Nie żyję tym, co mówię (Dz 20,17-18a.28-32.36)

Paweł, posławszy z Miletu do Efezu, wezwał starszych Kościoła. 
A gdy do niego przybyli, przemówił do nich: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, nabytym własną Jego krwią. Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów.
Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was. A teraz polecam was Bogu i słowu Jego łaski, władnemu zbudować i dać dziedzictwo ze wszystkimi świętymi”.
Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi. 
(Dz 20,17-18a.28-32.36)

Dzisiejsze pierwsze czytanie jest fragmentem mowy pożegnalnej, którą wygłosił św. Paweł w Milecie do przełożonych efeskiego Kościoła. Takie mowy były dobrze znane w starożytności i przypominały gatunek literacki zwany testamentem, w którym umierająca bądź odchodząca osoba zostawiała wskazówki dla swoich dzieci albo uczniów. Zatem widzimy wielką wagę słów, które kieruje Apostoł Narodów do starszych wspólnoty z Efezu.

„Starszy” po grecku nazywa się πρεσβύτερος (presbyteros). Ten rzeczownik tłumaczymy dosłownie jako „starszy”, ale dzisiaj, gdy mówi się o prezbiterze, to mamy na myśli księdza. Zatem to, co czytam dzisiaj w Słowie Bożym, odnoszę bardzo mocno do siebie, bo jestem prezbiterem.

Pierwszą rzeczą, która od razu przykuła moją uwagę są te słowa:

Uważajcie na samych siebie i na całe stado (…).

Paweł będąc założycielem wielu wspólnot wiedział, że tylko ten, kto sam jest blisko Boga, będzie mógł we właściwy sposób prowadzić innych. Gdy ksiądz przestaje modlić się, rozważać Słowo Boże, spowiadać się regularnie, czytać lektury duchowe, gdy nie ma w jego życiu miejsca na ciszę, adorację i kontemplację, staje się „funkcjonariuszem kultu”. Owszem, na zewnątrz odprawia jakże pobożne praktyki, ale wewnątrz daleko jest od źródła życia. Św. Paweł doskonale zdawał sobie z tego sprawę i dlatego,  przed przekazaniem konkretnych wskazówek  starszym efeskiego Kościoła, przypomniał im, że zanim zabiorą się do kierowania innymi, to najpierw sami muszą dać się prowadzić Bogu.

I to jest rada dla każdego z nas. Jeśli chcę komukolwiek przybliżyć Boga, to najpierw muszę -jak to mówi Paweł – uważać na siebie. Bez mojej osobistej relacji z Nim, nie będę wiedział jak prowadzić innych. I to, co piszę, nie odnosi się tylko do księży. Przecież rodzice, szefowie, przełożeni, nauczyciele, wychowawcy też prowadzą innych i mają wpływ na ich życie. Dzieci, pracownicy, podwładni patrzą na tych, którzy czegoś od nich wymagają i chcą tylko jednego. Czego takiego? Zobaczyć, że żyją tym, co mówią. Chcą widzieć ludzi, którzy wymagając od innych najpierw sobie samym stawiają wysokie wymagania i dążą do zrealizowania ich.

I teraz odrobina prywaty. Niedawno usłyszałem o sobie bardzo nieprzychylną opinię, że nie żyję tym, co głoszę i że na blogu czy vlogu jestem inny niż naprawdę, że gram i świetnie udaję. Być może Ty też tak uważasz. Masz do tego prawo. I wiesz co? Mam świadomość tego, że to prawda. Tak, dobrze przeczytałeś. Przyznaję się, że nie ZAWSZE żyję tym, co piszę na blogu czy mówię w filmikach. ALE robię wszystko, co w mojej mocy, aby to zmieniać. Nie pamiętam, czy kiedyś już o tym pisałem albo mówiłem, ale wydaje mi się, że tak było, że Bóg ZAWSZE weryfikuje czy żyję tym, co mówię. I wierz mi bardzo często widzę, że tak nie jest. Ale staram się nie rozpaczać, tylko pójść na modlitwę i błagać Go, żeby wykorzystał moją słabość i całą moją nędzę, bo wiem, że On umie to zrobić. Nigdy nie twierdziłem, że jestem nieomylny, bo nie jestem. Jednak chcę być jak najbliżej Tego, który nigdy się nie myli, czyli Boga. Musiałbym być naprawdę głupi wiedząc, że Bóg rozlicza mnie z każdego słowa i pisać tu dzień w dzień coś, co kompletnie nie współgra z moim życiem.

Ja umiałem przyznać się do tego, że nie zawsze umiem połączyć czyny ze słowami. A jak jest u Ciebie? Jeśli Tobie się udaje, to zazdroszczę Ci. Jeśli jednak widzisz, że nie za każdym razem to, co wychodzi z Twoich ust jest kompatybilne z codziennością, to módl się. Po prostu módl się. Przyglądaj się Apostołom. Ich życie też wielokrotnie weryfikowało ich deklaracje na ich niekorzyść, a mimo to wczoraj słyszeliśmy, że właśnie ich Jezus namaszcza, żeby kontynuowali Jego misję.

Skoro teraz czytasz to, co piszę to w jakiś sposób jesteśmy ze sobą związani. Być może nigdy nie spotkaliśmy się, ale przez Internet nawiązaliśmy relację. Proszę Cię, NIGDY nie patrz na mnie jak na „lepszego” księdza od innych, bo Twój proboszcz zrobił to, a wikary tamto i oni nie są tacy jak ja. Bogu dzięki, że nie są. Jestem świadomy swoich grzechów i Ci, którzy znają mnie bliżej wiedzą, że jeśli mam się z kimś porównywać, to niemal zawsze stawiam się w pozycji tego „gorszego”.

Ten blog jest pisany przez grzesznika, który został kiedyś porwany przez kochającego Boga. Ale ten sam Bóg nie zabrał mi w magiczny sposób moich wad. W czasie święceń kapłańskich nie spoczęło na mnie jakieś niewidzialne pole siłowe, które sprawia, że nie popełniam błędów. Popełniam je i to całą masę.

Paweł mówiąc do starszych Kościoła z Efezu był z nimi szczery. Zostawił im testament. Ja też jestem szczery i ten dzisiejszy wpis nie jest testamentem, bo nigdzie się nie wybieram, ale jest formą poznania mnie. Otwieram się przed Tobą pisząc te słowa i zapraszam Cię do siebie, mając świadomość, że ktoś może tę wiedzę o mnie wykorzystać przeciwko mnie.

Po tych słowach upadł na kolana i modlił się razem ze wszystkimi. 

Padnijmy dzisiaj razem na kolana. Ja pomodlę się za Ciebie a Ty pomódl się za mnie. Co Ty na to?

Błogosławię Cię +

Foto, Flickr, Common Creative, https://www.flickr.com/photos/calliope/

Podobne wpisy:

  • Elżbieta

    Ja też jestem grzesznikiem,my wszyscy ludzie, zostaliśmy skażeni poprzez grzech pierworodny.Dlatego teraz nasza ludzka natura jest taka skłonna do grzechu,gdyż została osłabiona w nas Boża łaska uświęcająca.Wskutek grzechu pierworodnego rozum ludzki uległ zaciemnieniu, a wola osłabła w dążeniu do dobra i stała się skłonna do złego.Módlmy się sercem,wołajmy z głębi naszego serca do Boga i prośmy Go o opiekę i Miłosierdzie Boże.Modlę się za Ciebie ks.Krystianie i też proszę o westchnienie w mojej intencji do naszego Pana.

  • disqus_ZCeUyoyW1U

    Nie martw się, proszę Księdza. Ja Cię akceptuję, bo Ty jesteś podobny do mnie. Luzik.

  • Marcin

    Księże Krystianie, wydaje mi się, że takie tłumaczenie się, przed zarzutem że Ks. nie żyje tym co głosi jest niekonieczne. Pięknie, że potrafisz się przyznać że popełniasz błędy, ale po co, przed kim…? wróg tego nie przyjmie i nie będzie chciał zrozumieć, a przyjaciel tego nie potrzebuje. Modlitwę obiecuję.

    • Krystian Malec

      Nie traktuję nikogo jak wroga 🙂
      A to, że się odkrywam, to mój wybór. Może komuś to pomoże, a nawet na pewno pomogło, bo mam sporo prywatnych wiadomości. Poza tym nie robię tego codziennie. Nie jestem duchowym ekshibicjonistą 🙂 Pozdrawiam

      • Marcin

        Rozumiem i szanuję Księdza stanowisko. Wydaje mi się że niepotrzebnie naraża się Ksiądz na ewentualną krytykę. Dziękuję za wszystkie wpisy. Vlog też jest ujmujący:)

  • Genowefa

    Życie jest połączeniem radości i trudów, które uczą jak je przeżywać: jeżeli słuchamy siebie, rozumiemy i dzielimy się a nie oceniamy i dyskutujemy to wtedy łatwo jest też przebaczyć. Cieszmy się z wzajemnego wsparcia we wspólnocie Kościoła, ze spotkania z Jezusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym i patrzmy w Niebo bo jesteśmy jedynym Stworzeniem, które może to osiągnąć. Dzięki szczerości i prawdzie Ksiądz naprowadził mnie na wiele rzeczy, których nie zauważałam w swoim życiu, za co jestem Ci bardzo wdzięczna Księże Krystianie! A przecież też kiedyś wtrąciłam swoje „trzy grosze” nie jako uwagę czy pouczenie tylko z potrzeby serca. Życzę Bożego Pokoju na przetrwanie niepokojów.