Możesz płakać, możesz krzyczeć, ale nigdy się nie poddawaj (1Kor 4,1-5)

Bracia:

Niech uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny.

Mnie zaś najmniej zależy na tym, czy będę osądzony przez was czy przez jakikolwiek trybunał ludzki. Co więcej, nawet sam siebie nie sądzę. Sumienie nie wyrzuca mi wprawdzie niczego, ale to mnie jeszcze nie usprawiedliwia. Pan jest moim sędzią. Przeto nie sądźcie przedwcześnie, dopóki nie przyjdzie Pan, który rozjaśni to, co w ciemnościach ukryte, i ujawni zamiary serc. Wtedy każdy otrzyma od Boga pochwałę.  (1 Kor 4,1-5)

 Szafarze Bożych tajemnic… Szafarze sakramentów… Szafarze miłosierdzia…Szafarz Komunii Świętej…

Z kim kojarzy Ci się słowo „szafarz”? Być może jest wynik mojego „skrzywienia zawodowego”, ale słysząc je, od razu myślę o księdzu. No, czasami o świeckiej osobie rozdającej Komunię Świętą w czasie Mszy, czyli nadzwyczajnym szafarzu Eucharystii. Ale generalnie myślę o kapłanie. Być może ty masz podobne skojarzenia.

W tekście dzisiejszego czytania Paweł również posługuje się tym zwrotem, ale nie dajmy się zwieść pierwszym skojarzeniom i nie myślmy, że to, co mówi Paweł, jest skierowane jedynie do księży. Kogo w czasach Apostoła Narodów określano tym mianem? Może Cię to zdziwi, ale szafarzami (dosłownie grecki tekst mówi o οἰκονόμους   (oikonomus), czyli „zarządcach domu”) byli słudzy albo wyzwoleńcy, czyli niegdysiejsi niewolnicy, którzy zostali wykupieni i zgodnie z prawem stali się wolnymi ludźmi. Właśnie im pan domu zlecał zarządzanie swoim majątkiem. Łatwo zatem domyślić się, że cieszyli się wielkim prestiżem i posiadali dużą władzę.

Tak jak nadmieniłem wcześniej, ten tekst nie jest skierowany jedynie do księży, których dzisiaj nazywamy „szafarzami”. To dzisiejsze Słowo jest do każdego z nas. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Zanim dokonało się zbawcze dzieło Jezusa na krzyżu, wszyscy byliśmy niewolnikami grzechu. I tak jak niewolnik nie może sam siebie uczynić wolnym, ponieważ nie ma takiej władzy, tak samo i my nie bylibyśmy w stanie wyrwać się z niewoli grzechu. Dopiero Jezus wykupił nas za cenę swojej krwi. Jesteśmy wyzwoleńcami. Ale wolność, która została nam dana, jest również zobowiązaniem. Bóg ciągle nam ufa i składa w nasze słabe ręce wielkie dary mając nadzieję, że będziemy nimi mądrze zarządzali.

A co jest Twoim największym skarbem? Twoja dusza. Jak o nią dbasz? Czy spowiadasz się regularnie? Czy karmisz ją codzienną modlitwą? Czy nie omijasz Mszy Świętej? Czy pielęgnujesz w sobie cnoty i na serio traktujesz walkę z wadami, czy może w geście rezygnacji machasz ręką i mówisz sobie „i tak się nie zmienię”. Takie myślenie to jedna z największych porażek w życiu człowieka. Nie jestem żadnym motywatorem czy coachem jakich teraz wielu, ale księdzem, który wiele razy zarył nosem w ziemię i podnosił się dzięki Bożej pomocy. Wiem jedno i chcę Ci zostawić tę myśl: możesz płakać, możesz krzyczeć, ale nigdy się nie poddawaj! Bądź wierny Bogu, a On Cię wywyższy!

O to właśnie prosi nas dzisiaj św. Paweł ‒ żebyśmy byli wierni.

Pisałem, że te słowa nie są skierowane jedynie do współczesnych „szafarzy”, czyli księży. Ale kojarzą nam się one z kapłanami, więc proszę pomódl się dzisiaj za znanych ci „szafarzy Bożej łaski”, „szafarzy sakramentów”. My naprawdę potrzebujemy Waszej modlitwy.

Z Bogiem.

Błogosławię Cię w Jego imię +

Photo: Flickr, Common Creative, https://www.flickr.com/photos/12149783@N04/

 

Podobne wpisy: