: Maria przy stopach Mistrza jest mi bliska? Czy może bliżej mi jest do Marty, która w obecności Chrystusa ciągle jest zaaferowana krzątaniną? Czy na Mszy myślę o całym kolejnym tygodniu? Czy jestem w stanie po prostu usiąść i się zasłuchać? A może w nowej Bożej perspektywie spojrzenia na świat moje problemy przestaną mnie przerastać, bo okażą się nieznaczące?

Konkret na dziś: usiądź i po prostu posłuchaj Chrystusa, co ma ci do powiedzenia.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • Monia

    Kocham Adoracje…tam dosłownie czuje się jak Maria.o.Pałys OP mówił o adoracji „po prostu bądź i patrz” nic więcej. Mala Teresa od DzJ.zasypiała podczas adoracji i nazywała Boga lekarzem, anastezjologiem,który robi operacje na jej sercu podczas gdy ona śpi.Taka jest cudowna moc kontemplacji Jezusa.Bycia u Jego stóp i słuchania Go.

  • Genowefa

    Zaczynam od małej „cząstki” aby Jezus choć trochę mógł polegać na mnie.