Miłość Pasterza (J 10,11-16)

Jezus powiedział do faryzeuszów: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz”.

„Jestem dobrym Pasterzem” – mówi Jezus Chrystus. Pasterz – starożytny obraz – znany w Babilonii i Asyrii. Choć nadal istnieje ten zawód, to dla nas w jakiś sposób jest to dla nas praca z minionej epoki.

Nasz świat się zmienił. Ci, którzy dziś pracują jako pasterze, również to zauważają: niewiele pozostało z romantyzmu pasterza ze wszystkimi przepisami i oficjalnymi wymogami, presją kosztową i ciężką pracą. Być może nigdy nie istniał, romantyczny obraz pasterza. Prawdopodobnie zawsze była to trudna praca, a romantyczne uczucia odczuwali tylko ci, którzy nie byli pasterzami i patrzyli na tę pozorną sielankę na łąkach z okien ich ciepłych domów.

„Jestem Dobrym Pasterzem” … mówi Jezus Chrystus. Pierwszą rzeczą, która przychodzi na myśl, jest troska pasterza o swoje owce. Troszczy się o nie. Dla niego są oni więcej niż tylko „producentami” mięsa i wełny. Dba o jej utrzymanie: poszukuje bujnych pastwisk i strumyka ze świeżą wodą. Jego owce mogą być pewne, że zrobi wszystko, co w Jego mocy, aby zdobyć to, czego potrzebują, aby żyć. Nie czyta z ich oczu wszystkich życzeń, ale martwi się tym, co jest naprawdę konieczne.

Jeśli jedno ze zwierząt dozna obrażeń lub zachoruje, jeśli musi poddać się kuracji, Pasterz wpadnie na wiele pomysłów, aby Jego owce mogły wkrótce stanąć na nogi. Nie trzeba nam bardzo uzmysławiać, że w trzodzie Bożej zawsze znajduje się wiele owiec poranionych na ciele lub duszy. Często też potrzebują opieki od pasterzy, ponieważ inne owce tak naprawdę nie wiedzą, jak im pomóc.

Owce przewyższają wszystko inne dla tego Pasterza: On bowiem robi wszystko, aby je chronić. Nawet jeśli wróg jest tak silny, że nawet Pasterz jest zagrożony utratą życia – nawet nie myśli o ucieczce i porzuceniu swojej trzody. Dobry Pasterz nie pozostawia swoich owiec na pastwę losu, nawet gdy sytuacja staje się trudna. A gdy owce Go szczególnie potrzebują broni je – chroni własnym życiem.

Kiedy Jezus odnosi się do tego obrazu, stało się dla Niego jasne, że czeka Go ciężka walka. Walka, w której musi bronić swojego stada owiec do maksimum przed mocą śmierci. Posunął się tak daleko, że nawet przyjął śmierć na krzyżu za swoje owce.

Przyczyną śmierci Jezusa był sam Bóg. W swojej miłości do nas. „Bóg tak bardzo umiłował świat, że porzucił swego jedynego syna”. Jezus zgodził się na wolę swego Ojca, nie zaciskając zęby, ale także – z miłości. Nawet na krzyżu nie przejmował się sobą. Myślał o tych, którzy potrzebowali Jego pomocy. W tej strasznej sytuacji poprosił o wybaczenie dla morderców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co robią”. Przyznającemu się do winy ukrzyżowanemu obok łotrowi i proszącemu o zmiłowanie już z krzyża oznajamia: „Dzisiaj będziesz ze mną w raju”. Nie zapomniał o swojej Matce i Umiłowanym Uczniu. Z wysokości krzyża skierował do nich pełne troski słowa: „Oto twój syn”, „Oto matka twoja”.

Od Ukrzyżowanego pochodzi miłość i tylko miłość. Z miłości umarł za nas wszystkich na krzyżu. Na krzyżu zstąpił aż do otchłani piekła, abyśmy my nie musieli tam iść.

Ponieważ Jezus jest żywym i zmartwychwstałym, tej miłości można nadal doświadczyć do dziś. Jego słowa miłości wciąż mogą do nas przemawiać, a „moje owce słuchają mego głosu”. Nie jest to jednak głos sentymentalnej miłości, miłości, która tylko zawsze potwierdza i ma rację. To raczej głos miłości, która kwestionując nasze słabe punkty je koryguje. Ona również mówi: „nie tak”! Ponieważ nie chce, żebyśmy poszli w złą stronę, chce nas również zmienić.

Jego głos przekonuje nas i uderza. Nie pochlebia nam, ale mówi nam prawdę. A kto jest z prawdy, ten słyszy Jego głos, czytamy gdzie indziej w Ewangelii Jana. To głos, który nazywa nasze grzechy w taki sposób, że nie możemy ukryć się za żadnymi wymówkami, że nie możemy już powiedzieć: „nie jestem taki zły”! Jego głos może brzmieć ostro, ale nikogo nie potępia i nie osądza. Chce raczej obudzić człowieka, aby poznał Go, bez Którego nikt nie może należeć do trzody Jezusa Chrystusa. Jezus przyjmuje grzeszników, gdyż oni słuchają tonów głosu Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Tylko grzesznicy zauważają, kiedy ten głos mówi również o łasce, przebaczeniu i nowym początku. Owce Jezusa lubią słuchać głosu Pasterza, Który zapewnia im, że pomimo ich grzechu i winy, kocha ich, zamyka ich w swoich ramionach i nigdy nie opuszcza.

Konkret na dziś: Podziękuj Bogu za Jego Miłość.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: