Jedność (J 10,22-30)

Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona.

Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!»

Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec.

Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy». (J 10,22-30)

Jakiś czas temu przyznałem się, że Ewangelia św. Jana to moja „działka badawcza”. Na podstawie jej dwudziestego rozdziału pisałem doktorat, a o fragmencie J 1,45-51 napisałem pracę magisterską. Zawsze interesowała mnie ta Ewangelia. Po pierwsze, dlatego że Jan mówi o wielu rzeczach, które są nieobecne w pozostałych ewangeliach; a po drugie, dlatego że o rzeczach, które wspomniane są u Synoptyków, Jan mówi inaczej. Nie da się ukryć, że język czwartego ewangelisty znacząco różni się od języka Mateusza, Marka czy Łukasza.

Przykładem pierwszego typu – sytuacji nie opisywanej przez synoptyków – jest dzisiejszy fragment. Z jednej strony kontynuuje on obraz Chrystusa – Dobrego Pasterza, ale dodaje też nową informację: jest zima. Zacznijmy jednak od początku.

Tylko Ewangelia Jana wspomina portyk Salomona jako miejsce, w którym Jezus dyskutuje z Żydami w świątyni. Co ciekawe, miejsce to wspomniane jest także w Dziejach Apostolskich (3,11; 5,12) jako lokum, w którym przebywali uczniowie Chrystusa. Może właśnie tam odprawiali swoje modlitwy, gdy zaczynała już narastać niechęć Żydów i arcykapłanów do nich oraz nowych form praktyk religijnych, ale ciągle czuli się związani ze świątynią jerozolimską?

Na opisanie pory roku użyty jest tu termin grecki χειμων cheimon; pojawia się on w Ewangeliach kilkukrotnie (np. Mt 16,3; 24,20) i oprócz określenia „zima” oznacza także „burzę”. To już nam powinno dać do myślenia. Jezus opisuje siebie jako Dobrego Pasterza i ciągle rodzi to opór ze strony Żydów, ciągle powstają wątpliwości, ciągle pojawiają się oburzenia. Zaczyna się burza…

Chrystus przechadza się wśród burzy w świątyni, która była od czasów Starego Testamentu miejscem przebywania Boga na ziemi. Ponieważ wypełnia misję swojego Ojca może śmiało powiedzieć jedno z najbardziej gorszących zdań w całej czwartej Ewangelii: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Pewnie słyszeliśmy wiele kazań na temat tego zdania. Ja na pewno słyszałem kilkanaście. Za każdym razem kaznodzieja tłumaczył, że Chrystus w ten sposób objawia się swoim rozmówcom jako prawdziwy Bóg, jako druga osoba boska; perfectus Deus, perfectus homo.

Ale gdy niedawno badałem ten fragment, doszedłem do odrobinę innego wniosku. Nie zacząłem kwestionować bóstwa Jezusa, ale stwierdziłem, że nie można oderwać tekstu od jego kontekstu. A zatem mówiąc te kontrowersyjne słowa, Chrystus kończy swój wywód na temat misji ocalenia życia owiec. Stwierdza on kilka wersetów wcześniej, że działa „w imię” Ojca, czyli wykonuje w widzialny sposób Jego wolę. A zatem mówiąc o byciu jedno z Ojcem, wskazuje na współdziałanie z Ojcem w walce o każdego z nas. W tym działaniu możemy i powinniśmy stać się jak Chrystus – my też mamy być „jedno z Ojcem”. Nie staniemy się osobami boskimi jak Chrystus, ale mamy szansę na przedłużenie Jego misji poprzez modlitwę, głoszenie Ewangelii i życie tak, by zbliżać się do świętości.

Zrozumieli to Apostołowie gromadzący się w krużganku (czy portyku) Salomona, czyli miejscu, w którym chronił się przed zimową burzą ich Mistrz. W trudnościach, które stawia nam świat, powinniśmy szukać bliskości Boga i poddawać się pod Jego ocenę. Zadajmy sobie dziś pytania: Czy to, co robię, jest rzeczywiście wypełnianiem woli Boga? A może trudności pokazują, że moje starania są niezgodne z wolą Stwórcy? Czy staram się złączyć moje życie z Bogiem w walce o moją duszę? Czy ja i Bóg jesteśmy jedno?

Konkret na dziś: przeżyj dzisiejszy dzień będąc jedno z Ojcem; poczuj Jego rękę na swoim ramieniu, zobacz Jego twarz przed sobą i doświadcz Jego wsparcia w każdej chwili.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec, Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • krystian

    „Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia Świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. ”
    Ten fragment rozpoczyna się miło i jak jakaś baśń.Jezus przechadza się po świątyni swego Ojca,w portyku swojego przodka Salomona.
    A jak to się kończy?
    Żydzi trzymają w rękach kamienie, aby Jezusa ukamieniować.
    Ukamieniować, kolejnego fałszywego proroka aby ,, chronić” Boga, religię i kościół.
    Oni nie rozumieli jednego.Że Boga to trzeba bronić kamieniami w swoim sercu.W swojej głowie i swoim życiu.
    Trzeba by było rzucić czasem w samego siebie.Może,gdybym trafił tym kamieniem w samego siebie,to umiał bym lepiej bronić Boga w moim życiu.
    Może wtedy,trzymając następny kamień w ręku,bym go upuścił i zrozumiał więcej……

  • Genowefa

    Żydzi chcieli dyskutować nie próbując zrozumieć Jezusa. Nie znaleźli wspólnego języka.
    Mieli swoje racje i trudno było im zaakceptować co mówi do nich Jezus.
    Nie byli grzeczni, bezczelnie znowu pytali o to samo. Słuchali Go ale nie posłuchali się.
    Nie myśleli co mówi, nie pamiętali co widzieli, nie starali się wysilać.
    Ja również muszę się zastanowić co robię po wysłuchaniu Słowa Bożego.
    Czy wykonuję zalecenia Tego, który mówi do mnie. Tak jak On każe.
    To bardzo ważne bo od tego zależy bezpieczne bycie w Jego owczarni.