Najgłupsze (?) pytanie świata

Można mieć wokół siebie wielu ludzi i być samotnym…

Dzisiaj Jezus jest w Jerozolimie, a konkretnie przy Sadzawce Owczej, która po hebrajsku nazywa się Betesda. To ciekawe, ale to słowo Betesda, można przetłumaczyć na język polski jako Dom Miłosierdzia (hebr. bet hesed) #‎wow‬ 😉 W tym miejscu Jezus spotyka mnóstwo chorych ludzi, których jedynym marzeniem jest powrót do zdrowia… a może nie tylko to…

Nie wiem dlaczego spośród tak wielkiej rzeszy cierpiących ludzi wzrok Jezusa spoczął akurat na mężczyźnie, który chorował od 38 lat? Co w nim było tak szczególnego?

Gdy Jezus zbliżył się do niego zadał mu… najgłupsze pytanie świata (wybacz Jezu, że tak piszę, ale wiem, że się nie obrazisz 🙂 ): „Czy chcesz stać się zdrowym?” Jakby nie chciał, to by nie leżał przy sadzawce, przy której wielu chorych otrzymało zdrowie, prawda?!

Zaskakuje mnie odpowiedź tego człowieka, bo on nie odpowiada wprost, że chce być zdrowym, ale zaczyna mówić, że nie ma kogoś kto byłby w stanie mu pomóc i dlatego jest ciągle chory.

Na pewno jego marzeniem było odzyskanie zdrowia, ale tak mi się wydaje, że równie bardzo pragnął „mieć człowieka”, który byłby obok niego.

W Izraelu chorzy uważani byli za gorszych. Według starożytnych, ale też i wielu współczesnych wyznacznikiem Bożego błogosławieństwa było m.in. zdrowie. Chorych niejednokrotnie uważano za wielkich grzeszników, których Bóg pokarał i unikano ich, więc być może ten człowiek od 38 lat nie ma kogoś z kim mógłby porozmawiać, kto się nim zainteresuje, wysłucha jego żali, pocieszy, uśmiechnie się, przytuli.

Każdy z nas chce mieć obok siebie kogoś bliskiego, ale nie chodzi mi tylko o fizyczną bliskość, choć i ona jest ważna. Nie chodzi mi też o to, że ktoś raz na jakiś czas sobie o nas przypomni i będzie nam pomagał, ale chodzi mi o to, że będzie zawsze.

Można mieć wokół siebie wielu ludzi, a tak naprawdę być bardzo samotnym. Pragniemy tego, żebyśmy budząc się rano wiedzieli, że mamy taką osobę, do której zawsze możemy się odezwać, zadzwonić, bo ona rozumie i też czeka na to, że się odezwiemy. Chcemy mieć taką bratnią duszę. Już sama świadomość, że ktoś taki jest (niekoniecznie blisko fizycznie) daje dużo sił do życia.

Jeśli masz kogoś takiego to podziękuj dzisiaj Bogu za tę osobę. Jeśli nie, to powiedz o tym Jezusowi jak ten chory.
Jeśli straciłeś/aś a chcesz go/ją odzyskać, to módl się dużo. Jeśli Bóg chce żeby ta osoba wróciła, to tak będzie. Jeśli nie, to znaczy, że tak będzie dla Was lepiej. Po prostu zaufaj.

Niech Bóg ma Cię dzisiaj w swojej opiece + 🙂

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Choremu zabrakło przyjaciela, który podprowadziłby go do wody. Warto cierpliwie czekać, przyszedł sam Uzdrowiciel!