Módlmy się! (Łk 18,1-8)

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.

W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».

I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» (Łk 18,1-8)

Co to znaczy „zawsze się modlić i nie ustawać”? Czy mamy całe dnie spędzać w pozycji klęczącej i porzucić inne, przyziemne zajęcia?

Święty Paweł przestrzegał wszystkich, którzy oczekiwali bliskiego przyjścia Chrystusa przed porzucaniem swoich obowiązków. Każdy powinien wypełniać swoje zadania bardzo gorliwie, ponieważ praca jest też podstawowym powołaniem człowieka. Niemniej jednak wartość ciągłej modlitwy jest nieoceniona.

Przyjrzyjmy się pewnej sytuacji z Listu do Kolosan.

Kolosy to była jedna z ważniejszych dla św. Pawła wspólnot. A na pewno z nią był bardzo zżyty. Gdy zatem Paweł przebywał w więzieniu, przysłano do niego z Filippi Epafrasa. Dlaczego? Bo więzień w starożytności w czasie odsiadki nie miał nic, co mu przysługiwało. Nie dostawał posiłków, nie miał nawet posłania. Jeżeli jego status mu na to pozwalał, mógł sprowadzić do więzienia sługę, który mu pomagał. Jeżeli miał pieniądze, mógł kupić jedzenie. Jednocześnie bliscy mogli go odwiedzać i wspierać go na wszelkie sposoby.

W tej trudnej sytuacji Epafras służył Pawłowi w podeszłym już wieku. Jednak po pewnym czasie Epafras zachorował i Paweł postanowił odesłać go do Filippi dla podratowania zdrowia, gdy choć trochę wydobrzeje. Żeby jednak poinformować Kolosan o swojej sytuacji wysyła poprzez Tychika List do Kolosan. Pisze tam takie zdanie:

„Pozdrawia was rodak wasz, Epafras, sługa Chrystusa Jezusa, zawsze walczący o was w modlitwach, abyście stali mocno, doskonali w pełnieniu każdej woli Bożej. Zaświadczam o nim, że usilnie się troszczy o was oraz o tych, którzy są w Laodycei i w Hierapolis.” (Kol 4,12-13)

„Zawsze walczący w modlitwach”. To jest chyba idea modlitwy chrześcijańskiej: nieustanna walka ze sobą i przeciwnościami, by będąc blisko Boga wstawiać się za tymi, którzy potrzebują wsparcia i pomocy.

A jak wygląda moja modlitwa? Czy jest tylko wypełnieniem obowiązku? Czy chcę się modlić? Czy brakuje mi modlitwy? Poświęcam jej chwilę czy trwam na niej?

Konkret na dziś: pomodlę się o ducha gorliwości na modlitwie.

Błogosławieństwo od ks. Krystian: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: