Głos Boga (Mt 17,10-13)

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa:
„Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

 

Wydawać się może, że uczniowie zadają pytanie nie na miejscu: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” Ich pytanie wynika z faktu, że słowa Jezusa brali sobie bardzo mocno do serca. Już nie protestowali, że los Jezusa to droga cierpienia, ale starają się zrozumieć znaki czasu. Jezus rozpoczął swoją działalność głosząc – „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Odpowiedź Jezusa jest bardzo krótka – „Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli”. Kiedy Jezus wypowiedział te słowa uczniowie zrozumieli, że On myślał o Janie Chrzcicielu. Jan pojawił się z taką samą determinacją, przeciwko grzechom ludzi, głównie przeciwko grzechom przywódców ludu, podobnie jak Eliasz, gdy wystąpił przeciwko królowej Izebel i przeciwko pogańskim kapłanom. Jan działał również w tym duchu. On także wszedł w konflikt z „królową” Herodiadą, która nie może tolerować proroka mówiącego do niej, że nie może mieszkać z bratem męża. Jan wiedział, że Herodiada chce się go pozbyć, ale bał się więcej Boga niż człowieka. Spełnił zadanie powierzone mu przez Stwórcę.

Jan Chrzciciel miał przygotować przyjście Mesjasza w duchu i mocy Eliasza. Jednak Jezus został odrzucony przez swój lud jako Mesjasz, dlatego powróci po raz drugi w mocy i chwale. Wtedy rzeczywisty Eliasz powróci jako osoba i na to wskazuje Jezus. Jan Chrzciciel jest tylko wstępnym spełnieniem obietnicy z Ml 3,23-24, gdyż za jego czasów nie doszło do zniesienia konfliktu pokoleniowego ogłoszonego przez Malachiasza.

Pozostaje otwartym pytanie, czy cierpienie Syna Człowieczego, Jego śmierć i zmartwychwstanie to początek przychodzenia królestwa Bożego, a może już finał. Śmierć Jana Chrzciciela była typowym przykładem niesprawiedliwości. Dla wielu było tajemnicą, dlaczego pobożny człowiek został uśmiercony w taki sposób. Zgon Jana Chrzciciela byłby niemalże zapomniany, gdyby nie Jezus i Jego mowa o cierpieniu i zejściu. On uświadomił uczniom, że pójdzie na tę samą próbę, przed którą stanął Eliasz.

Śmierć Jana Chrzciciela dotknęła ich serca, dlatego zrozumieli dzieło Boże dokonywane przez niego. Teraz mogli popatrzeć na działanie Jezusa w perspektywie Jego cierpienia i śmierci. Zrobili krok ku królestwu Bożemu. Drzwi do królestwa Bożego otworzyły się dla nich jeszcze szerzej.

Patrzymy dziś na Jezusa, Który mimo cierpienia nie traci nic ze swojej chwały. Mamy nie tylko przed oczami Jego chwalebny obraz, ale w naszych uszach brzmi Jego Boski głos, Który przenika nasze serca, które chce przemienić, aby otworzyło się na bliskie Królestwo Boże.

Konkret na dziś: Pomódl się dzisiaj, aby ten obraz i głos Boga towarzyszył Tobie każdego dnia.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: