Jak trudno uwierzyć wierzącym? (Mk 16, 9-15)

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. 
Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.
I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. 

(Mk 16, 9-15)

Już prawie tydzień trwa okres wielkanocny. Co więcej trwa oktawa Wielkiej Nocy, tzn., że każdy z jej ośmiu dni jest tak samo ważny jak ten pierwszy. Czujesz to? Czujesz, że od tygodnia żyjesz zupełnie inaczej? Nie troszkę, ale TOTALNIE inaczej? Nie? Ja też… To smutne. Prawda?

Tak długo czekaliśmy na poranek Zmartwychwstania (i doczekaliśmy się), ale czy nie było tak, że czekaliśmy tylko na sam dzień nie licząc się z tym, że Zmartwychwstały Bóg od wtedy wkroczy w nasze życie z wielką mocą? Że od tamtego poranka już nic nie będzie takie samo? Kolejne dni mijają, a my wydajemy się być tacy sami jak przed zmartwychwstaniem… A może tylko ja tak mam?

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje mi jak bardzo potrafią być oporni najbliżsi Jezusowi ludzie. To, że saduceusze czy faryzeusze nie uwierzyli, że On powstał z martwych wiemy i nie dziwi nas to. Ale to, że Jego przyjaciele są tak bardzo oporni może dziwić. Zwłaszcza, że ciągle spotykają świadków zmartwychwstania.

Najpierw Maria Magdalena. Dlaczego jej nie uwierzyli? Bo była kobietą, a w tamtej kulturze słowo kobiet nic nie znaczyło. Pisałem o tym w Wielkanoc. Więc ją zbyli…

Potem przychodzą dwaj, którzy szli na wieś. Z Ewangelii wg św. Łukasza wiemy, że tą wioską było Emaus. Oni także dawali świadectwo spotkania z ŻYWYM JEZUSEM. Dlaczego im nie uwierzyli? Przecież mówiło to dwóch mężczyzn, a wiemy, że w tamtych czasach taka liczba (mężczyzn oczywiście) wystarczyła żeby uznać jakąś wiadomość za wiarygodną. Czemu odrzucili także ich świadectwo?

Problem wydaje się być nieco ukryty. Ci dwaj idący do Emaus nie należeli do grona Apostołów. Owszem byli uczniami Jezusa, ale nie należeli do Jego najbliższych współpracowników. Czy filarami Kościoła mogły targać uczucia zazdrości i poczucia wyższości wobec tych, którzy chodzili za Mistrzem, ale ich nie dopuścił tak blisko siebie jak grono 12? Ależ oczywiście, że TAK. Ewangelie pokazują jak często Apostołowie kierowali się tylko i wyłącznie swoim ludzkim osądem. Nie byli wolni od zazdrości, chorej rywalizacji, kłótni, wywyższania się itd.

Gdyby Biblia była zmyślona, to autorzy pokazaliby Apostołów jako herosów, którzy nigdy nie popełniali błędów. Natomiast na kartach Pisma Świętego raz po raz widać jak wiele pracy musiał włożyć Jezus w ich formację i korygowanie błędnego myślenia. Pokazanie Apostołów jako zwykłych ludzi, którzy mieli swoje problemy jest argumentem za autentycznością i wiarygodnością Pisma Świętego.

Odrzucili świadectwo Marii bo była kobietą. Odrzucili świadectwo dwóch wędrowców do Emaus, bo nie należeli do elity.

Niestety i teraz bywa podobnie. Jakże często my katolicy chodzący do Kościoła odrzucamy swoje własne świadectwa, bo kierują nami nasze uprzedzenia, a może ukryta próżność i pragnienie tego, żebym tylko był dawany jako wzór do naśladowania? Stajemy obok siebie w czasie Mszy, idziemy do Komunii, ale zdarza nam się czuć lepszym od kogoś, kto robi dokładnie to samo co ja w czasie Eucharystii. Myślimy, że ten czy ta, to niczego nie może mnie nauczyć, bo coś tam, coś tam, coś tam… Znam go. Wiem jak żyje i on śmiałby pouczać mnie? No bez przesady. Są jakieś granice… Tacy jesteśmy. Tylko, że  takim myśleniem zawężamy możliwość działania Boga na nas samych. Każdy człowiek jest przez Boga chciany i kochany. Jezus umarł za wszystkich i dla wszystkich zmartwychwstał. Do każdego człowieka chce przyjść Zmartwychwstały i posłużyć się jego świadectwem i talentami.

Zmartwychwstanie nie jest zarezerwowane dla elit, ale jest bezcennym darem dla każdego.

Być może, to są moje dywagacje,  że w Apostołach zrodziła się zazdrość. Może tak jest… nie każę wierzyć w to, co piszę. Ale sądzę, że takie myśli mogły ich nurtować: Dlaczego przyszedł do nich, a nie do nas? Tak, zdradziliśmy Go, ale w końcu to nas, a nie ich dopuścił najbliżej do siebie? To niesprawiedliwe.

Trudna jest ta Ewangelia do tego momentu, bo pokazuje jak bardzo Ci będący najbliżej Boga mogą być zamknięci na Jego działanie. Piszę to ja ksiądz i piszę to do siebie. Nie mam prawa i nie chcę oceniać innych. Ja, ks. Krystian Malec często jestem ślepy i głuchy na obecność Boga w moim życiu.

Na szczęście św. Marek zapisał, że Jezus przyszedł także do Apostołów. Wyrzucił im brak wiary, ale nie przepędził. Jezus jest dobrym pedagogiem. Wie, że trzeba czasem  kogoś skarcić, aby ten zaczął myśleć. Mimo to, że nie wierzyli On przychodzi do nich.

Widzisz to? Bóg przychodzi do wierzących w teorii (bo Apostołowie w teorii wierzyli), ale niepraktykujących.

Nasze duchowe życie to rollercoster. Raz na górze, raz na dole. Gdy jesteśmy na górze to nie zapominajmy, że przyjdą i trudne chwile. Gdy czujemy, że jesteśmy na dnie, pamiętajmy, że po każdej burzy wychodzi słońce.

Może czujesz się dzisiaj po kilku dniach oktawy Wielkiej Nocy tak jak ja? Wierzę, chcę wierzyć, ale jak patrzę na moje codziennie życie wiem, że mogłoby być lepiej. Nawet jeśli tak jest, to On przychodzi dzisiaj do nas.

Nawet jeśli inni Ci mówią, ze On żyje, a Ty w to nie wierzysz, to on przychodzi dzisiaj do Ciebie.

Nawet jeśli Ty nie wierzysz w Boga, to On nigdy nie straci wiary w Ciebie!

Jeszcze jedna rzecz mnie dotyka dzisiaj w tym słowie. Tych niewierzących, opornych, upartych Apostołów Jezus wysyła, aby głosili Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. On wiedział, że Jego przyjaciele natrafią na opór tych, do których pójdą. Wiedział, że czeka ich niełatwa misja. Wiedział, że wielu nie będzie wierzyło ich słowom. A mimo to ich wysłał. I wiesz co? Wydaje mi się, że to co przeżyli po spotkaniu z Marią i dwoma uczniami idącymi do Emaus bardzo mocno zapadło im w pamięć. Sami mieli doświadczenie odrzucenia Dobrej Nowiny o Zmartwychwstaniu. Ale mieli też doświadczenie tego jak przyjęcie orędzia wielkanocnego zmienia życie. Dlatego poszli i przynieśli Go nam. Chociaż wielu ich odrzucało, to szli naprzód, bo wiedzieli, że spotkanie ze Zmartwychwstałym wszystko zmienia. Szli, bo spotkali Boga, który nie potępia, ale daje nadzieję.

Trudno Ci dzisiaj uwierzyć w zmartwychwstanie? Więc jesteś w gronie najbliższych uczniów Jezusa! Masz kryzys? Oni też mieli. Spotkanie z Nim wszystko zmieniło. Spotkaj się z Nim dzisiaj na modlitwie. Weź tę Ewangelię sam/a i posiedź z nią. Zanieś Dobrą Nowinę choćby jednej osobie, którą masz blisko. Daj jej nadzieję, że z Bogiem wszystko jest możliwe. Jedna osoba. Jeden czuły gest. To tak niewiele, a tak wiele może zmienić.

Proszę zrób to. Zacznijmy działać. Zacznijmy dawać siebie innym myśląc: CO JEZUS ZROBIŁBY NA MOIM MIEJSCU?

Błogosławię Cię na walkę o siebie i innych + 🙂

 

I proszę… pomódl się za mnie 🙂

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Kończy się dopiero pierwszy tydzień po zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Apostołowie i uczniowie już mieli okazję upewnić się i utwierdzić o tym bo widzieli Zmartwychwstałego. Jednak rozgoryczenie męką i śmiercią na krzyżu oraz strach paraliżowały ich umysły. Dlatego Pan Jezus będzie objawiał się im i mnie jeszcze sześć tygodni aby dodać odwagi, umocnić w wierze i przygotować do życia pełnią radości.

  • Magda

    Z czasem (z wiekiem?) dotarło do mnie, że absolutnie NAJWAŻNIEJSZE w codzienności jest zadawanie sobie pytania „co zrobiłby Jezus?”. W każdym jednym problemie życia, we wszelkim zwątpieniu, rozterce, kurcze, w jakimkolwiek w ogóle zastanowieniu. Chyba tylko tak stajemy się Jego prawdziwymi nasladowcami. Czasem nasz rozum i sumienie próbują coś wytłumaczyć „po ziemsku”, a po zadaniu tego pytania otwiera się zupełnie inna droga. Dziękuję za tego posta 🙂 +