On nie może oderwać od Ciebie wzroku (J 8,1-11)

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.

Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.

Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz». (J 8,12-20)

Na temat powyższego fragmentu Ewangelii św. Jana napisano całe morze artykułów. Już Ojcowie Kościoła analizowali dokładnie ten tekst doszukując się w nim różnych alegorycznych odniesień do życia człowieka. Dodatkowo, jako pewnego rodzaju ciekawostkę, można dodać, że ta perykopa sprawia uczonym wiele problemów. Po pierwsze, nie ma jej w najważniejszych i najstarszych manuskryptach Czwartej Ewangelii, a po drugie, styl oraz język, jaki się tu pojawia, bliższy jest Ewangeliście Łukaszowi niż Janowi. Choć dyskutowano o wielu różnych zagadnieniach, nigdy nie kwestionowano natchnionego charakteru tego fragmentu. Jest to natchniony fragment Pisma Świętego i zawiera dla nas naukę prowadzącą do zbawienia.

Nie będę przytaczał wszystkich interpretacji naszego fragmentu, zwłaszcza odnoszących się do Jezusowego gestu pisania po ziemi, bo „gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać” (J 21,25) J Skupię się na dwóch rzeczach, które są jedynie małymi elementami całego starannego opisu dotyczącego spotkania kobiety cudzołożnej z Jezusem.

Jezus naucza przy Świątyni w Jerozolimie wszystkich, którzy chcą Go słuchać – tak rozpoczyna się nasz fragment Ewangelii. Możliwe, że dla wygody wszystkich słuchaczy, uczniowie usiedli naokoło Jezusa, by każdy mógł Go dobrze słyszeć. Nagle tę scenę przerywa nadejście burzy: ni stąd ni zowąd pojawiają się faryzeusze, którzy stawiają kobietę pochwyconą na cudzołóstwie pośrodku. Pośrodku czego? Placu? Krużganku? Pomiędzy słuchającymi Jezusa? Może uformowały się dwie grupy z jednej strony zwolennicy Jezusa, z drugiej – faryzeusze? W każdym razie kobieta stoi w środku, wystawiona na ukamienowanie. Prawdopodobnie spodziewała się tego, że zaraz z którejś strony nadleci kamień …

Wtedy odzywa się Jezus. Rozwiązuje sytuację w najprostszy i po raz kolejny – najbardziej nieoczekiwany sposób. Stwierdzeniem „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem” mówi tyle: „Macie rację, przyłapaliście ją na grzechu, a ile razy WY zgrzeszyliście, a nikt tego nie widział? Czy więc ona bardziej zasługuje na karę? Czy może wy zasługujecie na nią w mniejszym stopniu?”.

Stopniowo, pojedynczo wszyscy odchodzą i Jezus zostaje sam z kobietą. Gdy przeczytałem ten fragment przygotowując się do napisania tego komentarza, uderzyło mnie po raz pierwszy, że odeszli wszyscy, „poczynając od starszych, aż do ostatnich”, Jezus i kobieta zostają sam na sam. Odeszli więc też ci wszyscy, którzy jeszcze przed chwilą słuchali Jezusa. Dlaczego? Może dlatego, że sami chwycili za kamienie, gdy do Jezusa podbiegła hałastra? A może odeszli dla dobra kobiety – by po Jerozolimie nie poszła pogłoska, że faryzeusze rozeszli się, a krzywdę cudzołożnicy wyrządzili uczniowie Jezusa? Tego nie wiem, ale ważniejszy jest kolejny element.

Jezus zostaje sam na sam z kobietą. I gdy na scenie wydarzeń zostają tylko oni dwoje, autor zamieszcza pozornie niepotrzebną informację o tym, gdzie znajduje się kobieta. Otóż stoi ona „pośrodku”. Jak ona może stać pośrodku, gdy są tylko dwie osoby?

Myślę, że owa kobieta jest idealnym przedstawieniem człowieka jako obiektu Bożej miłości. Bóg tak kocha każdego człowieka, że – posługując się pewnym utartym wyrażeniem – nie widzi świata poza nim. Każdy z nas jest cały czas w środku optyki Bożej troski i zainteresowania, ciągle pozostaje w centrum Bożej uwagi. Co więcej, nawet kobieta po popełnieniu grzechu cudzołóstwa nie wypada z tego centrum Bożego świata.

Zbliża się koniec Wielkiego Postu. Czy uświadomiłem sobie swój grzech, który mnie oddziela od Boga? Jeżeli tak, to dobrze, ale to dopiero pierwszy krok w drodze do nawrócenia. Kolejny, równie konieczny, to odkrycie Bożej miłości i oddanie się jej w całym swoim życiu, w każdym geście i myśli. Jeżeli trudno Ci to przychodzi, to spróbuj sobie wyobrazić, że jesteś ową kobietą cudzołożną: może masz na sumieniu jakieś rzeczy, z których trudno być dumnym, ale Jezus patrzy na Ciebie z miłością i słyszysz: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz”. Pamiętając o tym, łatwiej będzie Ci kształtować swoje życie według tego, czego On oczekuje od nas.

Ewangelista nie przekazuje żadnej odpowiedzi kobiety, ale pomyśl, co Ty powiedziałbyś w takiej sytuacji? Pomyśl, co należałoby odpowiedzieć według ludzkich standardów? A czego oczekiwałby od nas Jezus?

Konkret na dziś: Spróbuj przeżyć cały dzień ze świadomością, że Jezus patrzy na Ciebie z miłością w każdej chwili.

I jeszcze błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Dlaczego nikt jej nie potępił? Przecież celowo przyprowadzili tę kobietę przed Jezusa i oczekiwali, że uda im się ten podstęp. Chcieli złapać Jezusa w swoją pułapkę, bo już trochę znali Jego sposób myślenia i postępowania.
    Bóg przejrzał ukryty podstęp faryzeuszy.
    Dlaczego odeszli wszyscy? Bo Jezus dał im na to czas i szansę aby zaglądnęli do swojego sumienia. Mieli okazję.
    Najpierw oskarżający, obwiniający; uczeni i faryzeusze. A za przywódcami reszta ludzi.

    A co z mężczyzną wg ich prawa. Czy również poniósłby karę śmierci? Jeden albo kilku z nich.
    Przecież któryś musiał wskazać tę cudzołożnicę. Cudzołołożnik?

    W ten sposób myśląc, wg mnie oni również naraziliby się na osąd swojego czynu i wyroku przez ukamienowanie.

    Lecz Jezus daje im czas aby mogli wycofać się ze swojego niecnego zamiaru.
    No a skoro już nikogo nie ma, udziela rozgrzeszenia z poleceniem „odtąd już nie grzesz”.
    Jezus ocalił jej życie i jest Mu za to bardzo wdzięczna.

    Na pewno nie zgrzeszy i będzie Mu zawsze posłuszna.

    Może Jezus ocalił od śmierci nie tylko kobietę ale i mężczyznę(zn).

    Bo nieraz wątpić można czy to tylko mój grzech czy i cudzy mnie obciąża.