Jesteś tym, co robisz, a nie tym, co tylko planujesz zrobić (Mt 5,17-19)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.
Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim”.
(Mt 5,17-19)

Pamiętam z liceum, że zdarzało nam się czasami z kolegami liczyć w czasie lekcji charakterystyczne zwroty, słowa, frazy których używał dany nauczyciel. Choć była to prymitywna forma rozrywki, dawała nam dosyć sporo krótkotrwałej radości.

Piszę o tym dlatego, że każdy z nas ma takie słowa, których używa częściej od innych. Bardzo często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale ktoś słuchający nas po raz pierwszy, od razu zwraca na to uwagę. Ja też mam kilka takich swoich ulubionych sformułowań i jeśli czytasz moje wpisy regularnie albo zdarzyło się, że słuchałeś/aś homilii, konferencji czy nauk rekolekcyjnych, z całą pewnością je wyłapałeś/aś. Z podobną sytuacją spotykamy się na kartach Pisma Świętego. Autorzy natchnieni działali dokładnie tak samo jak my i również mieli swoje umiłowane wyrażenia. Jeśli będziemy wystarczająco czujni w czasie lektury słowa Bożego, na pewno je wyłapiemy.

Jednym z ulubionych słów jest dla św. Mateusza czasownik πληρόω (pleroo) – wypełniać, który pojawia się w jego Ewangelii 16 razy (u św. Marka 2, a u św. Łukasza 9, a u św. Jana 15). Znajduje się on w Mt 5,17 „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.” Co mógł mieć na myśli Jezus, wypowiadając to zdanie?

Zanim przejdziemy do naszego czasownika musimy przypomnieć sobie, co kryje się pod pojęciem „Prawo i Prorocy”. Otóż jest to zwrot używany na określenie całości Biblii Hebrajskiej, czyli pism, które Żydzi uważają za święte i natchnione (dla katolików za tym sformułowaniem kryje się Stary Testament). Bywa też tak, że oprócz „Prawa i Proroków” wymienia się także „Pisma”, jako trzecią część Biblii Hebrajskiej, ale w omawianym przez nas fragmencie „Prawo i Prorocy” oznaczają wszystkie pisma, które naród wybrany uważał za objawione słowo Boże.

Teraz możemy skupić się na czasowniku πληρόω (pleroo) – wypełniać. Co znaczy „wypełnić Prawo i Proroków”? Odpowiedzi – jak niemal zawsze – można by nazbierać całą masę, ale dwie wydają się być najbardziej adekwatne. Po pierwsze „wypełnić Prawo i Proroków” znaczy żyć tym, czego oni nauczali i do czego nawoływali. Po drugie „wypełnić Prawo i Proroków” znaczy sprawić, że to, co zapowiadali, stało się rzeczywistością. Jeśli przyjrzymy się całości życia i dzieła Jezusa, z pewnością zobaczymy, że i jedna i druga odpowiedź „pasują” do Niego.

Wielkim błędem byłoby myślenie, a co gorsza nauczanie tak innych, że odkąd przyszedł Jezus, objawione słowo Boże zawarte w Starym Testamencie przestało obowiązywać i nie trzeba po nie sięgać. Nasz Zbawiciel wyraźnie mówi, że nie przyszedł znieść, ale wypełnić, to znaczy przypomnieć jego istotę i pokazać, jak je realizować w codzienności. W ten sposób rozumiem to zdanie.

Jeśli chcemy być autentyczni w naszej wierze, powinniśmy dobrze przemyśleć to, czy wypełniamy słowo Boże w naszej codzienności. Oczywiście nie mam na myśli pragnień, które mamy w głowie i sercu, ale pytam o konkretne czyny. Bo choćbyśmy mieli wszystkie najmądrzejsze książki świata w głowie i serce „nabite” pięknymi teoriami i zamierzeniami, to i tak definiują nas czyny. Jesteśmy tym, co robimy, a nie tym, co chcielibyśmy zrobić. Wypełniać słowo Boże w swoim życiu, to zwracać uwagę na rzeczy najmniejsze, jak jota (najmniejsza litera hebrajskiego alfabetu) i kreska (keraia), najmniejszy, ozdobny znak tego alfabetu. Tak często powtarzam innym i sobie, żebyśmy nie dali się wpuścić diabłu w maliny i ciągle żyć na poziomie najcudowniejszych idei, których w żaden sposób nie wcielamy w życie. Chrześcijanin to człowiek, który działa, a nie tylko planuje. Kimś takim był św. Maksymilian Kolbe

„29 lipca 1941 r. z obozu w Aushwitz zbiegł Polak Zygmunt Pilawski. Kierownik obozu Karl Fritzsch podczas apelu wybrał 10 więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Gajowniczek, który rozpłakał się, martwiąc o los rodziny.

Z szeregu wystąpił wówczas o. Kolbe. Podszedł do Fritzscha. Powiedział, że jest katolickim księdzem i poprosił, by mógł zająć miejsce współwięźnia, który ma rodzinę. Esesman był zaskoczony. Po chwili zgodził się. – W tej chwili trudno mi było uświadomić sobie ogrom wrażenia, jaki ogarnął mnie. Ja, skazaniec, mam żyć dalej, a ktoś chętnie i dobrowolnie ofiaruje swoje życie za mnie? Czy to sen czy rzeczywistość? – wspominał po latach Gajowniczek.

Były więzień Auschwitz Mirosław Firkowski w 2013 r. wspominał apel. – Na apelu Gajowniczek stał w drugim rzędzie. Jak go wybierali, to wystąpił Kolbe, który stał w przedostatnim szeregu, bo był wysoki. W momencie, gdy się to działo, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to będzie aż tak wielka ofiara. (…) Dopiero na bloku to przeżywaliśmy. To był wielki, heroiczny czyn – mówił Mirosław Firkowski.

Niemcy umieścili skazanych w bunkrze w podziemiach bloku 11. 14 sierpnia, po śmierci współtowarzyszy, Maksymilian Kolbe został uśmiercony zastrzykiem fenolu przez więźnia, niemieckiego kryminalistę przeniesionego z obozu Sachsenhausen, Hansa Bocka, który był starszym bloku w więźniarskim szpitalu obozowym”. (http://nowahistoria.interia.pl/polska-walczaca/news-franciszek-gajowniczek-skazaniec-za-ktorego-o-kolbe-oddal-zy,nId,1698280#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome)

Ojciec Maksymilian wypełnił słowo Boże w swoim życiu, ponieważ karmił się tym słowem i oddał się w opiekę Niepokalanej.

Konkret na dzisiaj: Pomyśl o jakimś dobru, którego realizację od dawna odkładasz i zacznij je dzisiaj wypełniać.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: