Kuchnia krain biblijnych. Rzymski budyń

Ostatnio zaprosiłem Was do wyprawy kulinarnej nad brzegi Eufratu i Tygrysu, próbowaliśmy razem gulaszu tuh’u. Dzisiaj wybierzemy się w czasy późniejsze, bliższe okresowi przełomu er. Dzisiejszy deser pochodzi ze starożytnego Rzymu. Możliwe więc, że przepis był znany w Palestynie wśród rzymskich urzędników i władców.

Ostatnio zaprosiłem Was do wyprawy kulinarnej nad brzegi Eufratu i Tygrysu, próbowaliśmy razem gulaszu tuh’u. Dzisiaj wybierzemy się w czasy późniejsze, bliższe okresowi przełomu er. Dzisiejszy deser pochodzi ze starożytnego Rzymu.

Rzymianie wykorzystywali wiele składników, zwłaszcza przypraw z Azji oraz Afryki, które były nieraz trudno dostępne. Podobnie jak w przypadku przepisów ze starożytnej Babilonii, także rzymskie przepisy nie zawierały dokładnych proporcji. Wyjątkiem były receptury medykamentów – ich autorzy byli wtedy bardzo dokładni. Proponowany deser na pewno nie będzie sprawiał nam problemu, choć Rzymianie jadali różne niezwykłe rzeczy, współcześnie niestosowanych w kuchni, jak np. oczy ryb albo macice samiec różnych zwierząt.

Dzisiejszy przepis pochodzi z chyba jedynej zachowanej do naszych czasów książki kucharskiej ze starożytnego Rzymu De Re Coquinaria („O sztuce gotowania”). Za jej autora uchodzi Apicius, ale jest to tylko pseudonim, gdyż słowo to w języku łacińskim oznacza „przysmak”. Całe dzieło napisane jest popularną łaciną, nie wyszukanym stylem. Ktokolwiek był autorem, musiał mieć bardzo wyszukane podniebienie. Pisząc o jego życiu, redaktor wspomina o sytuacji, gdy majątek kucharza uszczuplił się do marnych 10 milionów sestercji, wolał wypić truciznę i umrzeć niż jeść „zwykłe” jedzenie. Dla zobrazowania, sestercja stanowiła wartość ¼ denara; denar był należnością za jeden dzień pracy robotnika fizycznego. Przy założeniu, że przy obecnej pensji minimalnej, pracownik dostaje dziennie 80 złotych, to majątek niegodny jego wymagań równał się 200 mln złotych.

Rzymski budyń

Oryginał:

Tyropatinam: accipies lac, adversus quod patinam aestimabis, temperabis lac cum melle quasi ad lactantia, ova quinque ad sextarium mittis, si ad heminam, ova tria. in lacte dissolvis ita ut unum corpus facias, in cumana colas et igni lento coques. cum duxerit ad se, piper adspargis et inferes.

A proponowana przeze mnie wersja wygląda następująco:

Składniki

470 ml mleka

60 ml miodu

3 żółtka

¼ łyżeczki gałki muszkatołowej + odrobina do udekorowania

borówki lub inne owoce do udekorowania

(proponowane proporcje dają małą porcję budyniu, jeżeli chcesz ugościć więcej osób, proponuję potrójną lub poczwórną ilość)

  1. Rozgrzej piekarnik do 165 stopni.
  2. Wlej mleko do miski i wymieszaj z miodem.
  3. W drugiej misce rozbij żółtka; odstaw.
  4. Wlej mleko z miodem do małego rondelka i podgrzewaj przez 1-5 minut aż mleko i miód się połączą.
  5. Zdejmij rondel z ognia i odstaw na kilka minut. Gdy mleko ostygnie, dodaj rozbite żółtka.
  6. Dosyp gałki muszkatołowej i dokładnie wymieszaj (najlepiej trzepaczką do jajek).
  7. Rozlej płyn do foremki do pieczenia, najwygodniejsza będzie foremka do muffinek, dzięki temu budyń wypiecze się równomiernie (używając większej formy, trzeba zwiększyć czas pieczenia. Ale trzeba uważać, gdyż w większym naczyniu możemy uzyskać papkę).
  8. Piecz 15-20 minut, aż masa zbrązowieje.
  9. Wyjmij i pozostaw do ostygnięcia na godzinę, następnie przybierz owocami.

Smacznego!

Podobne wpisy:

  • Monia

    Super pomysł z tymi przepisami kulinarnymi.
    Spróbuję w weekend.
    Dzięki raz jeszcze.i proszę o więcej.
    W sumie przez żołądek do serca.Może łatwiej będzie zrozumieć starożytnych?