Każdy z nas potrzebuje wsparcia, żeby przetrwać trudne chwile (J 17,20-26)

W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: 
„Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.
I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.
Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”. (J 17,20-26)

Na początek chciałbym przytoczyć opowiadanie, którego autorem jest Pier D’Aubrigy:

„Dawno, dawno temu, bóg wiatru postanowił zemścić się na pewnej wiosce, z której nie dostawał już żadnego daru. Najpierw miał zniszczyć płody ziemi, a następnie samych ludzi.

Ziemia wydawała tam tylko oliwki, które hodowano z wielkim zamiłowaniem. Rośliny bowiem są wdzięczne tym, co je kochają. Kiedy drzewka pojęły zamiar bożka, zapragnęły podziękować ludziom za ich troskę o nie, dając im przykład, jak przetrwać ataki rozsierdzonego przeciwnika.

Tak więc, gdy pewnej nocy, bożek wyładował całą swoją wściekłość na gaju oliwnym, rzucając się na niego z niesłychaną gwałtownością i przeraźliwie wyjąc, oliwki przygotowały się na przyjęcie ataku. Każde drzewko splotło swoje gałęzie z gałęziami sąsiedniego drzewka, tak, że tworzyły jakby jedną, ogromną i gęstą roślinę, wewnątrz której bożek wiązł, na próżno szukając choćby jednego drzewka do wyrwania. Powtarzał natarcie raz, dwa, trzy razy, aż wreszcie, wyczerpany, padł w dolince.

Jakiś człowiek pojął niezwykłą lekcję daną przez oliwki. Pobiegł do wioski i opowiedział o wszystkim mieszkańcom. Kiedy bożek wiatru odpoczął, postanowił uderzyć w ludzi. Zaczął dziko świstać po ulicach i spadł jak jastrząb na chatki, ale nie znalazł w nich nikogo. Wszyscy mieszkańcy zebrali się w jednym miejscu: pośrodku dzieci, następnie kobiety, a za nimi mężczyźni. Wszyscy razem tworzyli jeden wielki, zwarty kwiat; mieli złączone ręce i ramiona, złączeni byli w jednym wielkim uścisku. Bożek wiatru, przypomniał sobie lekcję jaką dały mu oliwki i odstąpił od zemsty.

Właśnie w owym czasie odkryto solidarność. Mówi się o niej jeszcze i dziś, choć teraz zbyt wiele rąk zwisa obojętnie…”

Choć opowiadanie może wydawać się nieco dziecinne i przekoloryzowane, to koresponduje z dzisiejszym fragmentem słowa Bożego. Jeśli spojrzelibyśmy do całości Ewangelii według św. Jana, zobaczylibyśmy, że słowa, które Kościół daje nam dzisiaj pod rozwagę, są ostatnimi, jakie padają z ust Jezusa przed pojmaniem w Ogrodzie Oliwnym. Za chwilę Rabbi i Jego jedenastu uczniów – nie ma już z nimi przecież Judasza – uda się za potok Cedron. Zatem to, co mówi, jest niezwykle ważne.

Jezus wiedząc, że nadciagająca męka będzie czasem wielkiej próby dla wszystkich, którzy szli za Nim, prosi o zachowanie jedności. To słowo kilkukrotnie pada z Jego ust jak refren, który chciałby, żeby zapamiętali. Ale tym, co wręcz „uderza” z tego fragmentu, jest modlitwa o jedność nie tylko samych uczniów, ale i wszystkich, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć w Niego, czyli za nas.

Co możesz powiedzieć o jedności w Twoim domu, wspólnocie, miejscu pracy, szkole, studiach itd.? Na jakich wartościach są one oparte? Czy możesz liczyć na ludzi, których masz obok siebie? Czy rozmawiacie ze sobą o sprawach ważnych, czy może jedynie o tym, co nie sprawia, że trzeba zastanowić się nad własnym postępowaniem? A może mijacie się tylko pogrążeni we własnych myślach, nie interesując się sobą nawzajem?

Jedność jest wyzwaniem, ponieważ zły duch nieustannie chce nas odseparować od innych, bo wtedy łatwo może nami manipulować. Gdyby oliwki i ludzie z opowiadania nie byli razem, bożek wiatru wyrządziłby im wielkie szkody. Tym, co ich uratowało, była jedność. Do takiego „splecenia” zachęca nas dzisiaj Jezus. Najpierw, rzecz jasna, z Nim samym, a następnie z innymi ludźmi. Nikt z nas nie jest herosem, który w pojedynkę stawi czoła wszelkim przeciwnościom i próbom. Każdy z nas potrzebuje wsparcia od innych, aby przetrwać trudne chwile. Sam jestem słaby i łatwo mnie złamać, ale jeśli mam obok siebie ludzi, z którymi jak oliwki i ludzie z opowiadania jestem „spleciony” silnymi więzami, którymi dla człowieka wierzącego są zawierzenie Bogu, modlitwa, szczerość i wzajemne zaufanie, to choćby atakował nas najpotężniejszy demon, wytrzymamy tę próbę.

Pomyśl, na jakim fundamencie budujesz relacje z innymi? Czy są to ludzie, którym możesz powierzyć swoje sekrety, wiedząc, że nie wykorzystają ich przeciw w Tobie? Czy łączy Was jedynie to, co przyjemne? Czy Wasza relacja przeszła już oczyszczenie i czas próby? Jeśli nie, to śmiem twierdzić, że nie znacie się w ogóle, ponieważ jak mówi nasze polskie przysłowie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”. Ten, kto nie zostawił Cię, gdy wielu odeszło, jest człowiekiem, z którym warto budować relację.

Konkret na dzisiaj: podziękuj Bogu za tych ludzi, którym możesz ufać.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Podobne wpisy: