Kwoka i kurczęta (Łk 13,31-35)

Kwoka i kurczęta

„W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa: «Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić».
Lecz On im odpowiedział: «Idźcie i powiedzcie temu lisowi: „Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu”. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.
Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie”». ((Łk 13, 31-35) 

         Jedną z podstawowych trosk duszpasterskich w kończącym się już październiku jest zgromadzenie wiernych, a zwłaszcza dzieci na nabożeństwach różańcowych. Księża organizują więc różne konkursy, aby tylko dzieci chciały modlić się i trwać przy Jezusie. Kiedy uczeń w szkole mówi: „Lubię chodzić na różaniec”, wówczas jest to dla katechety najwspanialszą nagrodą, a nawet pociechą duchową. Przecież tu chodzi o miłość do Jezusa, o potężną modlitwę, o ratowanie dusz. Podobnie w dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus wypowiada słowa skierowane metaforycznie do Jeruzalem, a więc do ludu Izraela:

„Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.” (Łk 13,34). 

Sformułowanie „gromadzić Izrael” jest paralelne z takimi pojęciami jak „oswobodzić, ocalić, zbawić i odkupić”. Bóg pragnie zgromadzić swój rozproszony lud. W Psalmie 147 zapisane są słowa:

„Pan buduje Jeruzalem,

gromadzi rozproszonych z Izraela;

On leczy złamanych na duchu

I przewiązuje ich rany” (Ps 147,2-4). 

Zapewne Pan Jezus nawiązywał do tych słów psalmisty. Jednocześnie Zbawiciel użył przepięknej, poruszającej metafory kwoki i kurcząt. Tak oto znaczenie tego obrazu tłumaczy wybitny biblista Gerhard Lohfink:  „Nie ma tu mowy o orle, który rozpościera swoje skrzydła, lecz o kokoszy, która głuchym gdakaniem przywołuje rozpierzchnięte kurczęta, ciągle zbiera je wokół siebie i czasem też skrywa je pod swymi skrzydłami. Właściwym punktem porównania nie jest jednak ochrona uczniów pod skrzydłami, lecz ich gromadzenie.” (G. Lohfink, Jezus z Nazaretu. Czego chciał. Kim był, Poznań 2012, s.108-109). 
Każdy kto wychowywał się, albo przynajmniej bywał na wsi, dobrze zna ten obraz, gdy kwoka zwołuje swoje często „nieogarnięte” kurczaki. A one biegną, czasami się nawet potkną, wychodzą z trudno dostępnych miejsc i w końcu są przy swojej kwoce. Właśnie takim poruszającym obrazem posłużył się Pan Jezus, aby pokazać jak bardzo zależy Mu na Narodzie Wybranym. 

Izraelici jednak nie chcieli zgromadzić się przy Jezusie z Nazaretu, Synu Bożym. I zaraz po tych słowach Pan Jezus podaje konsekwencje ich wyboru: „Oto dom wasz tylko dla was pozostanie” (Łk 13,35a). Wiemy jak dramatyczne następstwa miał ten wybór. Świątynia w Jerozolimie została pozostawiona Izraelowi. W momencie, gdy Chrystus ujawnia całe swe wnętrze i czyni wszystko, co się da, by zgromadzić Izraela, zostaje odrzucony Żydów. Sługa Boży abp Fulton Sheen pisał: „Potężna jest moc wolności: człowiek zawsze ma ją w sobie, by odrzucić albo przyjąć chroniące i zbawienne skrzydła Boga. (…) Tych, którzy nie uciekną pod skrzydła kwoki, ostrzegł, że zostaną schwytani przez szpony żarłocznego orła rzymskiego.” (F. Sheen, Życie Jezusa Chrystusa, Kraków 2018, s. 374-375). 

Ktoś może powiedzieć, że to historia biblijna sprzed dwóch tysięcy dotycząca relacji pomiędzy Jezusem a ludem Izraela. Cóż więc ten święty tekst mówi nam dzisiaj? Chcę przywołać słowa św. Jana Pawła II, które wypowiedział na Błoniach Krakowskich 10 czerwca 1979 r.:

„(…) Czy można powiedzieć „nie”? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego „wolno”? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat!? Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowił.” 

Tak jak dwa tysiące lat temu do Narodu Wybranego, również i dzisiaj Jezus woła do naszego narodu. Pan Bóg chce nas gromadzić. Tym świętym zgromadzeniem jest Kościół, mistyczne ciało Chrystusa. A więc nawiązując do słów arcybiskupa Fultona Sheena można stwierdzić, że albo zgromadzimy się jak kurczęta i przetrwamy trudny czas burzy i naporu, albo wpadniemy w szpony orła. Bóg mówi do nas z wielką czułością, natomiast obraz kwoki oraz kurcząt pokazuje jak niesamowita, ciepła jest miłość Ojca. 

Kiedyś w miasteczku, gdzie pracowałem, ogłosiłem spotkanie dla dzieci. Czekałem na umówioną godzinę i nagle z różnych wąskich uliczek, zaczęły przychodzić młode osoby, które zaprosiłem. Było to jedno z najpiękniejszych przeżyć, które może kojarzyć się z obrazem biegnących do kwoki kurcząt. Jestem pewien, że to Bóg nas zgromadził i gromadzi, tylko trzeba powiedzieć: „Chcę”. 

Konkret na dziś: Zastanowię się, gdzie jest moje miejsce w Kościele, gdzie jest to miejsce, gdzie gromadzę się wraz z innymi, aby być bezpiecznym pod skrzydłami Boga?

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Ks. Grzegorz Bartko

Podobne wpisy: