O Bogu, który nigdy nie skreśla… człowieka (J 3, 13-17)

Jezus powiedział do Nikodema: „Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił, Syna Człowieczego.

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.

Pewien ksiądz opowiadał, jak czekając na dworcu na pociąg zobaczył w kiosku książkę pt. „Ewangelia w 1000 językach”. Zaintrygował go tytuł, więc zapłacił kilka dolarów i nabył książkę. Gdy ją otworzył okazało się, że nie ma tam całej Ewangelii, ale jedynie jedno zdanie przetłumaczono na 1000 języków. Tym zdaniem były słowa z dzisiejszej Ewangelii, a konkretnie werset 16: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Nas dzisiaj nie dziwią te słowa, przecież wiemy, że Bóg jako dobry Ojciec kocha wszystkie swoje dzieci. Ale dla autora czwartej Ewangelii słowa, które zapisał kryły w sobie ogromny paradoks. „Świat” dla Jana nie oznacza wyłącznie kuli ziemskiej, zresztą w jego czasach nie wyobrażano sobie Ziemi jako kuli. „Świat” dla Jana nie oznacza wyłącznie przestrzeni, w której żyją ludzie, ale jest synonimem wszystkiego co jest wrogie Bogu. Np. „Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi” (J 15, 19) czy też „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16, 33b). Podobnie pisze św. Paweł: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” (Rz 12, 2b).

Wszystko co jest wrogie Bogu, pochodzi od stworzeń, które są dziećmi Boga, ale źle wykorzystały wolność jaką dał im Ojciec. Czy to przez ludzi, którzy grzeszą, czy to przez złego ducha, przez którego powstało piekło. Bóg jednak nigdy nie skreśla człowieka, nawet jak ten powie, że Boga nie ma, czy złamie Jego prawo. Do każdego człowieka przyszedł Jezus, aby pokazać miłość Ojca. Zrobił to na krzyżu, gdzie oddał siebie samego w ręce ludzi. Czy Bóg mógłby zrobić coś bardziej wyrazistego, abyśmy zrozumieli jak bardzo Bogu na nas zależy? Przecież „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13).

Jezus przyszedł nie po to, aby nam powiedzieć, że jesteśmy do niczego, nie po to by nas skreślić, ale po to, by skreślić nasze grzechy i ich konsekwencje. Przyszedł nas uwolnić. O tym mówi nam dzisiejsze święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

Jezus z krzyża mówi do Ciebie: „Wiem, że jesteś słaby. Czy pozwolisz abym skreślił… Twój grzech?”.

Konkret na dziś: Pocałuj krzyż, który wisi u Ciebie w pokoju i pomódl się, np. „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami”. Możesz też przytulić krzyż, jak robił to św. Jan Paweł II.

Niech Cię błogosławi Bóg Wszechmogący Ojciec i Syn, i Duch Święty.

 

Ks. Sebastian Koper

 

Podobne wpisy:

  • Genowefa

    …aby każdy, kto w niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
    Uczestniczyłam w pogrzebie znajomego, który żył „wg świata” wyrządzając wiele szkody swoim bliskim i sobie.
    Choroba alkoholowa zniszczyła w końcu jego ciało.
    Ale przed śmiercią pojednał się z Panem Bogiem co bardzo mocno podkreślał ksiądz prowadzący ceremonię.
    A ja wtedy pomyślałam sobie, olśniło mnie, że jestem właśnie świadkiem Bożej dobroci i sprawiedliwości.
    Pan Jezus przeprowadził go przez śmierć. Zbawił go. Bo Bóg wszystkich nas chce mieć u siebie.