Ewangelia Krzyża (J 3,13-17)

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego.
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

Przez większość naszego życia wykonujemy zwyczajne czynności – śpimy i budzimy się, pracujemy i odpoczywamy, jemy i pijemy, telefonujemy, robimy zakupy, odwiedzamy się.

Jednak każda rutyna jest jak cienka ściana przeciwko licznym zagrożeniom dla życia. Zupełnie nieoczekiwane może nas uderzyć: lekarz mówi nam, że nasze kłopoty zdrowotne nie mają nieszkodliwych przyczyn. Relacja miłości, na której polegaliśmy, rozpadła się. Poważny wypadek z długoterminowymi konsekwencjami zdrowotnymi wpływa na konkretne życie.

W obliczu takich ukrytych zagrożeń dla naszego życia istnieją różne sposoby na ustabilizowanie się w życiu. Możemy po prostu przesadzić lub stłumić groźne i negatywne aspekty życia. Zawsze zachowuj spokój, szukaj płytkiej rozrywki, nie myśl o głębszym znaczeniu.

Chrystus pragnie nam dzisiaj przypomnieć, że liczy się zaufanie. Podczas nocnej rozmowy z Nikodemem Jezus wyjaśnia, że wywyższenie nie oznacza triumfalizmu. Bóg wprawdzie pokazuje światu, że połączył Niebo i ziemię przez Syna Człowieczego. Celem nie jest proces sądowy. Bóg kieruje się miłością. Jego misją jest ratowanie świata. to wszystko jednak nie kończy się na słowach. Ewangelia wymaga decyzji. Jezus rzeczywiście powstaje z martwych. Król z koroną cierniową będzie rządził z wysokości krzyża. Ci, którzy podążają za Nimi, zaprzeczają „władcom”, takim jak nienawiść i zemsta. Krzyż staje się znakiem dla wszystkich tych, którzy nie tylko głoszą miłość, ale także podejmują działania, aby ona rozlewała się w świecie. Wywyższenie na krzyżu staje się symbolem tego, że Bóg nie zapomina o cierpieniu i śmierci na tym świecie.

Chrystus wywyższony na krzyżu jest dla nas źródłem wszelkiej pociechy. Pobożne spojrzenie na Ukrzyżowanego sprawia, że rozumiemy w jak wielu sprawach potrzebujemy pomocy i pocieszenia. Często patrzymy na krzyż naszego Zbawiciela i uczymy się od Niego. Jeśli nienawidzimy dóbr doczesnych, jesteśmy niezadowoleni z ubóstwa i potrzeby życia, widzimy Jezusa, Który obnaża samego siebie ze wszystkich dóbr ziemskich w gorącej agonii śmierci, aby zdobyć dobra wieczne. Jeśli nasz umysł jest pełen próżnych, pełnych szacunku myśli, oto jak głowa Odkupiciela pokryta wstydem i szyderstwem przeszyta jest cierniami.

W rzeczywistości Chrystus nie ma dziś rąk, które byłyby widoczne i namacalne, jak wtedy, gdy został przybity do krzyża. Jezus Chrystus zmartwychwstał, żyje, ale teraz żyje zupełnie inaczej niż dwa tysiące lat temu. I dlatego działa zupełnie inaczej, niż wtedy, gdy był z nami jako człowiek.

Kiedy Jezus Chrystus interweniuje dzisiaj, nie robi tego już rękami. Jezus Chrystus działa dzisiaj przez ludzi, a zwłaszcza przez tych, którzy w Niego wierzą. Pracuje przez swój Kościół i dlatego potrzebuje Jego rąk.

Ale czyje to ręce, jeśli chodzi o „ręce Jego Kościoła”? Jeśli ktoś może wierzyć mediom i opinii publicznej, może się wydawać się, że chodzi o ręce biskupów i księży, ponieważ tak się myśli, jeśli powszechnie mówi się o Kościele.

Kościół, to wszyscy wierzący. On odżyje dopiero wtedy, gdy wszyscy wierni zaczną rozumieć, dlaczego żył Jezus Chrystus, czego nauczał i co robił. Konieczne jest, aby każdy otwierał się na działanie Chrystusa, a wtedy miłość będzie się rozdzielana przez ludzkie ręce.

Konkret na dziś: Wołaj dziś często: Krzyżu Chrystusa bądź pochwalony.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: