Do biegu, gotowi… (Łk12,8-12)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.

Każdemu, kto powie jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie odpuszczone. Kiedy was ciągać będą po synagogach, urzędach i władzach, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty pouczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć». (Łk 12,8-12)

Dzisiejsza Ewangelia jest trudna w odbiorze, ponieważ Jezus zapowiada wszystkim wierzącym, że powinni oczekiwać prześladowań i trudności. Te słowa nie mają jednak za zadanie straszyć albo zniechęcać, ale wzywać do tego, by chrześcijanie wszystkich czasów byli przygotowani na to, co ich spotka.

Nie powinno nas dziwić to porównanie, ponieważ w Nowym Testamencie, a zwłaszcza w listach św. Pawła obrazy sportowe pojawiają się bardzo często. Ich podstawowym znaczeniem jest opisanie chrześcijańskiego życia, na które składają się starania się o zachowanie wiary oraz głoszenie Ewangelii całym swoim istnieniem.

Przykładowo, w Pierwszym Liście św. Pawła do Koryntian, autor mówi o swojej misji apostolskiej i wszelkich inicjatywach ewangelizacyjnych. Na koniec przywołuje taki obraz:

„Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali. Każdy, który staje do zapasów, wszystkiego sobie odmawia; oni, aby zdobyć przemijającą nagrodę, my zaś nieprzemijającą. Ja przeto biegnę nie jakby na oślep; walczę nie tak, jakbym zadawał ciosy w próżnię, lecz poskramiam moje ciało i biorę je w niewolę, abym innym głosząc naukę, sam przypadkiem nie został uznany za niezdatnego.” (1 Kor 9,24-27)

Także po kilkunastu latach, w czasie pobytu w więzieniu, gdy Apostoł Narodów spogląda na całe swoje życie, przeczuwając zbliżającą się śmierć pisze takie wzruszające słowa:

„Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.” (1 Tm 4,6-8)

Ale ten fragment jest jedynie obrazowym opisaniem życia Pawła, które ma służyć podkreśleniu jego wskazówek udzielanych Tymoteuszowi, młodemu, energicznemu biskupowi. Bezpośrednio przed wyżej przytoczonymi słowami czytamy:

„Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie!” (1 Tm 4,1-5)

Chrystusowe słowa pokazują nam, czego należy się spodziewać w czasie naszych zawodów: mamy być gotowi na obronę swoich przekonań. Jednocześnie możemy być pewni tego, że wesprze nas Duch Święty, który pomoże nam udzielić właściwej odpowiedzi oprawcom. Nie może to być dla nas dyspensą od zaangażowania w rozwój wiary i wiedzy związanej z wiarą. Bo choć Bóg był w stanie przemówić przez oślicę Balaama, to zrobił to tylko raz, natomiast przez Apostołów i uczniów, którzy byli i są z nim blisko związani, mówił i mówi już dwadzieścia wieków.

I na koniec jeszcze jedna rzecz, która mocno uderzyła mnie podczas lektury tego fragmentu, zupełnie tak jakbym pierwszy raz usłyszał te słowa. Na samym początku perykopy Chrystus mówi  przyznawaniu się do Niego wobec ludzi, czego wynikiem ma być potwierdzenie przez Chrystusa więzi z wierzącym. W tych wszystkich trudnościach, które przytłaczają cię dzisiaj, przez ten tydzień, może nawet przez ten rok, pomyśl o tym, że jesteś tak ważny, że Jezus stanie w niebie wobec wszystkich aniołów, świętych, przed Duchem Świętym i Bogiem Ojcem i powie o tobie: „tak, to mój kochany przyjaciel! Zawsze go/ją wspieram!”.

Chryste, uczyń ze mnie sportowca godnego Twoich zawodów, udziel mi swojej siły, by każdego dnia biec naprzód ku Tobie!

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: