Mieszkać z Bogiem, to znaczy żyć w pełni (J 15,1-8)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami.
Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. (J 15,1-8)
 

Μείνατε ἐν ἐμοί (meinate en emoi) mówi Jezus do uczniów, co zostało nam przetłumaczone jako: „trwajcie we Mnie”. Jednak czasownik μένω (meno) oznacza także: „pozostawać, przebywać, mieszkać, nadal istnieć”. Zatem te słowa Jezusa moglibyśmy przetłumaczyć także w ten sposób: „mieszkajcie we Mnie, a ja w was mieszkać będę”. Czy nie jest to piękna obietnica? Zarówno słowo „trwać” jak i „mieszkać” oznacza stałe przebywanie z jakąś osobą. Przez tę prośbę Jezus mówi nam, jakie jest Jego najgłębsze pragnienie – żebyśmy ciągle, nieustannie, bez względu na okoliczności i nasze samopoczucie byli z Nim.

To, o czym mówi nam dzisiaj Pan, jest obecne na kartach Pisma Świętego w wielu miejscach. W Starym Testamencie Bóg obiecał, że zawsze będzie mieszkał z Izraelem, jeśli ten zachowa przymierze:

I uczynią Mi święty przybytek, abym mógł zamieszkać pośród was. (Wj 25,8)

I będę mieszkał pośród Izraelitów i będę im Bogiem. (Wj 29,45)

Umieszczę wśród was mój przybytek i nie będę się wami brzydził. Będę chodził wśród was, będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem (Kpł 26,11-12)

Co jeszcze znaczy mieszkać z kimś? Znaczy to „być sobą”. Zdarza się, że gdy jesteśmy między obcymi ludźmi lub nawet w towarzystwie znajomych, „spinamy się”, żeby jak najlepiej wypaść przed nimi. Natomiast gdy przekroczymy próg naszego domu, to zrzucamy maski i kończy się udawanie (choć i w domu możemy grać przed rodziną). Dom ma być naszym azylem, bezpiecznym portem, miejscem wytchnienia, odpoczynku i zrozumienia. Jezus chce, abyśmy zamieszkali w Nim, ale także żebyśmy zamieszkali z Nim. To znaczy chce, żebyśmy byli przed Nim sobą, żebyśmy mogli w Jego obecności odpoczywać, żebyśmy mogli z Nim porozmawiać i wygadać się Mu, żebyśmy mogli też przed Nim się wypłakać.

Chciałbym poprosić Cię  (0d) dzisiaj, abyś był/a sobą przed Bogiem. Na pewno nie odrzuci Cię bez względu na to, co Ty o sobie myślisz i co się ostatnio działo w Twoim życiu. On zna całą prawdę nas, ale gdy pozwalamy sobie na szczerość przed Nim, wówczas zaczyna się proces naszej przemiany i uzdrowienia. Gdy człowiek czuje się akceptowany ze swoimi niedoskonałościami i słabościami, zaczyna wierzyć w siebie i może zacząć nam nimi pracować. Do takiego domu zaprasza nas nieustannie Bóg. Jezus nie chce być rzadkim gościem pod naszym dachem, ale domownikiem, który będzie miał realny wpływ na nasze myślenie, słowa, zachowania i decyzje.

Wyobraź sobie świat, w którym każda rodzina klękałaby razem do modlitwy, czytała Pismo Święte, rozmawiała o radościach i smutkach. Wyobraź sobie świat, w którym Jezus nie byłby sporadycznym przybyszem na Boże Narodzenie i Wielkanoc albo gdy zdarzy się coś trudnego. Czy nie byłby to piękny świat?

Na zakończenie chciałbym podzielić się z Tobą jeszcze jedną myślą. Jak często czujesz, że brakuje Ci sił do życia? Proszę, zastanów się czy nie oderwałeś się do winnej latorośli, którą jest Bóg? Taka latorośl przez pewien czas po odcięciu wygląda tak, jakby nic jej się nie stało, ale jednak szybko usycha, ponieważ nie ma skąd czerpać soków potrzebnych do życia. Czy się do tego przyznajemy czy nie, bez trwania w Nim prędzej czy później umieramy, choć mieliśmy wszystko, co potrzebne do życia.

Konkret na dzisiaj: Popatrz dzisiaj na te przestrzenie w Twoim życiu, w których ewidentnie brakuje życia. I zastanów się, czy początkiem martwoty nie było „wyproszenie” z nich Jezusa i odcięcie do Niego, czyli grzech.

On ma moc przywrócić do życia to, co martwe. Żyj w Nim!

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Tylko Jezus gwarantuje mi normalne życie.

  • Genowefa

    A kiedy już tak jest, to nie chcę więcej niczego robić sama, bez Niego.