„Nasze czyny za życia, brzmią echem w wieczności” (J 13, 1-15)

Było to przed Świętem Paschy. Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. 
W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydać, widząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. 
Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” Jezus mu odpowiedział: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później to będziesz wiedział”. Rzekł do Niego Piotr: „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał”. 
Odpowiedział mu Jezus: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę”. 
Powiedział do niego Jezus: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy”. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: „Nie wszyscy jesteście czyści”. 
A kiedy im umył nogi, przywdział szaty, i gdy znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie «Nauczycielem» i «Panem» i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”.

Było to w Wielki Czwartek 2005 roku. Miejscowy wikariusz zabrał mnie i dwóch innych moich kolegów lektorów na Mszę Krzyżma do Katedry Zamojskiej. Nigdy wcześniej nie byłem na takiej uroczystości. Msza Święta celebrowana przez księdza biskupa, a na kościele prawie sami księża, którzy koncelebrowali razem z nim Mszę Świętą i odnawiali przyrzeczenia kapłańskie. Nikogo tam nie znałem oprócz mojego wikarego i proboszcza, ale kiedy rozpoczęła się liturgia zaczęło mi towarzyszyć dziwne uczucie. Miałem wrażenie jakbym znalazł się wśród swoich ludzi, jakbym był w rodzinie. Większość z tych kapłanów widziałem pierwszy raz w życiu, ale poczułem, że wśród nich jest moje miejsce. Tamtego dnia Jezus pokazał mi, że „do końca mnie umiłował”, a ja podjąłem decyzję, że wstąpię do seminarium. Tak rozpoczęła się najwspanialsza przygoda mojego życia, która trwa po dziś dzień.

Dzisiaj również mamy Wielki Czwartek, więc będzie o kapłaństwie oczami kapłana. Będę chwalił kapłanów, bo jak mawiał nam w seminarium klasyk gatunku, ks. prof. Dariusz Dziadosz: „Jak my się nie poszanujemy, to nikt nas nie poszanuje”. W dzisiejszej ewangelii czytamy, że Jezus po wieczerzy przepasał się prześcieradłem i zaczął umywać uczniom nogi, potem je wycierać. Pokora jest jedną z najtrudniejszych rzeczy w życiu kapłana. Ciągle musimy się o nią starać. Miłe są momenty kiedy przychodzi nam przyjmować gratulacje i patrzeć jak nieco skrępowani przedstawiciele parafii próbują nam składać życzenia z okazji imienin, ale Jezus ciągle przypomina: to ty masz służyć, to ty masz się nad nimi pochylać. Tylko to będzie przynosiło dobry owoc. I muszę przyznać, że owo pochylanie się nad ludzi przynosi niesamowitą satysfakcje. Nie zawsze się chce, często trzeba zrezygnować z własnych planów, ale poświęcony czas dla duszy ludzkiej, dobra spowiedź i widok promiennego oblicza są bezcenne. Wielokrotnie miałem okazję obserwować namacalną wręcz przemianę człowieka po dobrze przeżytej spowiedzi.

Czy rozumiecie co wam uczyniłem? – pyta Jezus. Tak naprawdę trudno jest zrozumieć, dar którym nas Chrystus obdarzył. Codziennie na tysiącach ołtarzy sprawowana jest Eucharystia. Tysiące kapłanów trzyma w dłoniach Wszechpotężnego Boga. Wielkie zaufanie i wielkie wyróżnienie, przecież jesteśmy tylko ludźmi. Słabymi, nieraz umęczonymi, czasami męczącymi, często grzesznymi, z wieloma wadami i zaletami, ale tylko ludźmi, a Jezus na nasze słowa wypowiadane w momencie konsekracji zstępuje zawsze. Nawet jeśli kapłan pogrążony byłby w grzechach ciężkich, „Nie wszyscy jesteście czyści”,  Chrystus i tak na jego słowa przyjdzie.

Kapłaństwo jest piękne i trudne. Piękne dlatego, że potrafi dawać wiele satysfakcji. „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. Są momenty kiedy serce wręcz wydziera się z radości kiedy widzimy pełny kościół ludzi na nabożeństwie, kiedy ludzie dziękują za słowa które padły na kazaniu. Kiedy wchodzimy  do szkoły, a dzieci i młodzież oblegają i trudno nadążyć z odpowiedziami „Szczęść Boże”. Trudne, bo nawet po najpiękniejszych modlitwach wracamy do pustego domu i widzimy tylko szklankę po kawie, którą rano zostawiliśmy w pośpiechu i nikt jej nie sprzątnął. Trudne, ponieważ ludzie w większości przychodzą załatwiać z nami  swoje sprawy i nic więcej. I trudne, bo w wielu przypadkach musimy zachować tylko i wyłącznie w sercu, a na modlitwie przedstawić Jemu, to co się nagle zrodziło w sercu do tej, która wyszła z żebra Adama.

Kapłani to Boży wojownicy, którzy walczą w słusznej sprawie. Walka toczy się o dusze ludzkie, dlatego często jesteśmy poturbowani i ranni. Szatan nienawidzi nas i wysyła największe siły do walki z nami. Spoczywa na nas wielka odpowiedzialność, bo jako ludzie namaszczeni przez Boga mamy pełnię darów i charyzmatów potrzebnych do uświęcania ludzkości. Ujawniają się one w momencie kiedy tylko zachodzi taka potrzeba. A skoro tak, to kiedy staniemy przed Bogiem będziemy musieli zdać bardzo dokładnie sprawę z tego, co zrobiliśmy, aby pomóc dostać się do Nieba ludziom postawionym na naszej drodze życia. W filmie „Gladiator” jest scena początkowa, w której to dzielny generał rzymski Maximus przed bitwą z plemionami germańskimi przemawia do swoich chorążych. Wie że wielu z nich zginie i nie wróci do swoich rodzin, dlatego kieruje słowa do ich serca, aby pobudzić ich do zaciętej walki: „Nasze czyny za życia, brzmią echem w wieczności”  Kapłan zda sprawę ze swego życia i z walki o każdą duszę  w wieczności. Możesz być tego pewien.

Konkret na dziś: My kapłani potrzebujemy Twojego wsparcia. Kiedy będziesz dzisiaj na adoracji w ciemnicy. Podziękuj Bogu za wszystkich kapłanów których postawił na Twojej drodze i proś o siły dla nich. Potrzebujemy twojego wsparcia w walce.

 

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

 

Ks. Andrzej Wąsek

Podobne wpisy: