Nie mylmy Boga z bozią (9,41-50)

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze.
Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.
Bo każdy ogniem będzie posolony.
Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą”. (Mk 9,41-50)

Z czym kojarzy Ci się słowo gehenna? Słownik Języka Polskiego PWN tak podaje: gehenna – 1. ciężkie przejścia, wielkie cierpienie psychiczne lub fizyczne 2. dawniej piekło.

To słowo funkcjonuje w naszym języku od dawna, ale nie wiem, czy wiesz skąd się wzięło i dlaczego mówię o nim, skoro nie pojawia się w tekście rozważanej przez nas dzisiaj Ewangelii? Owszem, nie pojawia się, ale w polskim tłumaczeniu, natomiast grecki oryginał „piekło”, o którym czytamy nazywa  γέεννα (geenna), co odpowiada hebrajskim słowom Ge Hinnom. Gdy dowiemy się czym była dolina Gehenny lepiej zrozumiemy słowa dzisiejszej Ewangelii i być może doznamy wstrząsu…

Dolina Gehenny była jedną z naturalnych granic starożytnej, położonej na wzgórzu Jerozolimy i z całą pewnością przez wieki nie kojarzyła się źle. Sytuacja uległa zmianie, gdy na tronie w Świętym Mieście zasiadł Achaz, rządzący w latach 741–726 przed Chr. J. Bright stwierdza, że jego panowanie było „jednym z najgorszych okresów odszczepieństwa, jaki kiedykolwiek w Judzie przeżyto”. Właśnie on w Dolinie Gehenny nie tylko ustanowił kult ognia i nakazał składać ofiary z małych dzieci, ale sam w nim uczestniczył. Czytamy o tym m.in. w 2Krn 28,3 On to składał ofiary kadzielne w Dolinie Synów Hinnoma i przeprowadził swego syna przez ogień – na modłę ohydnych grzechów pogan, których Pan wypędził przed Izraelitami. „Przeprowadzić syna przez ogień”, znaczy tyle, co złożyć go w całopalnej ofierze pogańskiemu bożkowi. Następca Achaza na tronie, dobry i bogobojny król Ezechiasz, rządzący w latach 726 – 697  przed Chr. zakazał tego typu praktyk i przeprowadził słynną reformę religijną, oczyszczającą kult z pogańskich naleciałości. Niestety jego następca – Manasses (697 – 642 r. przed Chr.) wrócił do bałwochwalczych zwyczajów. Od tamtych wydarzeń dolina Hinnomu stała się synonimem jednego z największych odejść od Boga w dziejach narodu wybranego. Kolejny z wielkich reformatorów religijnych – Jozjasz (639 – 608 r. przed Chr.) wprost nazwał to miejsce nieczystym i następnie splugawił Palenisko-Zgrozę w Dolinie Synów Hinnoma, aby już nikt odtąd nie przeprowadzał swego syna lub swojej córki przez ogień na cześć Molocha (2Krl 23,10). Dolina Gehenny stała się miejscem odosobnionym, odseparowanym od ludzi, w którym spalano odpady i nieczystości z całego miasta. Jak nietrudno się domyślić był to teren odrażający, powodujący mdłości, w którym robactwo żywiło się spalonymi śmieciami i nieustannie unosił się stamtąd duszący i cuchnący dym. Dlatego Jezus mówi o robakach i ogniu. Tym samym nawiązuje do ostatnich słów księgi proroka Izajasza:

A gdy wyjdą, ujrzą trupy ludzi, 
którzy się zbuntowali przeciwko Mnie:
bo robak ich nie zginie,
i nie zagaśnie ich ogień,
i będą oni odrazą
dla wszelkiej istoty żyjącej
(Iz 66,24)

Gehenna była i ciągle jest symbolem piekła. Dla Żydów, ale także dla nas, ten obraz powinien być wielką przestrogą przed tym, co może stać się z nami po śmierci, jeśli nie będziemy żyć według Bożych praw, a grzech stanie się cichym i chcianym-niechcianym kompanem naszej codzienności.

Ktoś może powiedzieć, że teraz straszę piekłem. Nie ja to robię, ale – Jezus. To są Jego słowa, które ja jedynie komentuję i staram się rozjaśnić. Coraz częściej w Kościele (nie tylko na zachodzie Europy) można spotkać się z opinią, że nie powinno się wspominać o tak przykrych rzeczach jak: kara, sąd, piekło, potępienie. Coraz więcej ludzi wierzących nie chce przyjmować do swojej świadomości, że za złe czyny i bezbożne życie grozi wieczna kara, która będzie konsekwencją ich wyborów. Mówią wtedy o miłosierdziu, które na pewno ich obroni i nie ma potrzeby zbytnio się przejmować i psuć sobie humor. Nie zapominajmy, że można grzeszyć zuchwale, to znaczy robić co się żywnie podoba, bo Bóg przecież tak bardzo mnie kocha, że na pewno nie wyśle mnie do piekła. Nie muszę się także spieszyć z nawróceniem, a nawet jakbym nie zdążył, to i tak będzie dobrze. Po części te osoby mają rację, bo Bóg nie wyśle nikogo do piekła. To sami ludzie tam się kierują, powielając kolejne grzeszne wybory, odciągając spowiedź i pokutę i lekceważąc Boże przykazania.

Dzisiejszy fragment Ewangelii powinien zmrozić mi krew w żyłach i zmusić do poważnej refleksji nad sytuacją, w której obecnie się znajduję. Jeśli tak się nie stało, to widzę dwie opcje. Słowo mnie nie „ruszyło”, bo nie muszę się niczego bać, ponieważ moje życie jest przylgnięciem do Boga i kieruję się zasadami, które On dał, a z grzechem walczę biegnąc do spowiedzi. Druga możliwość jest znacznie bardziej przygnębiająca. Jeśli czytając ten passus, nawet na chwilę moje serce nie wzdrygnęło się, a sumienie nie odezwało, to oznacza – ni mniej, ni więcej – że nie jest ze mną dobrze, bo przestałem przyjmować słowo Boże w całości, a zacząłem wybierać tylko to, co mi pasuje. Zamiast Bogu zacząłem kłaniać się jakiemuś bożkowi, który przytakuje na wszystko, co robię i nie stawia żadnych wymagań, żeby mnie zbytnio nie stresować. Nie tędy droga.

Jeśli dzisiaj, czytając te słowa trwasz w grzechu ciężkim, to Bóg woła i prosi: przyjdź do mnie, do spowiedzi. Nie czekaj. Nie odwlekaj. Nie pudruj zła. Nie naciągaj moich przykazań do siebie. Nie wybieraj tylko tego, co Ci odpowiada.  Nie marnuj życia! Ja czekam z miłosierdziem, ale nie „wcisnę” Ci go na siłę. To Ty musisz chcieć po nie sięgnąć i jeśli trzeba, wejść na drogę pokuty. Wielki Post za parę dni…

Konkret na dzisiaj: pomyślę, jak reaguję, gdy słyszę słowa odsłaniające prawdę o moim grzechu? Czy umiem je przyjąć z pokorą i podjąć pokutę czy raczej staram się za wszelką cenę usprawiedliwić bez skorzystania z sakramentu spowiedzi?

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

 

 

 

 

Podobne wpisy:

  • krystian

    „…być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.Bo każdy ogniem będzie posolony.”

    Lubię szynkę.
    Ale co to ma do ewangeli ?
    Ano to że szynka musi być odpowiednio posolona.A najlepiej gdy jest mało solona a zamiast tego długo wędzona na ogniu z drewna liściastego.
    Każdy z nas jest taką szynką.
    Najlepiej gdy nie jesteśmy tłuści i ocieżali w swoim życiu. Wtedy krócej będziemy na ogniu i w dymie.Teologowie nazywają to miejsce „czyściec”.Ja nie wierzę w czyściec.Jezus nigdzie o nim nie wspomina.To poprostu krótszy pobyt w piekle.

    „Bo każdy ogniem będzie posolony.”
    Każdy.Ja,ty,on i oni.
    Chodzi o to,by nie musieć być tym ogniu za długo……

  • Genowefa

    „Z istotą Boga jest jak z tym drinkiem: wstrząśnięty, niezmieszany. Bóg jest niezmieszany, a ja jestem wstrząśnięta.”