Duch, który umacnia wiarę (J 15,26-16, 4a)

Jezus powiedział do swoich uczniów: 
„Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. 
To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem”. 

Są takie sytuacje życiowe, w których nasza wiara może zostać zachwiana. Żyjemy w środowisku, gdzie spotykamy nie tylko ludzi wierzących. Wplątujesz się w dyskusję i doświadczasz, że ludzie Cię nie rozumieją. Pragniesz świadczyć o swojej wierze, ale nie możesz znaleźć odpowiednich słów. Może się wtedy pojawić uśmiech drugiego człowieka, kiedy poczujesz coś w rodzaju wyższości, ale mogą być złośliwe komentarze na temat Boga i wiary. Być może takie rozmowy narażają Cię również na grzechy, które członkowie wspólnoty Kościoła popełniali w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat. W każdym razie, każdy w takiej sytuacji chciałby mieć pomocnego Przyjaciela, który stanie obok i odpowie, kiedy Ci zabraknie argumentów.

Ludzie tworzą swoje ideologie i idole zgodnie ze swoimi pomysłami. Dlatego Bóg musi interweniować. Wchodzi w konflikt z mocą zła i pokonuje je miłością i miłosierdziem. Objawia się jako Ojciec wobec człowieka jako swojego dziecka, wywyższając upokorzonego. Posyła Pocieszyciela, aby nikt nie czuł się osamotniony. Bóg przeżywa dramat razem z człowiekiem.

W tej rzeczywistości Ojca i Syna Duch Święty podtrzymuje nasze życie. Doświadczamy konfliktu i kłótni. Odczuwamy kontestacji i presji. Nic dziwnego, ponieważ to wszystko jest częścią naszego życia. Ale możemy ufać cudowi, że Bóg pisze prosto nawet na krzywych liniach naszej zagmatwanej historii życia. Chrystus wyjaśnił nam to bardzo dokładnie. Przez cud swego zmartwychwstania światło pada na najgłębszą ciemność. Chrystus wzywa nas, abyśmy byli świadkami, że sam Bóg działa w nas. Pozwala nam doświadczyć, choć z bólem to nam wyjaśnią, że znosimy wszystko to, czego doświadczył On sam, abyśmy w niejednoznacznym, obojętnym świecie mówili śmiało i wyraźnie o ludzkim imieniu Boga.

Dzięki Bogu nie jesteśmy osamotnieni w tak trudnej sytuacji, ale mamy pomoc. Potrzebujemy tego doświadczać dzisiaj na wiele sposobów, aby pójść za głosem Ewangelii, gdyż Duch Święty otwiera nasze serce na słowo Boga. Otwarte serce i pragnienie dawania świadectwa ma znaczenie także dzisiaj. Pan tak jak do swoich uczniów, tak samo mówi do nas – powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem. Konieczne jest w tym wszystkim otwarte serce.

Spoglądamy na Maryję i wiemy, co to oznacza, bo któż jak nie Jej serce otworzył sam Bóg, aby z Jej łona wyszedł sam Syn Boży. Ona swoim życiem świadczy o tej chwili, w której warto zwierzyć się Bożemu przewodnictwu, gdzie nic nie jest niemożliwe. Dopiero wtedy Bóg wszedł do Jej serca i jej życia. Taka postawa pozwala nam dobrze zrozumieć obecność Ducha Świętego i nie rozpaczać, ale otworzyć się na Bożą miłość.

Konkret na dziś: Pomódl się o moc Ducha Świętego.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: