Eliasz owszem przyszedł! (Mt 17,10-13)

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa:
„Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu. (Mt 17,10-13)

 

Uczeni w Piśmie na serio brali słowa zapisane w księgach Starego Testamentu. Nie mógł zatem nie wpisać im się w pamięci tekst z proroka Malachiasza, który w imieniu Boga nawoływał: Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni serce ojców ku synom, a serce synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi [izraelskiej] przekleństwem (Ml 3,23-24). Uczeni właśnie głosili, że przyjdzie Mesjasz i odnowi Przymierze i ogłosi dzień sądu jak uczył mędrzec Pański – O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, aby uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić (Syr 48,10).

Jan Chrzciciel, wtrącony do więzienia i zabity przez Heroda, nie przypominał im Eliasza, który ma odnowić wszystko na przyjście Pomazańca Bożego. Nie dziwi to wcale, kiedy uświadomimy sobie, że działanie Jezusa też się im nie podobało, bo nie odpowiadało ich wyobrażeniom o Mesjaszu. Jeszcze bardziej rozminięcie Bożego i ich myślenia będzie widoczne w momencie Ukrzyżowania. To wszystko sprawiło, że uczeni w Piśmie nie tylko byli nastawieni negatywnie do orędzia Chrystusa, ale byli zaślepieni na to wszystko, co zdziałał Jan Chrzciciela i Jezus.

Przynajmniej niektórzy z uczniów zdołali poznać i teraz nie mają wątpliwości, że Jezus jest Mesjaszem. Pod Cezareą Filipową Piotr publicznie wyznał ową wiarę. Jednak pozostał problem: jeśli Jezus jest zapowiedzianym Mesjaszem, to dlaczego uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz. Odpowiadając Mistrz pokazuje, że wszystko ma się wypełnić zgodnie z nauczaniem proroków.

Zauważmy, że uczniowie prawidłowo rozumieją, że Pan Jezus ma na myśli Jana Chrzciciela, kiedy mówi naukę o przyjściu Eliasza. To Jan swoim wezwaniem do pokuty powinien zwrócić serca słuchaczy do Boga i w ten sposób uchronić ich przed nadchodzącym Dniem Sądu. Chrystus już wcześniej zdefiniował znaczenie Chrzciciela w kontekście proroka Malachiasza i jego zapowiedzi i przyjściu Mesjasza (Mt 11,7-19). W dyskusji z uczonymi w Piśmie i faryzeuszów w Jerozolimie o legitymizacje działalności Jan Chrzciciela zada im pytanie: Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?»  (Mt 21,25).

Możemy założyć, że słowa o Eliaszu, który przyjdzie by naprawić wszystko są jakby podsumowaniem tego wszystkiego, co oczekiwano od powracającego proroka. Zaglądając do Septuaginty, a wiec najstarszego przekładu Pism z języka hebrajskiego na grecki, możemy przeczytać, że Eliasz powróci, aby zwrócić serce ojca ku synowi i naprawić relację serca ludzi pomiędzy sobą. To wszystko można jeszcze bardziej dokładnie ująć, że Eliasz powróci aby podać właściwą wewnętrzną konstytucję Izraela, poprzez nawoływanie ludzi do pokuty. Jezus daje niedwuznaczną aluzję do działalności Jana Chrzciciela ukazując, że Eliasz już przyszedł, a uczeni w Piśmie go nie rozpoznali, ale uczynili z nim to, czego chcieli.

Stwierdzenie – najpierw musi przyjść nie musi jednak oznaczać, że Eliasz ma przyjść przed nadejściem Mesjasza, ale przed powstaniem z martwych, jak to zaznacza prorok Daniel: Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie (Dn 12,2), albo też przed zmartwychwstaniem Syna Człowieczego

Jezus przyznaje rację uczonym w Piśmie oczekującym przyjścia Eliasza, ale dodaje, że go nie poznali, kiedy przyszedł w osobie Jana Chrzciciela. Nie tylko, że nie poznali przyjścia Eliasza, to nie rozpoznali przychodzącego Syna Bożego. Zbrakło komunikacji, która jako proces wymaga zaangażowania dwóch stron. To wszystko wskazuje Jezusowi czego może się spodziewać po uczonych w Piśmie. Ich sprzeciw dowiódł, że Syn Człowieczy będzie musiał wiele wycierpieć.

Syn Człowieczy przychodzi do każdego wierzącego bardzo często i chce z nim wieczerzać w modlitwie, w sakramentach, podczas lektury Pisma Świętego. Pragnie ofiarować każdemu Siebie i swoje Błogosławieństwo. Często ludzie mijają się z Nim nie rozpoznając Jego bliskości. Czy dzisiaj Jego naśladowcy pragną Go rozpoznać, aby zaprosić do swego serca? On chce się z nimi spotykać, konieczna jest jednak przemiana ich serca, aby poznawać Go, gdy mocą Ducha Świętego dzisiaj wyjaśnia każdemu wierzącemu Pisma i w Eucharystii łamie dla nich chleb.

Konkret na dziś:

W krótkiej modlitwie poproszę Chrystusa o łaskę otwartych oczu, aby DZIŚ nie przegapić Jego obecności.

 

Niech Was błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty.

 

Podobne wpisy: