Jezus – mówi, jak jest (J 3,31-36)

Jezus powiedział do Nikodema:
„Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkimi, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny.
Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a z niezmierzonej obfitości udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży”. (J 3,31-36)

 

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w zupełnie obcym mieście i chcemy dostać się na dworzec kolejowy. Co robimy? Ja zaczepiłbym jakiegoś przechodnia albo taksówkarza, licząc na to, że jest to tubylec i  zapytałbym go o drogę. Zrobiłbym tak dlatego, że chciałbym otrzymać informację z pierwszej ręki od kogoś, kto zna to miejsce jak własną kieszeń, bo mieszka w nim od dziecka.

Myślę, że każda wierząca osoba (a może i niewierząca też) zastanawiała się kiedyś, jak jest w niebie? Jakie tam obowiązują zasady? Kto tam „mieszka”? Co należy zrobić, aby stać się jego obywatelem?

Jeśli chcemy otrzymać odpowiedzi na te i podobne pytania, powinniśmy przyjść z nimi do Tego, który stamtąd pochodzi, czyli Jezusa. Wszystko, co mówił na temat swojego Ojca i Jego domu, są to informacje z pierwszej ręki. Jezus nie powtarza czyichś opinii, nie mówi, że coś Mu się wydaje, że ma dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewności, ale wie, że to, co mówi, jest niepodważalną prawdą. Wie, że opiera się na własnym doświadczeniu i dzieli się nim z nami, żebyśmy „nie kupowali kota w worku”, decydując się zawalczyć o niebo. Nasz Zbawiciel – jak Mariusz Max Kolonko (oczywiście, proszę traktuj to porównanie z wielkim przymrużeniem oka) – mówi, jak jest. Chcesz zafascynować się niebem? Jak najczęściej rozmawiaj z Jego mieszkańcem i gospodarzem w jednej osobie.

Drugą rzeczą, która przykuwa moją uwagę w tym słowie, jest to zdanie: Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży”. Ono przywołuje mi na pamięć nieco dłuższy fragmentu z Księgi Powtórzonego Prawa:

Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi. (Pwt 30,15-20).

Podobnie jak Izraelitów wychodzących z Egiptu, tak i mnie Bóg stawia przed wyborem jednej z dwóch dróg: życia i śmierci. Nie da się iść obydwiema naraz, więc powinienem się jasno opowiedzieć, którą z nich chcę i będę podążał. Każdy z Ewangelistów, pisząc swoje dzieło, chciał doprowadzić czytelnika do osobistej, szczerej i skutkującej konkretnymi decyzjami odpowiedzi na pytanie: czy Jezus jest Synem Bożym i zapowiadanym Mesjaszem, który przyszedł, aby wybawić mnie z grzechów i dać mi nowe życie?

Warto znowu zauważyć, że Jezus stawia sprawy jasno i mówi o konsekwencjach podjętej decyzji. Nic nie jest napisane małym druczkiem, wszystko widać „czarno na białym”, więc nie będzie można kiedyś powiedzieć, że „ja nie wiedziałem, co się stanie”.

Bóg szanuje wolność swoich dzieci, więc niczego nam nie narzuca. Jest wobec nas szczery i dlatego posłał Jezusa, abyśmy nie musieli tracić czasu na domysły i otrzymali informacje dotyczące życia wiecznego z pierwszej ręki. Moim zadaniem jest dokonać wyboru, którą z dróg będę szedł. I nie chodzi tu o jednorazową decyzję, ale o codzienne zadawanie sobie pytania: czy to, co za chwilę zrobię, zbliża mnie do życia (oczywiście, tego w Bogu) czy też do śmierci?

Konkret na dzisiaj: zobaczę, którą z dróg (życia czy śmierci) idę w tym momencie.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

 

 

 

 

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Też przekaz z pierwszej ręki mówiący jak jest.
    Dopiero ostatnio bardziej się tym zainteresowałam i dlatego mam świeżo w pamięci.

    W objawieniu Chrystusa przekazanym Świętemu Janowi (rozdz.3 Apokalipsy) Bóg mówi do mnie:

    „Obyś był zimny albo gorący! (analogicznie jw są tylko dwa wyjścia)

    Skoro jednak jesteś letni, a nie zimny ani gorący, wypluję cię z moich ust.”

    On mnie takiej absolutnie nie chce widzieć, kategorycznie wzbrania się przed taką znajomością.
    Gdy jestem zimna pomoże mi wyjść z tego stanu aby potem poprowadzić dalej do dobrego.
    Tylko ja muszę podjąć radykalną decyzję. Nie próbować tylko trochę się starać.
    Teraz dopiero uświadomiłam sobie jak On się czuł kiedy byłam letnia.

    Mojemu Ojcu chciało się wymiotować na mój widok!

    W sensie: zejdź mi z oczu bo już dłużej nie mogę na ciebie patrzeć, w głowie mi się kręci,
    przyprawiasz mnie o mdłości, jestem przez ciebie chory (tak po ludzku).
    Kojarzy mi się wiele przymiotników określający taki stan.
    I jednocześnie nasuwają mi się słowa, którymi mogę nazwać siebie. Obrzydliwe!
    Bogu dzięki, że już nie trwam w tym stanie.

    • Genowefa

      Jestem wstrząśnięta tym czego dowiaduję się sama o sobie poprzez Słowo Boże.
      Ale nie muszę się dręczyć bo wystarczy nacisnąć „kontakt” aby włączyć Światło.
      Dzięki Jezusowi mam to zapewnione.