Miłość – Syn za grzeszników (J 3,16-21)

Jezus powiedział do Nikodema: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”. 

 

Tak czyli w ten sposób Bóg umiłował świat, Bóg okazał całą swoją miłość, dając swego Jednorodzonego Syna. To jest największy, najbardziej spektakularny i najczystszy z możliwych dowodów na to, że Bóg kocha grzeszników. Ponieważ Bóg to uczynił, nie można już dłużej wątpić, że Bóg jest miłością: Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami(Rz 5,8). Dlatego o wierzących Jan mógł napisać: Wy, dzieci, jesteście z Boga i zwyciężyliście ich, ponieważ większy jest Ten, który w was jest, od tego, który jest w świecie. Oni są ze świata, dlatego mówią tak, jak [mówi] świat, a świat ich słucha(1 J 4,9-10).

Zarazem Bóg miłując świat określił zakres swojej miłości – umiłował wszystkich ludzi na świecie. W tym wyraża się także charakter Jego miłości: Bóg kochał świat, w którym wszyscy są próżnymi grzesznikami. W ten sposób wielkość Boskiej miłości objawia się w dwóch rzeczach: wielkości daru i niegodności odbiorcy. Bóg daje wszystko, co najlepsze – swego umiłowanego Syna, za najgorsze w całym stworzeniu, za grzeszników.

Jednak aż trzy razy zostaje nazwany warunek, który musi spełnić człowiek, aby zostać zbawionym. Po pierwsze musi on uwierzyć. Z jego strony musi być jakieś konkretne działanie, zaangażowanie. Zobaczmy bowiem w jakim kontekście Chrystus mówi o tych zobowiązaniach. Do Nikodema Jezus mówi, że jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego(J 3,3), bo dopiero narodzenie z wody i Ducha otwiera przed wierzącym podwoje królestwa Bożego (J 3,5). Nikt nie wie jak działa Duch (J 3,5). Nie przyjmując świadectwa Jezusa (J 3,11) człowiek nie wierzy Mu, gdy mówi o rzeczach ziemskich, to tym bardziej nie zrozumie tego co mówi o sprawach Królestwa (J 3,12). Jeśli wszystko jest w na swoim miejscu, to człowiek musi dojść do wniosku, że nie może wierzyć sam, i to uświadamia każdemu Syn Boży. Ewangelista wróci do tego nieco później (zob. J 5,44; 12,39).

Dlaczego zatem człowiek nie może wierzyć? Bo nie chce przyjść do Chrystusa, aby mieć życie (por J 5,40). Zatem dlaczego nie przezwycięży tej trudności i nie uwierzy? Ponieważ popada w zło, gdyż stał się niewolnikiem grzechu (J 8, 34). Serce człowieka, jego najskrytsze istnienie stało się tak złe, że pokochało ciemność i nienawidzi światła. To wszystko oznacza, że do tego czasu człowiek nie może uwierzyć dopóki nie spotka Boga w Jego słowie nie może uwierzyć. Nie uwierzy dopóki Bóg sam do niego nie przemówi, bo dopiero Jego słowa sprawiają w nas wiarę.

Kto wierzy w Boga, nie podlega potępieniu. Wystarczy wiara w Syna Bożego, aby uwolnić się od wszelkiej winy, a tym samym nieodzownej. O własnych siłach nikt by tego nie dokonał, nikt nie mógłby sobie na to pozwolić. Całkowicie za darmo, bez żadnej zasługi, kto wierzy przechodzi ze sfery wiecznej śmierci do życia wiecznego (J 5,24).

Konkret na dziś

Pomodlę się w intencji księży z Diecezji Siedleckiej przeżywających swoje rekolekcje kapłańskie.

Niech Cię błogosławi i strzeże Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Podobne wpisy: