Nie ma żartów! (Łk 21,12-19)

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić.

A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie». (Łk 21,12-19)

Wczoraj słyszeliśmy o okropnych rzeczach, które będą miały miejsce na świecie przed zniszczeniem świątyni. Ale początek ogólnoświatowych turbulencji zaczyna się nie za siedmioma górami i siedmioma rzekami, ale na wyciągnięcie ręki, we własnym domu. To tu zaczyna się dzień ostateczny!

Chrystus przedstawia wierzącym wszystkie trudności, jakie mogą nas spotkać mówiąc o dwu wymiarach władzy: religijnej oraz świeckiej. Z tego powodu mówi o wyłączeniu z synagog oraz wtrącaniu do więzienia. Obydwa prześladowania przyszły szybko na uczniów Chrystusa.

Chrześcijaństwo jeszcze przez kilka dziesięcioleci cieszyło się względną swobodą zapewnioną w cesarstwie rzymskim judaizmowi. Początkowo sami chrześcijanie pozostawali w łonie judaizmu, bo nawet Apostołowie po Zesłaniu Ducha Świętego przychodzili na modlitwy do świątyni i tam uczyli. Nawet św. Paweł w czasie swoich wędrówek ewangelizacyjnych rozpoczynał głoszenie Ewangelii – tam gdzie to było możliwe – od spotkania z miejscową wspólnotą żydowską. Jednak zatargi o rozumienie znaczenia Chrystusa wobec tradycji starszych doprowadziły do tego, że Żydzi coraz chętniej zwracali się do władz rzymskich o zaprowadzenie porządku. Z czasem coraz szersze kręgi elit żydowskich zwracały się do administracji rzymskiej z wyjaśnieniami, że chrześcijanie już mają niewiele wspólnego z ich religią. Wtedy rozpoczęły się systematyczne i coraz bardziej krwawe prześladowania.

Po co Chrystus zapowiada takie straszne prześladowania? Czy takimi słowami pozyskiwał wierzących? Nie, ale to pouczenie jest przede wszystkim przygotowaniem wyznawców i zachętą do pogłębiania relacji z Bogiem. W języku greckim na opisanie daru wymowy, który udzielony zostanie wierzącym, mamy użyte greckie słowo stoma, którego podstawowe znaczenie to „usta”. Duch Boży udziela tych nowych ust, którym nie sprosta nikt z prześladowców. Będą to usta przemawiające mądrością Ewangelii oraz doświadczeniem Boga.

A tego nie da się przećwiczyć, trzeba po prostu przeżyć. Kiedy Chrystus mówi, aby nie obmyślać naprzód obrony w języku greckim użyty zostaje czasownik promeletao, który w klasycznej grece był używany na opisanie jednego z najważniejszych zadań każdego dobrego mówcy: ćwiczenia swoich przemów w celu osiągnięcia jak najlepszego efektu, czy to wzbudzenia emocji, czy przekonania do swojej tezy.

Chrystus jednak przestrzega przed tym. Chrześcijańskie świadectwo ma niewiele wspólnego z rozumowym przekonywaniem, nie ma nawet nic wspólnego z sądowym udowadnianiem, ani tym bardziej udowadnianiem komuś jego błędów. Sam Jezus wzywał ludzi do pójścia za Nim, głosił Ewangelię, ale bardzo rzadko wdawał się w dyskusje. Także naszym zadaniem ma być przede wszystkim dawanie miejsca Duchowi Świętemu, by oddziaływał na serce człowieka.

Czytając dzisiejszą Ewangelię na pewno pamiętasz wiele momentów swojego życia, kiedy spotkały cię nieprzyjemności lub trudności z powodu przynależności do Chrystusa. Możliwe nawet, że źródłem tych przeszkód byli twoi bliscy.

Pierwszy konkret na dziś: Pomódl się dzisiaj słowami Szczepana za tych ludzi „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!”.

Odwołam się do obrazka, który wybrałem jako ilustrację mojego dzisiejszego komentarza. Zwróciłeś/zwróciłaś na niego uwagę? Łatwo pomyśleć, że ten mały rycerzyk to ty: zagrożony ciągle wieloma siłami złego ducha lub świata. Ale czy nie jest też tak, że czasami dołączamy do wielkiej stopy mającej zmiażdżyć ludzika? Czy ty ani ja nie jesteśmy źródłem nawet części z tych rzeczy, o których mówi Chrystus? Czy nie staję się obojętny religijnie, gdy jestem w takim czy innym towarzystwie? Czy przyzwalam na poniewieranie wartości, które głosi Chrystus?

Drugi konkret na dziś: Pomódl się o siłę, by przeciwstawiać się złu oraz obojętności w swoim sercu.

Jeszcze jest czas na przemianę. Możesz jeszcze ocalić swoje oraz czyjeś życie!

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: