Masz tę moc (Łk 9,1-6)

Jezus zwołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób. I wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.

Mówił do nich: «Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, pozostańcie tam i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśliby was gdzieś nie przyjęli, wychodząc z tego miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim!»

Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie. (Łk 9,1-6)

Czytając lub słuchając tej Ewangelii może się w nas rodzić przeświadczenie o tym, że jest ona skierowana przede wszystkim do kapłanów, którzy poprzez sprawowanie sakramentów mają władzę niwelowania skutków działania złych duchów w życiu ludzi. Poprzez łaskę sakramentu pokuty i pojednania mamy możliwość na nowo uzyskania stanu łaski uświęcającej, a poprzez spotkanie z Chrystusem w Eucharystii leczymy się z naszych niedoskonałości duszy.

Ale Łukasz przypomina nam o czymś innym. Podstawową władzą, którą dysponują uczniowie jest moc nad złymi duchami. Można powiedzieć: „w porządku, od tego są egzorcyści, przecież oni walczą ze złymi duchami!”, ale to, w jaki sposób zbudowany jest tekst pokazuje nam, że władza i moc nad złymi duchami przebiega w zupełnie innym wymiarze.

Starożytni przykładali dużo więcej wagi do starannej budowy tekstu. W każdym zdaniu musiało zostać użyte właściwe słowo, które posiada określone tło semantyczne oraz zawiera jasne odniesienia do innych tekstów biblijnych. Co więcej, każde wyrażenie musiało znaleźć się w odpowiednim miejscu. Poprzez odpowiednie budowanie opisów autorzy skrywali w tekście wiele ciekawych wskazówek co do tego, co jest główną treścią teologiczną ich przekazów. A więc nie wystarczyło efektywnie przekazać zamierzoną treść, ale także poprzez dobór słownictwa należało zrobić to pięknie!

W czasie moich studiów biblijnych miałem zajęcia z jedną Panią Profesor, która przy okazji nauki języka aramejskiego i hebrajskiego, pokazywała nam piękno tekstu poprzez analizę struktury tekstu. Nagle okazywało się, że czasowniki układają się w np. strukturę paralelną, chiastyczną albo koncentryczną. Nie będziemy w tym miejscu dzielić dzisiejszego tekstu Ewangelii na drobne elementy, ale jedna rzecz bardzo mocno wybrzmiewa z pierwszego zdania. Popatrzmy, jak autor rozpoczyna i kończy tekst dzisiejszej perykopy:

dał im moc i władzę nad złymi duchami leczenia chorób
i wysłał ich aby głosili Królestwo Boże i uzdrawiali chorych
chodzili głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie

 

Pierwsza kolumna opisuje działanie Jezusa, który wzywa uczniów do siebie i uzdalnia ich do pełnienia misji. Uczniowie uzbrojeni mocą z wysoka realizują tę misję wszędzie tam, gdzie się udali. Trzecia kolumna mówi o uzdrawianiu chorych, które było jednym z fundamentalnych elementów działalności Chrystusa oraz pierwotnego Kościoła.

Ale druga kolumna niesie pewne zaburzenie. Chrystus mówi o władzy nad złymi duchami, a uczniowie „tylko” głoszą. Czyżby zapomnieli o swoim zadaniu? A może nie podołali mu?

Głoszenie Królestwa Bożego, świadczenie o Ewangelii jest jednym z najważniejszych wymiarów chrześcijańskiej władzy nad złymi duchami. Dlaczego? Bo sami z siebie możemy mówić o Chrystusie jedynie jako o ciekawostce albo wydarzeniu z przeszłości. Natomiast prawdziwy kerygmat wymaga działania Ducha Świętego, które wspiera nas i naszemu działaniu nadaje moc, zmieniającą ludzkie serca.

Bez Bożego wsparcia nie będziemy ewangelizatorami, będziemy jedynie nowinkarzami. Ale jednocześnie musimy pamiętać o tym, żeby nasze głoszenie wynikało z prawdziwej więzi z Chrystusem, by On nas prowadził, czasem nawet wbrew naszym pomysłom i obawom. Duch Święty prowadzi Kościół i wierzących na różne wody, czasem nieznane, ale zawsze Jego przewodnictwo jest silnym wsparciem

Czy jestem świadom tego, jak wielką władzę mam, mogąc głosić Chrystusa? Czy zdaję sobie sprawę, jak wielką szkodę złemu duchowi wyrządza głoszenie Ewangelii? Czy nie dyspensuję się nawet od codziennych przejawów pobożności? Czy nie staję się lampą schowaną pod łóżkiem? Czy Duch Święty ma we mnie chętnego pomocnika?

Konkret na dziś: oddaj swój dzień Duchowi Świętemu. Pomocą może służyć poniższy akt strzelisty:

„Duchu Święty, prowadź mnie tam, gdzie potrzeba i dodaj mi sił, bym umiał odważnie realizować Twoje posłannictwo!”

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: