Nieznany ogród? (Łk 13,18-21)

 

„Jezus mówił: «Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki podniebne zagnieździły się na jego gałęziach». 

I mówił dalej: «Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło».” (Łk 13,18-21)

Pamiętam że we wczesnym dzieciństwie lubiłem biegać do ogrodu który znajduje się za moim rodzinnym domem i patrzeć jak rosną tam warzywa. Z czasem gdy podrosłem, miewałem też okazję żeby w nim popracować – wziąć ręczny pług do ręki i doświadczyć, jak czasem wiele trudu potrzeba, by z ziemi wyrosło cokolwiek. Gdy myślę o tych chwilach, to przypominają mi się słowa mojego taty: „Nie przydeptuj, bo nic z tego nie wyrośnie”.

Czytając słowa dzisiejszej Ewangelii mam wrażenie że bardzo podobnie odnoszą się one do mojego życia. Że bardzo często Jezus mówi mi: „Paweł, nie przydeptuj łaski, doceń to co masz.” Bo zdarza mi się to z całkiem dużą regularnością, że gdy wyrośnie jakiś „duchowy kiełek”, to ja na tym miejscu chciałbym mieć już dębowy las i kilka „pomników moich duchowych zmagań”, które będą pod ścisłą Bożą ochroną z napisem: „Nie dotykać”. Że często gapie się i gapię w tą ziemię mojego serca i sam nie wiem czego tam szukam.  A Chrystus mówi: „Zobacz, zasadziłem Cię w moim ogrodzie. Podnieś w końcu głowę i zobacz jak wiele już drzew mojej łaski dla Ciebie, rośnie dokoła.”

Jesteśmy powołani do świętości, do wielkości, która często przekracza nasze nawet najskrytsze marzenia. Problem leży w tym, że często skupiamy się na brakach, na pustych przestrzeniach, nie zauważamy całego ogromu błogosławieństwa, jaki w każdej chwili Bóg wylewa na nas. Czasem wystarczy podnieść głowę, odwrócić się i zobaczyć cały ogród, jaki On zasadził w naszym życiu tylko dla nas, nasz własny Eden.

Każde z tych drzew,  to konkretny moment wkroczenia Bożej łaski w nasze życie, nasz „kairos”. Naszym zadaniem jest tą chwilę dostrzec, wykorzystać i sprawić, by miała wpływ na naszą codzienność. Jednak każde drzewo, jak większość roślin w przyrodzie, ma swoje „prawa wzrostu”.  I myślę, że można je podzielić w ten sposób: zasianie- obumieranie-wzrost-dojrzałość. Tak samo jest z naszym duchem. Żeby w ogóle rozpocząć jakąkolwiek drogę z Chrystusem, trzeba się odważyć i zrobić pierwszy krok wiary, potem nadchodzi okres obumierania dla siebie, dla rzeczy które są zbędne dla mojego zbawienia, dla mojej relacji z Bogiem i z  drugim człowiekiem. W tym wszystkim nieustanie w naszym sercu dokonuje się wzrost, bo „czy śpimy czy czuwamy, nasienie kiełkuje i rośnie”. A następnie, gdy przychodzi dojrzałość, wówczas to my możemy stać się pomocą dla innych na tej drodze.

Ogród w naszym sercu należy do Boga, to On panuje nad nim i nad jego wzrostem, więc nie skupiajmy się tak kurczowo na sobie, pozwólmy Mu by nas posiał tam, gdzie On tego chce. Bóg zawsze sieje hojnie, więc jeśli Mu na to pozwolimy, to nasza droga będzie z każdym dniem upodabniać się do jedynego drzewa, które prowadzi do Życia – do drzewa Krzyża. A tam czeka na nas Miłość.

Konkret na dziś: Podnieś głowę i zobacz jak wiele łaski daje Ci Bóg każdego dnia.

 

Paweł Skubis OP

Podobne wpisy: