„Każde uogólnienie jest niebezpieczne, nawet to”. Alexandre Dumas (Mk 12,28b-34)

  1. Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go „Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?”
    Jezus odpowiedział: „Pierwsze jest: «Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą». Drugie jest to: «Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego». Nie ma innego przykazania większego od tych”.
    Rzekł Mu uczony w Piśmie: „Bardzo dobrze, Nauczycielu słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary”.
    Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”.
    I nikt już nie odważył się więcej Go pytać. (Mk 12,28b-34)

Zaskakująca sytuacja! Jezus i przedstawiciel duchowych liderów Izraela są ze sobą zgodni. Jeden chwali drugiego. To naprawdę rzadkość. Zazwyczaj jesteśmy przyzwyczajeni, że faryzeusze, saduceusze i uczeni w Piśmie stają w opozycji do Chrystusa. Przeważnie tak było, ale nie zawsze i dzisiejsza Ewangelia pokazuje to jednoznacznie.

Czasami mam wrażenie, że w Kościele pokazuje się tylko konflikt między Jezusem a faryzeuszami i innymi przedstawicielami władzy, a zapomina się o rzadkich, bo rzadkich, ale opisanych przez ewangelistów przykładach dobrych spotkań, pełnych wzajemnego szacunku. Zwłaszcza św. Łukasz w swoich pismach ewidentnie pokazuje faryzeuszów z pozytywnej strony. Jeśli bezrefleksyjnie powtarzamy jak slogan, że oni tylko kłócą się z Jezusem, to już tylko krok od stwierdzenia, że oni NIGDY nie zgadzają się ze sobą, ZAWSZE mają inne zdanie i nie mają ze sobą NIC wspólnego i W KAŻDEJ sytuacji dochodziło do sporów. Celowo wyróżniłem kilka słów, ponieważ są one ogólnikami (jeśli ktoś lubi wysublimowane słownictwo – kwantyfikatorami ogólnymi 😉 ), których często nadużywamy, a które nie są prawdą. I o nich chciałbym dzisiaj napisać parę słów.

Nie każdy faryzeusz, saduceusz i uczony w Piśmie był przeciwnikiem Jezusa i chciał Jego zguby. W większości przypadków tak było, ale nie zawsze. Przykładem jest dzisiejszy nieznany nam z imienia rozmówca Rabbiego, ale także Nikodem czy Józef z Arymatei. Wrzucenie ich do jednego worka z tymi, którzy chcieli Jezusa uciszyć, byłoby wielką niesprawiedliwością. Nie możemy powiedzieć, że WSZYSCY faryzeusze czy uczeni w Piśmie nie lubili Jezusa. Większość to nie wszyscy.

Powinniśmy bardzo uważać na używanie ogólników przy analizowaniu Biblii, ale także w naszych rozmowach i nie rzucać nimi na prawo i lewo. Łatwo bowiem skrzywdzić kogoś, odnosząc do niego ogólne stwierdzenia. A takich sytuacji jest dużo.

„Wszyscy Polacy to złodzieje i pijacy. A wszyscy księża to tacy i tacy. A wszyscy lekarze to tacy i tacy.  A wszyscy politycy to tacy i tacy. A wszyscy nauczyciele to tacy i tacy… A wszyscy policjanci to tacy i tacy”. Niestety takie stereotypy krążą wśród nas. Nie uważasz, że nie mówią całej prawdy i że są krzywdzące? Ja na przykład prawie nie piję alkoholu i na pewno nie jestem złodziejem, a mimo to ktoś, nie znając mnie, może wydać o mnie taki wyrok, bo jestem Polakiem.

Ale ten kij ma dwa końce i też możemy używać krzywdzących ogólników w odniesieniu do innych, np. wszyscy Niemcy czy Rosjanie są źli. Takie stwierdzenie ma podłoże  w historii naszych relacji i łączy się z wielkim bólem, jakie przedstawiciele tych nacji zadali nam w ciągu wieków, ale uczciwy człowiek nie powie z niezachwianą pewnością, że każdy napotkany przedstawiciel wyżej wymienionych narodów to skończony drań. To nieprawda. Trzeba stawać w prawdzie i nazywać po imieniu wyrządzone krzywdy, ale nie wolno powtarzać, że WSZYSCY są tacy. Brońmy się przed takimi stwierdzeniami, bo one świadczą – co tu dużo mówić – o naszym niskim poziomie intelektualnym.

Idźmy dalej, bardziej konkretnie do życia pojedynczego człowieka. Bardzo bolesne są – według mnie – chociażby takie słowa: Ty ZAWSZE się tak zachowujesz. Tobie NIGDY nie wolno zwrócić uwagi. KAŻDY się z ciebie śmieje. NIKT Cię nie lubi. Takie uogólnianie, jest po pierwsze wygodne, bo zakłada to, że nie muszę przyznać, że ktoś popracował nad sobą i zmienił się, a po drugie sprawia, że staję w pozycji sędziego, który uważa, że wydaje nieomylne wyroki. Powiem szczerze, że zazdroszczę takiej odwagi w wyrokowaniu…Takie myślenie zakłada, że ten drugi człowiek nie może się zmienić, no bo przecież on ZAWSZE, NIGDY itd.

Dzisiejsza Ewangelia przypomina mi, żebym nie wrzucał bezmyślnie wszystkich do jednego worka. Każdy człowiek może się zmienić i warto zauważać te chwile, kiedy zrywa ze schematem ZAWSZE albo NIGDY. Takie małe sytuacje udowadniają, że pracuje nad sobą i chce stać się lepszy.

To samo dotyczy tego, jak patrzę na siebie. Np. całe lata walczę z jakimś grzechem, nałogiem czy złym przyzwyczajeniem i widzę, że jeszcze wiele pracy przede mną. Gdy zmagam się z czymś długi czas i nie widzę oczekiwanych efektów mogę sobie powiedzieć: To nie ma sensu, NIGDY sobie z tym nie poradzę. Gdy przychodzą takie myśli powinniśmy wracać do chwil – być może nielicznych – w których udowodniliśmy sobie, że jednak mogę ten problem przezwyciężyć.

Jeśli już chcesz używać ogólników to chociażby takich:

„Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” Flp 4,13

Konkret na dzisiaj: zwrócę uwagę na to jak często i w jakich momentach używam uogólnień.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

 

Podobne wpisy: