Nadzieja – Chrystus obecny wśród wierzących!

Święty Paweł posługując się listami kieruje do wspólnot konkretne nauczanie, aby Ewangelia nie była źle interpretowana. Ewangelia musi zostać bowiem mocą Bożą, bo w niej jest zawarte zbawienia każdego, kto uwierzy. Stąd Paweł jest gotowy głosić Ewangelię o Chrystusie z rodu Dawida, ustanowionym Synem Bożym nawet w Rzymie. Zdaje sobie bowiem sprawę, że jest powołany nie by chrzcić, ale został posłany do głoszenia Ewangelii, aby każdy mógł odkryć, że wiara jest zasadą zbawienia i sprawiedliwości Bożej. Nie zawsze wracał Paweł z wypraw misyjnych w aureoli chwały, ale robił wszystko by występować w dobrych zawodach, aby nie utracić wiary.

Wiara człowieka domaga się jednak nadziei. Człowiek bez wiary nie ma nadziei, albo ta nadzieja przybiera fałszywy obraz, aż staje się pełnym pragnień snem, który każdy chciałby, żeby się urzeczywistniał każdego dnia. Chrystus nie przychodzi zniweczyć nadziei, ale ją oczyścić i sprawić, by nadzieja nigdy nie zawodziła.

Nadzieja staje się dostępem do Boga. Przestaje być Bogiem odległym, ale każdy wierzący ma dostęp do tronu Boga. Nie ludzka pełna zaprzeczeń biografia sprawia, że człowiek potrafi stanąć przed Bogiem, ale łaska samego Boga, która potrafi przenieść człowieka ponad wszelkimi problemami życia (Rz 3,2). Boże zaangażowanie w śmierci Chrystusa jest fundamentem nadziei każdego wierzącego, że Bóg wierzącym w Chrystusa ofiaruje wszystko – życie wieczne (Rz 5, 6-11). Może się to dokonać dzięki rozlanej w serca ochrzczonych miłości Bożej, która umacnia życie duchowe wierzącego uwalniając jednocześnie od zatwardziałości serca i rezygnacji, a pozwalając dojrzewać nadziei (Rz 5, 3-5; por. Jl 13).

Nadzieja życia codziennego potocznym bazuje na nadziei wykraczającej poza codzienną rzeczywistość. Wierzący co dnia pokładający ufność w Chrystusie tworzy nadzieję wykraczającą poza zastaną teraźniejszość a jednocześnie ta nadzieja pozwala teraźniejszości przemieniać codzienność wierzącego. Chrystus napełnił pospolitość wierzącego nadzieją. Nadzieja bowiem nie jest nigdy statyczna, ale dynamiczna. Jest ona procesem, który porusza życiem wierzącego i to życie pozwala wynieść na inny poziom egzystencji. Metafora, która obrazuje rzeczywistość codziennej nadziei wierzącego, która wykracza poza rzeczywistość jest obraz z 1 Kor 9, 10, gdzie orzący czyni to z taką samą nadzieją, jak młócący, że będą z tego coś mieli.

Nadzieja w myśli świętego Pawła jest bardzo mocno związana z wiarą i miłością (1 Kor 13, 13). Miłość, która swoje ucieleśnienie ma w Chrystusie, jest tym co wiara wyznaje i jednocześnie tym w czym wiara pokłada nadzieję. Taka konstelacja trzech cnót pozwala odkryć rzeczywistość ziemską chrześcijan i pozwala jednocześnie zatroszczyć się o właściwe rozumienie nadchodzącej rzeczywistości nowego świata i nowego czasu. Nadzieja staje się konkretną egzystencjalną postawą, stąd miłość jest nazwana największą, gdyż we wszystkim pokłada nadzieję (1 Kor 13, 8-13). Dlatego miłość Boża możemy nazwać zarówno fundamentem jak i celem nadziei. Nadzieja może jedynie poruszać się w przestrzeni miłości, tak samo jak wiara rodzi nadzieję, że będzie można widzieć obietnice Boga (2 Kor 5, 7). Zarówno brak Boga w życiu człowieka, jak i brak nadziei, muszą być ze sobą utożsamione (Ef 2,12).

Wszystkich wierzących w Chrystusa obejmuje nowy porządek, który nie bazuje na prawie grzechu i śmierci, ale prawie Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie (Rz 8,2). Właśnie to prawo wyzwoliło wierzących spod prawa grzechu i śmierci (Rz 8,2). Dzięki Wcieleniu Syna Bożego, Jego śmierci i Zmartwychwstaniu każdy wierzący został przemieniony i stał się dzieckiem Boga. Moc Ducha sprawia, że ochrzczony otrzymuje udział w życiu Chrystusa, w każdym jego aspekcie. W takim rozumieniu musimy dotrzeć do nadziei, która obejmuje całego człowieka i nie można jej człowiekowi odebrać nawet wtedy, gdy grożą mu niebezpieczeństwa – Bóg jest z wierzącymi, gdyż w momencie chrztu przeznaczył ich, aby stali się podobni do swojego Syna (Rz 8). Dlatego Apostoł Paweł może zamknąć cały passus, gdzie uzmysławia ludziom, gdzie mają szukać prawdziwego ratunku (Rz 1, 18 – 8, 39), wyznaniem swojej nadziei: I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Podobne wpisy: