Królestwo, symfonia i Tolkien (Mk 3,22-30)

 

Uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili o Jezusie: «Ma Belzebuba i mocą władcy złych duchów wyrzuca złe duchy».

Wtedy Jezus przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może Szatan wyrzucać Szatana? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc Szatan powstał przeciw sobie i jest z sobą skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i dopiero wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». (Mk 3,22-30)

Co to jest grzech? Złamanie przykazań, niewywiązanie się ze zobowiązań, nadszarpnięcie prawa Bożego. Na ten temat mówi dzisiejsza Ewangelia, w której Chrystus wspomina o harmonijnym i zgodnym królestwie. Bo przecież każdy z nas jest takim królestwem. Brzmi dziwnie? Ale pomyśl…

Na początku Biblii autorzy natchnieni przekazują nam opowiadanie o stworzeniu świata, którego zwieńczeniem jest stworzenie człowieka. Człowiek jest dziełem Boga: ulepionym przez Niego samego z prochu ziemi i obdarzonym Jego tchnieniem. Człowiek żyje dzięki Bogu i dzięki Niemu ma takie umiejętności i zdolności, którymi jest obdarzony. Dzięki ofierze Chrystusa złożonej na krzyżu oraz dzięki Jego zmartwychwstaniu każdy z nas jest odkupiony i obmyty przez chrzest w krwi Zbawiciela.

Tylko z kim będę zawierał sojusz w tym królestwie? Czy z tym, z kim naturalnie jestem związany od samego początku swojego istnienia? Świętość nie jest jakimś nadzwyczajnym stanem, do którego należy dążyć, ale powrotem do tego, z czego rozpoczęła się cała historia ludzkości.

Za każdym razem, gdy idę za słowem Boga tworzę piękniejszą harmonię w swoim życiu i dzięki temu przyczyniam się do tego, by cały świat był wspaniałą symfonią na cześć Boga.

W tej chwili przychodzi mi na myśl początek dość trudnej książki napisanej przez jednego z ulubionych autorów ks. Krystiana – J. R. R. Tolkiena. W dziele „Silmarillion”, na samym początku opisuje on początek istnienia świata, używając, oczywiście, języka mitologicznego, obsadzonego w realiach świata znanego z „Władcy Pierścieni”. Przytoczę jedynie krótki fragment, ale czytając go, zadam sobie pytanie, jak wygląda mój udział w tej Bożej pieśni, w tej doskonałej harmonii?

„Na początku był Eru, którego nazywają Iluvatarem. (…) On to powołał do życia Ainurów. (…) Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne. Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką. Przez długi wszakże czas każdy Ainur śpiewał sam albo też łączył swój głos z kilku jedynie współbraćmi, a reszta słuchała. Każdy bowiem pojmował tylko tę cząstkę myśli Iluvatara, z której się zrodził, a do zrozumienia swoich współbraci dochodził bardzo powoli.

W miarę jednak, jak się wsłuchiwali, zaczynali rozumieć coraz głębiej, a głosy ich zespalały się w coraz doskonalszej harmonii. Aż wreszcie Iluvatar zgromadził wszystkich Ainurów i objawił im potężny temat, odsłaniając rzeczy większe i wspanialsze niż te, które im przedtem dał poznać, a blask początku i wspaniałość zakończenia tak olśniły Ainurów, że pokłonili się Iluvatarowi w milczeniu. Wówczas rzekł:

– Chcę, abyście z tego tematy, który wam objawiłem, rozwinęli harmonijną Wielką Muzykę, a ponieważ natchnąłem was Niezniszczalnym Płomieniem, możecie, jeśli chcecie, wzbogacić temat własnymi myślami i pomysłami (…).

Z przeplatających się i nieustannie zmiennych melodii wzbiły się harmonijne dźwięki i popłynęły poza zasięg słuchu w głębie i wysokości, wypełniły przestrzeń, którą zamieszkiwał Iluvatar, przelały się przez jej granicę. Muzyka i echa Muzyki rozległy się Pustce, aż przestała być pustką. (…) W tamtej wszakże godzinie Iluvatar słuchał i przez pewien czas wydawało się, że jest to dobra muzyka, bo nie było w niej skazy. Lecz (…) natychmiast powstały jaskrawe dysonanse, a ci, co śpiewali obok, zbici z tropu i zaniepokojeni, zgubili wątek melodii (…). Tak więc dysonanse rozprzestrzeniły się, a melodie zatonęły w morzu skłóconych dźwięków.”

Po której stronie staję: ładu i porządku Bożego czy chaosu i anarchii Belzebuba? Wiem, że jest osoba, która potrzebuje tych słów. Zdaję sobie sprawę, że od dłuższego czasu poznajesz Chrystusa. Ale rozdroże, na którym stajesz każdego dnia to nie tylko świętość i grzech, ale – i to jest trudniejsze do wychwycenia – świętość i letniość. Zobacz w sobie tę plamę szarej obojętności i usprawiedliwień i zacznij ją usuwać już dziś! Spójrz, to, co nie oddala cię od Boga, nie zawsze przybliża cię do Niego. Oddaj Mu całe swoje życie i zacznij dumnie śpiewać na nowo, a z każdym dniem śpiewaj głośniej, zgodnie z Jego zamysłem.

Konkret na dziś: Zastanowię się, ile moich działań i wysiłków można uświęcić, wykonując je z Bogiem. Zacznij od krótkiego „Chwała Ojcu…” przed każdą podjętą pracą.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: