Czym w starożytności karmiono świnie?

Zawsze interesował mnie jeden werset z przypowieści o synu marnotrawnym. W Biblii czytamy: „Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał” (Łk 15, 16). Co to były za strąki i dlaczego ich nie dostawał? Może dlatego, że nie było ich w zasięgu? Jak należy to interpretować? Jak ten fragment można odnieść do współczesności?

W przywołanym wersecie z Ewangelii Łukasza użyty jest grecki rzeczownik keration. Uczeni są zgodni, że odnosi się on do rośliny określanej jako Ceratonia siliqua, po polsku szarańczyn strąkowy, znany popularnie jako chleb świętojański. Jego owoce składają się nawet w 50% z cukrów, jednak ze względu na brak innych składników odżywczych w starożytności stosowano je jako roślinę pastewną. Hodowano go niemal w całym basenie Morza Śródziemnego głównie z przeznaczeniem dla zwierząt; w ostatecznej potrzebie jedli go najbardziej ubodzy. W starożytnym Egipcie używano go jako „słodzika”, przez co hieroglif używany do oznaczania go w tekstach, w formie przymiotnikowej oznacza „słodki”. Nigdy jednak nie był on powszechnie stosowany do wytwarzania żywności ze względu na charakterystyczny smak, zbliżony do słodkiego kakao.

Dlaczego jednak dawano je świniom a odmawiano go „synowi marnotrawnemu”? Wiadomo, że drzewa szarańczynu są bardzo odporne na trudne warunki atmosferyczne oraz suszę. W związku z tym w czasie głodu świnie żywiły się owocami chleba świętojańskiego, by nie stanowić wysiłku dla uszczuplonych zapasów właściciela. Możliwe jest, że nasz bohater nie był odpowiedzialny za spichlerz, a zatem nie wydzielał zwierzętom porcji jedzenia. Na tej podstawie można zrozumieć informację, że nikt mu nie dawał pożywienia dla zwierząt – po prostu leżało to poza sferą jego zadań wykonywanych na rzecz swojego pracodawcy. A każda osoba, która w okresie suszy i głodu kręci się wokoło spichlerza z (nawet potencjalnym) pożywieniem, mogła spotkać się z oskarżeniami o kradzież. Ale to jest tylko moja własna hipoteza, która chyba najlepiej tłumaczy tę trudność.

Sens przywołania przez Ewangelistę Łukasza tego szczegółu najlepiej rozpatrzeć w kontekście zestawienia tego, jakie pożywienie znajduje się do dyspozycji w dwu miejscach: zakładzie pracy oraz domu rodzinnym głównego bohatera. Strąki, które poza zaspokojeniem głodu na pewien czas nie odżywiają na dłuższą metę, są przeciwstawione wszelkiemu możliwemu pożywieniu dostępnemu do woli dla każdego (zob. Łk 15,17).

Historia naszego głównego bohatera pokazuje, że człowiek może znaleźć pełnię szczęścia jedynie przy swoim Ojcu, Bogu. Można gonić marzenia, można starać się żyć po swojemu, ale jeżeli będziemy się oddalać od Boga, prędzej czy później skończymy w chlewie, głodni i bez możliwości spojrzenia z nadzieją w przyszłość. Jednocześnie, historia o „synu marnotrawnym” pokazuje, że niezależnie od tego, co w życiu nabroimy, czego się dopuścimy, Bóg zawsze będzie na nas czekał. Nieważne, co będą myśleć inni, nieważne nawet, o co będą nas oskarżać najbliżsi, jest jedno miejsce, gdzie zawsze mamy możliwość bycia sobą, bycia akceptowanym i docenianym. Jeżeli zdecydujemy się wrócić do Boga, nawiązać z Nim ponownie relację, On wyjdzie po nas, podniesie z kolan i znów będziemy mogli być Jego kochanym dzieckiem.

dr Bartłomiej Sokal

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Zapamiętałam słowa księdza rekolekcjonisty, dosadne ale doskonale obrazujące położenie syna marnotrawnego i niekiedy moje. „Ocknął się dopiero wtedy gdy zobaczył inne ryje obok siebie”.

  • Genowefa

    „Pragnął on … lecz nikt mu ich nie dawał” bo pokarm nie był przeznaczony dla niego. Nie był godny aby się nim karmić. Musiał odpokutować swoje, popościć aby bardziej odczuć głód i wtedy odczuć większe pragnienie. Ojciec jest wyczulony na swoje dziecko i nakarmi je w porę ale syn musiał sam dojrzeć do decyzji powrotu.