Photo credit Matthias Zomer

Kościół jest niepełny bez Ciebie! (Mt 16,13-19)

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”

A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”.

Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”

Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 16,13-19)

To bardzo piękny fragment Ewangelii. Jest on odczytywany na Mszy inaugurującej pontyfikat każdego papieża. Musi to być wielkie wzruszenie słyszeć do siebie odniesione słowa Jezusa: „Na tobie, opoce, zbuduję mój Kościół”. Tylko że byłoby ogromną przesadą twierdzić, że słowa te skierowane są jedynie do Biskupów Rzymu. Tekst ten dotyczy każdego z nas.

Myślę, że jednym z problemów współczesnych chrześcijan jest brak świadomości tworzenia wspólnoty. To, że jesteśmy wierzący, jest dopiero punktem wyjścia; wynikają z tego kolejne zadania. Teraz pomyśl o tych słowach jeszcze raz. Do każdego z nas osobna Chrystus mówi: „na tobie zbuduję mój Kościół”.

Spróbuj wyobrazić sobie, ilu ludzi wierzyło w Chrystusa przez wieki. Pomyśl, ilu wspaniałych teologów nosiła ta ziemia. Przypomnij sobie, ile osób oddało życie za wiarę. A mimo wszystko Kościół jest niepełny bez ciebie. Wyobraź sobie wielką świątynię zbudowaną z różnego rodzaju kamieni – wszystkich kolorów, rozmiarów, kształtów. Ale w ścianach pojawiają się tu i ówdzie dziury, jakby czekały na jakieś wypełnienie. Czy taka budowla będzie mocna?

Czy patrzyłeś kiedykolwiek na Kościół w ten sposób? Czy postrzegałeś siebie jako niezbędną część Kościoła?

Jest jednak niezbędny warunek, który trzeba spełnić, żeby z opoki nie zmienić się w żwir. Jest o tyle trudno mu sprostać, że bardzo często dochodzi do wykrzywień w tej materii.

Jezus pyta, za kogo uważają go ludzie. Właśnie! Za kogo uważają Chrystusa ludzie dzisiaj? Za pocieszyciela w smutnych chwilach, za doradcę życiowego, za wspaniałą postać w historii świata, za przewodnika w rozwoju wewnętrznym, za postulatora pokoju międzyludzkiego… Ale kim naprawdę jest dla mnie Chrystus?

Czy potrzebuję Jezusa jedynie w smutku? Czy wzywam Go tylko w trudnych chwilach? Czy może jest mi potrzebny tylko na Boże Narodzenie lub Wielkanoc? A może idę z Nim przez całe życie? Jest moim najbliższym przyjacielem, który wspiera, ale też gani, a Jego słowa zawsze przyjmuję z otwartym sercem? Czy widzę w Nim swojego Zbawiciela?

Chciałbym kiedyś, na starość, móc powiedzieć jak św. Paweł w dzisiejszym drugim czytaniu: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan” (2 Tm 4,7-8). Na pewno nie będzie to możliwe, jeżeli wpierw nie zjednoczę swojego życia z Mistrzem. Paweł mógł tak powiedzieć, bo sam wcześniej wyznał: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20). Takiego życia życzę sobie i tobie, niech wspiera nas w tym Chrystus!

Konkret na dziś: Pomódl się za tę osobę z twojego otoczenia, która najbardziej potrzebuje Bożego wsparcia w przemianie swojego życia.

Zadanie na szóstkę: Módl się za tę osobę każdego dnia.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: