O Bogu, który wywraca do góry nogami życie młodej dziewczyny (Łk 1,36-59)

Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.

Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».

Wtedy Maryja rzekła:

«Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny.
święte jest Jego imię,
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak przyobiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki».

Maryja pozostała u niej około trzech miesięcy; potem wróciła do domu. (Łk 1,39-56)

Ostatnio przyglądaliśmy się Ewangelii Jana. Dziś jednak Kościół poddaje nam do rozważenia fragment Ewangelii Łukasza, okazją jest święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Jest to tekst o tyle ciekawy, że zawiera bardzo głębokie przesłanie teologiczne dotyczące narodzenia Chrystusa, ale także potwierdza naukę na temat specjalnej roli Maryi w historii zbawienia. Znamy ten tekst bardzo dobrze, ponieważ w czasie Adwentu i Bożego Narodzenia jest czytany wielokrotnie w czasie Liturgii Słowa. Ponadto Magnificat jest często wykonywany w ramach uwielbienia po Komunii Świętej w czasie świąt maryjnych, a bardzo wielu chrześcijan modli się nim w ramach codziennej modlitwy Ludu Bożego, czyli brewiarza. A zatem – jak często powtarza ks. Krystian – skoro znamy tekst bardzo dobrze, a może nawet na pamięć, wymaga on naszej szczególnej uwagi.

Cały hymn Magnificat nie jest tylko zachwytem Maryi nad tym, że została przez Boga wybrana do szczególnej misji wobec ludzkości; w tym przypadku byłaby to raczej egoistyczna motywacja. Maryja zaczyna wielbić Boga, gdy dostaje od Elżbiety potwierdzenie, że jej krewna spodziewa się dziecka. Zaczyna śpiewać Bogu chwałę, gdy widzi, że po raz kolejny interweniuje w życie swojego ludu.

W Biblii kilkukrotnie spotykamy sytuacje, gdy niepłodna kobieta z łaski Bożej rodzi dziecko. Tak było w przypadku Samsona, którego narodziny zapowiedział anioł Manoachowi oraz jego żonie. Tak było też w przypadku Anny, matki proroka Samuela. Szczególnie ona może stanowić ważny starotestamentowy kontrapunkt, gdyż po wychowaniu chłopca i oddaniu go na wyłączną służbę Bogu w sanktuarium przy Arce Przymierza, z ust kobiety wydobywają się takie słowa:

Raduje się me serce w Panu,
moc moja wzrasta dzięki Panu,
rozwarły się me usta na wrogów moich,
gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.
Nikt tak święty jak Pan,
prócz Ciebie nie ma nikogo,
nikt taką Skałą jak Bóg nasz.
Nie mówcie więcej słów pełnych pychy,
z ust waszych niech nie wychodzą słowa wyniosłe,
bo Pan jest Bogiem wszechwiedzącym:
On waży uczynki.
Łuk mocarzy się łamie,
a słabi przepasują się mocą,
za chleb najmują się syci,
a głodni [już] odpoczywają,
niepłodna rodzi siedmioro,
a wielodzietna więdnie.
To Pan daje śmierć i życie,
wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza.
Pan uboży i wzbogaca,
poniża i wywyższa.
Z pyłu podnosi biedaka,
z barłogu dźwiga nędzarza,
by go wśród możnych posadzić,
by dać mu tron zaszczytny.
Do Pana należą filary ziemi:
na nich świat położył.
On ochrania stopy pobożnych.
Występni zginą w ciemnościach,
bo nie [swoją] siłą człowiek zwycięża.
Pan wniwecz obraca opornych:
przeciw nim grzmi na niebiosach.
Pan osądza krańce ziemi,
On daje potęgę królowi,
wywyższa moc swego pomazańca (1 Sm 2,1-10)

Obie kobiety otrzymują wyjątkową łaskę: potomstwo. Dla Anny jest to wyproszony syn, który w opinii ludzi zdejmie z niej hańbę niepłodności. Dla Maryi jest to Syn Boży, który ze wszystkich ludzi zdejmie hańbę grzechów. Dzięki Chrystusowi porządek świata zacznie wracać do zamierzonego przez Boga stanu. Będzie on wywróceniem wszystkiego „do góry nogami”.

Bóg dzisiaj przychodzi z Maryją do każdego z nas i zadaje pytanie: czy chcesz zmienić swoje życie o 180 stopni? Czy jesteś gotów przyjąć wielką łaskę, która sprawi, że już nic w Twoim życiu nie będzie takie same? Czy przyjmiesz Mnie i pomożesz mi zmienić porządek swojego życia?

Bardzo chętnie słucha się przytoczonych przeze mnie dwu hymnów, bo można się utożsamić z biedakami, słabymi i poniżonymi. A co jeżeli tak naprawdę jestem „mocarzem”, „sytym”, „wielodzietną”, „występnym”, „opornym”, „pysznym”, „władcą” lub „bogaczem”? Jest to trudna sprawa, ale niech dzisiejsze odwiedziny Maryi będą dla nas okazją, by zrobić sobie rachunek sumienia i zobaczyć, na ile jesteśmy w Bożej optyce wartymi wywyższenia, a na ile możemy zostać uniżeni.

Konkret na dziś: przypomnij sobie, ile razy Bóg zmieniał Twoje życie o 180 stopni i podziękuj Mu za to.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: Niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: