Nie ma jak w rodzinie… (Mk 3,20-21)

Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». (Mk 3,20-21)

Niektórzy mawiają: „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”. Może się zdawać, że dzisiejsza Ewangelia jest wyrazem podobnego przekonania. Bo już kto jak kto, ale jego rodzina powinna w najpełniejszym stopniu zrozumieć jego misję i starania. A tymczasem…

Dlaczego w ogóle rodzina Jezusa podjęła zamiar powstrzymania Go? Oczywiście, plotki plotkami, każdemu człowiekowi czyniącemu dobro będą towarzyszyć mniej lub bardziej dotkliwe obmowy i pomówienia, ale to chyba było zbyt mało, żeby próbować zatrzymać kuzyna?

W mojej opinii, tym, co mogło szokować rodzinę Chrystusa było kilka faktów: po pierwsze porzucił on dość lukratywny zawód cieśli, by zostać wędrownym nauczycielem. Może nam się zdawać, że cieśle w tamtym czasie wykonywali meble i sprzęty rolnicze, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Wyposażenie domu ograniczone było do minimum, wewnątrz palestyńskiego domu należącego do rodziny ze średnich i niższych warstw stosowano niewiele drewnianych mebli, właściwie nie było ich w ogóle, a sprzęty rolnicze były robione przez samych uprawiających ziemię. Cieśla to był zawód rzadki, ale jednocześnie bardzo dochodowy, wiązał się albo z budową wielkich budowli, wykańczaniem wnętrz pomieszczeń dla wyższych warstw lub miejsc przeznaczenia kultycznego albo wykonywaniem narzędzi użytku militarnego. Z tego powodu cieśle często podróżowali, co widoczne jest na przykładzie Józefa, który w celu zapisania się podróżuje z brzemienną Maryją do swego rodzinnego miasta.

Po drugie, gdy religijni i polityczni przywódcy chcieli zamordować Jezusa, Ten nie usuwał się, wręcz przeciwnie w dalszym ciągu nauczał publicznie. Instynkt samozachowawczy zdrowego człowieka nakazywałby całkowicie odmienne zachowanie!

Po trzecie, za Chrystusem podążały coraz większe tłumy ludzi, a wiadomo, że sława często zmienia ludzi. Kuzynostwo bało się zatem, że Jezusowi może „uderzyć do głowy woda sodowa”.

Po czwarte, wiemy, że wraz z rozpoczęciem publicznej działalności, Chrystus zaczął wykazywać moc duchową i zachowanie, które prawdopodobnie nie było widziane u Niego wcześniej. Widać to wyraźnie w scenie odbywającej się w szabat w synagodze w Nazarecie, gdy Jego pobratymcy dziwią się temu, co widzą i słyszą. Ponadto, wielu spośród znających Chrystusa zastanawia się, skąd u Chrystusa ta wiedza.

I wreszcie, po piąte, choć może ten argument powinien znaleźć się na pierwszym miejscu. Jezus tak bardzo poświęcił się swoim zadaniom, że nie miał nawet czasu na posiłek. Dodatkowo, w Ewangeliach znajdujemy scenę, gdy uczniowie przymuszają Jezusa, żeby zjadł chleb, a On mówi, że Jego jedzeniem jest pełnienie woli Ojca. Gdy to czytamy jako chrześcijanie dwudziestego pierwszego wieku, możemy być zbudowani głęboką treścią teologiczną słów, które wypowiada Jezus, ale wyobraź sobie, że tak odpowiada ci twoje dziecko, twój małżonek, twój przyjaciel. Czy na pewno zachwycisz się tym, że Bóg działa w tym człowieku, czy raczej zaczniesz się martwić o jego zdrowie? Jednym z pierwszych pytań, jakie psychologowie i psychiatrzy zadają w czasie rozpoznania problemów człowieka, jest pytanie o apetyt, czy nie zanika albo nie powiększa się na przestrzeni czasu.

Rodzina Jezus borykała się dość długo z tym, by uwierzyć w Jego Bóstwo i mesjańską misję. Ale czy powinniśmy się dziwić? Chyba każdy doświadczył oburzenia Bożym miłosierdziem: bo jak to jest możliwe, że Chrystus każdemu może odpuścić każdy grzech? Dlaczego można grzeszyć całe życie, by otrzymać rozgrzeszenie u jego schyłku i być zaliczonym do grona zbawionych? Czy to nie zbyt proste?

Czy Chrystus nie powinien działać trochę inaczej? Gdyby na przykład zrobić tak…

I czy taka myśl nie jest myśleniem podobnym do tego, które towarzyszyło rodzinie Jezusa? Bóg jest miłością i to ona kształtuje Jego działanie wobec nas. Uwierz w Chrystusa takiego, jakim On jest. A jest wspaniały i kochający!

Konkret na dziś: Przyjmę Chrystusa z wszystkimi Jego „nielogicznościami”.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: