Naprawdę „milczenie jest złotem” (J 16,20-23a)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość.

Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu – z powodu radości, że się człowiek na świat narodził.

Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic nie będziecie Mnie pytać». (J 16,20-23a)

Pamiętam dzień, w którym urodziła się moja córka, Oliwia. Pamiętam, gdy po kilku godzinach czekania, niepewności, pielęgniarka przywiozła małą kruszynkę i powiedziała, że na świat przyszła zdrowa i piękna dziewczynka. To była przeogromna radość! Choć Oliwka ma już 4,5 roku, te chwilę na zawsze będą wyryte w mojej pamięci. Radości nie zapomina się tak łatwo.

W dzisiejszej Ewangelii Chrystus zapowiada, że uczniowie będą doznawać smutku, cierpienia, lamentu i bólu. Jednak ta zapowiedź nie skazuje apostołów na ostateczne i całkowite pogrążenie, od razu towarzyszy jej zapowiedź, że smutek zamieni się w radość.

Co ciekawe, kilka rozdziałów dalej Jan opisuje realizację tej zapowiedzi. Ma ona miejsce w dniu Zmartwychwstania Chrystusa. Czytaliśmy ten fragment już kilkukrotnie w okresie Paschalnym:

Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (J 20,19-23)

Jest to uderzające, że wszystko odbywa się tam dokładnie tak, jak zapowiedział Chrystus: „znowu was zobaczę”, „rozraduje się serce wasze”, „nie będziecie mnie o nic pytać”.

Zdaję sobie sprawę, że w swoich komentarzach pisałem o tym wielokrotnie, ale czuję ciągle wewnętrzną potrzebę – wręcz przymus – by o tym przypominać wszystkim odbiorcom moich medytacji: choć życie chrześcijanina nie będzie usłane różami, to relacja z Bogiem powinna być radością. To musi być coś, czego chcemy, o czym ciągle myślimy, za czym nieustannie tęsknimy. To jest też uwaga dla mnie: powinienem tak cieszyć się Chrystusem, jak kilka lat temu byłem szczęśliwy, gdy urodziła się Oliwka.

Tylko jest jeszcze jedna sprawa, którą powinniśmy zapamiętać.

Chrystus zapowiada, że gdy Go spotkamy, nie będziemy Go o nic „pytać”. W tekście greckim znajduje się dwuznaczność użytego czasownika. Oddaje ją idealnie angielski czasownik „ask”, który oznacza zarówno „pytać” jak i „prosić”. Choć tłumacz wybrał pierwsze znaczenie, sądzę, że to drugie bliższe jest zamierzeniu autora natchnionego. Gdy jest nam ciężko potrafimy długo i wytrwale prosić Boga o zmianę losu, ale gdy zostaniemy przepełnieni radością i spotkamy Chrystusa, nie będzie potrzeba nam już nic więcej.

Więc może powinienem zacząć żyć tym życiem pełnym łaski i radości Chrystusa już dzisiaj? Może już dziś powinienem przestać Go tylko prosić, a zacząć się Nim cieszyć? Może oprócz modlitwy dziękczynienia, błagania i uwielbienia, dzisiaj będę po prostu trwał przy Bogu?

Konkret na dziś: przeznacz część modlitwy na trwanie przy Bogu, bez słów.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn Duch Święty +

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    Wczoraj w kościele nieznajoma Pani uśmiechnęła się do mnie kiedy się przysiadłam w ławce.
    Po nabożeństwie majowym co jakiś czas spoglądałyśmy na siebie uśmiechając się.
    Cisza, spokój, trwanie, świętowanie.
    Był z nami Jezus i czekałyśmy na Jego przyjście w czasie Mszy Św.
    Ona promieniowała radością, pomimo trudności z wstawaniem i klękaniem.