O Mateuszu, o kimś, o mnie… (Mt 9,9-16)

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.

Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”

On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. (Mt 9,9-13)

Tekst powołania Mateusza jest ze wszech miar szokujący. Po pierwsze, Jezus wybiera na swojego ucznia człowieka pogardzanego społecznie: kolaboranta rzymskiego, który zajmował się egzekwowaniem zbójeckich podatków od okupanta. Po drugie, powołuje człowieka nieczystego, ponieważ jako celnik miał każdego dnia do czynienia z monetami przedstawiającymi bóstwa pogańskie z innych krajów. Po trzecie, człowiek porzuca wszystko i zostawia niedokończone sprawy, może nawet nierozliczoną gotówkę i odchodzi. A po tym wszystkim Mistrz zaprasza do siebie całą grupę takich wyrzutków społecznych i religijnych, z którymi jak gdyby nigdy nic spożywa posiłek!

Dzisiaj w święto Mateusza Apostoła, słyszymy na czym powinna polegać rola powołanych przez Boga: powinni być ministrami miłosierdzia, szafarzami dobroczynności oraz aniołami niosącymi dobro, które ma dotykać każdego zranionego, odrzuconego i odepchniętego. Rzeczywistość pokazuje, że powołani nie zawsze są w stanie sprostać takiemu wezwaniu. Wielu upada, przedkłada prawo nad dobroć i zamyka się w otoczce obłudnej pobożności.

Ale czy zauważyłeś/zauważyłaś, że ani razu nie użyłem słowa „kapłan”, „zakonnik” ani „zakonnica”? Każdy, kto wierzy w Boga ma za zadanie nieść to miłosierdzie w najdalsze zakątki świata, a te najdalsze zakątki znajdują się właśnie w moim życiu. Znaleźć je można w momentach, gdy spotykam trudną sytuację bliźniego i tylko ja mogę pomóc. Czy rzeczywiście zawsze wtedy postępuję jak wspomniany przeze mnie wyżej minister miłosierdzia, szafarz dobroczynności oraz anioł niosący dobro?

Czy jesteś antyklerykałem?

„Pfff… Co za pytanie?! przecież wierzę w Boga, chodzę do kościoła, szczerze się modlę, uczestniczę w sakramentach i życiu religijnym wspólnoty! Nawet codziennie czytam komentarze na ‘slowodaje.net’!”. Bogu niech będą za to dzięki! Chwała także Tobie za to. Ale popatrz wokół siebie… Rozejrzyj się wśród swoich znajomych.

Niedawno znalazłem na facebooku taki wpis, udostępniony prawie dziesięć tysięcy razy:

„Byłem świadkiem, jak papież Franciszek mówił do księży: „Czasem jesteś najważniejszy w kancelarii. Przychodzi kobieta z dzieckiem i mówi: „Proszę księdza, chcę ochrzcić dziecko”. Ksiądz nigdy w życiu jej nie widział i zaczyna rozmawiać, wypełniając jakiś formularz. Pyta: „Imię ojca?”. A ona: „Nie wiem, kto jest ojcem”. „Jak to nie wiesz, kto jest ojcem?!”. „Nie wiem”. Bo skąd prostytutka ma wiedzieć, kto jest ojcem?” Papież dodał: „I właśnie tak kończy się nadzieja na chrzest. Bo synod diecezjalny, bo prawo…. A przecież przyszła do ciebie błogosławiona, jeśli nie święta. Modlimy się o zachowanie życia od poczęcia do śmierci, a przecież mogła zabić. Nie zabiła, przyszła. Co by zrobił Jezus? Trzeba było spytać: Masz pieniądze na pieluchy? Kupić ci wózek? I powiedzieć: Ochrzczę w tę niedzielę. Przyjęcie będzie na plebanii”. Tak, trzeba się narazić”. Kard. Konrad Krajewski, „ZAPACH BOGA”, wydawnictwo ZNAK, 2019.

Piękne słowa! Ale papież IM powiedział! ONI wszyscy tak powinni postępować. Dlaczego ONI o tym nie wiedzą? ONI powinni przemyśleć swoje powołanie!

Ostatnio widzę tendencję do tego, by powtarzać, udostępniać na facebooku i różnych mediach różne wspaniałe fragmenty, w których papież bądź inni dostojnicy pouczają księży, jak naprawdę powinna wyglądać ich posługa. Oczywiście, mają oni rację, takich wskazówek potrzeba im każdego dnia. Miło się to czyta, udostępnia, bo zmiana życia jest potrzebna, żeby iść za Chrystusem. Nie polemizuję z kard. Krajewskim ani trochę, wręcz przeciwnie, zgadzam się całkowicie. Kwestionuję jedynie to, w jaki sposób ja i inni czytamy tego typu słowa. Ale…

Ale czy tak samo chętnie udostępniam teksty, które mówią o moich grzechach? Czy z takim samym zapałem JA zabieram się do nawrócenia? Czy chętnie zmieniam swoje życie, by było ono realizacją Chrystusowego wezwania „pójdź za mną!”? Czy nawrócenie nie jest tylko moim głównym towarem eksportowym? Czy nie jestem tylko eksporterem chrześcijaństwa?

Boże, udzielaj mi swojego światła, bym zaczynał nawrócenie świata od swojego wnętrza. Daj mi siłę, bym widział swoje wady i walczył z nimi każdego dnia!

Konkret na dziś: pomyśl, nad jaką swoją wadą, trudnością będziesz pracować i rozpocznij tę pracę nad sobą już DZIŚ.

Błogosławieństwo od ks. Krystiana: niech cię błogosławi Bóg Wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty +

Podobne wpisy: