Każdy dzień to okazja, żeby się nawracać, żeby zmienić coś na lepsze (Łk 10,13-16)

Jezus powiedział:
„Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz.
Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”. (Łk 10,13-16)

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Jezus wymienia trzy miasta położone w pobliżu Jeziora Galilejskiego i do każdego z nich kieruje bardzo mocne słowa.

Korozain w całej Biblii pojawia się tylko w tym miejscu (i paralelnym Mt 11,21). Według archeologów znajdowało się ono zaledwie 3km od Kafarnaum, które stało się domem (a może lepiej je nazwać „miejscem wypadowym”) Jezusa i miejscem wielu Jego cudów po tym, jak na stałe opuścił rodzinny Nazaret. Co ciekawe żaden z autorów nowotestamentalnych nie mówi, że Rabbi miałby także tam głosić Dobrą Nowinę, ale ze względu na niewielką odległość między miastami możemy domniemywać, że bywał tam i nauczał.

Natomiast leżąca przy północno-zachodnim brzegu Jeziora Genezaret Betsaida pojawia się na kartach Nowego Testamentu (Mk 8,22; Mk 6,45; Łk 9, 10nn). Z pewnością mieszkańcy tego miasta dobrze znali osobę i działalność Jezusa, a mimo to również słyszą pod swoim adresem – podobnie jak ich niedalecy sąsiedzi z Kafarnaum i Korozain – złowieszcze „biada”.

Dlaczego zazwyczaj łagodny i wyrozumiały Rabbi z Nazaretu tym razem użył tak mocnych słów? Wydaje się, że stało się tak dlatego, że pomimo spotkania z Jezusem, pomimo słuchania Jego nauk, pomimo patrzenia na cuda, których dokonywał, mieszkańcy Korozain i Betsaidy nie potraktowali Jego orędzia na poważnie i nie zmienili swojego postępowania.

W kontraście do nich Jezus przedstawia dwa główne miasta starożytnej Fenicji, Tyr i Sydon, które bynajmniej nie słynęły z pobożności. Wręcz przeciwnie, ich mieszkańcy lubowali się w kultach pogańskich. Gdy sięgniemy do Starego Testamentu, zobaczymy, że często ich postępowanie było piętnowane przez proroków (Iz 23,1-18; Jr 47,4; Ez 26,1-28). Ale wydaje się, że Jezus przywołując je i porównując z Korozain i Betsaidą, chciał powiedzieć, że gdyby dane im było doświadczyć tego, co działo się w palestyńskich miastach, z pewnością weszłyby na drogę pokuty i nawrócenia. Dlatego lżej im będzie w dniu sądu niż Korozain i Betsaidzie, które na własne oczy widziały wielkie dzieła Boże, ale nie zdecydowały się zmienić postępowania.

 

Jeszcze mocniej „obrywa się” Kafarnaum, które – jak już wyżej wspomniałem – stało się domem Jezusa po tym, jak mieszkańcy Nazaretu chcieli Go zabić (Łk 4,16-30). Aż do dzisiaj, gdy wchodzi się do pozostałości tej miejscowości, na bramie wejściowej widnieje napis „miasto Jezusa”. Dlaczego zatem spotyka je tak wielka krytyka? Powód jest podobny jak w przypadku Korozain i Betsaidy. Mimo bycia naocznymi świadkami działania Boga, mieszkańcy Kafarnaum nie wzięli sobie słów Jezusa do serca. Być może nosili głowę wysoko ze względu na to, że niezwykły Nauczyciel mieszkał między nimi i czuli się lepsi od innych, bo był ich „ziomkiem”. Mimo to nie starali się żyć według Jego słów. Dlatego słyszą pod swoim adresem zdanie zaczerpnięte z Iz 14,15, w którym prorok potępia nieznanego z imienia władcę Babilonii lub Asyrii: Strąconyś do Szeolu na samo dno Otchłani!”.

Porównanie mieszkańców Kafarnaum z pogańskim monarchą powinno im – a także nam, czytającym dzisiaj te słowa – dać wiele do myślenia. Jezus chce przypomnieć, że wiara nigdy nie może ograniczać się jedynie do kwestii czysto zewnętrznych. Nawet mieszkanie w sąsiedztwie Boga nie gwarantuje zbawienia!

Bogu niech będą dzięki za to, że w Polsce tak wiele osób chodzi do kościoła, modli się w domach, formuje się w różnych grupach i wspólnotach, uczestniczy w kursach biblijnych czy liturgicznych itp., ale to nie może uśpić naszej czujności. Patrząc na całą historię zbawienia zapisaną w Biblii, widać jasno, że bardzo często Bóg stawia na jakość, a nie ilość. Jeszcze raz powtórzę, że powinniśmy być wdzięczni za każdą osobę w naszym kraju, która praktykuje, ale jednocześnie musimy sobie ciągle zadawać pytanie o jakość naszej wiary i ciągłą gotowość do nawracania się.

Korozain, Betsaida i Kafarnaum usłyszały pod swoim adresem bardzo mocne słowa, ponieważ ich mieszkańcy nie brali na poważnie potrzeby ciągłego nawracania się. Powinniśmy nieustannie przypominać sobie nawzajem, że to, co czynimy na zewnątrz ma wypływać z naszego wnętrza. Jeśli w wierze zatrzymamy się tylko na tym, co widać gołym okiem, za co ludzie mogą nas pochwalić, ale nie będziemy jej regularnie pogłębiać, będziemy dokładnie tacy sami jak mieszkańcy Kafarnaum.

Konkret na dzisiaj: podziękuję Bogu za to, że jestem osobą wierzącą. Poproszę o siły potrzebne do ciągłego nawracania się z moich grzechów i niewierności.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

 

 

 

Podobne wpisy: